Wycieczka z historią w tle

Lubliniec-Lisowice-Draliny-Kanus-Lubecko-Lubliniec

Autor postu: Piotr Serafin

Proponuję wybrać się na króciutką wycieczkę. Oprócz czystej przyjemności przejechania się rowerem nie byłbym sobą, gdybym nie zaproponował obejrzenia kilku miejsc związanych z historią naszej małej ojczyzny. Pierwszą odwiedzoną przeze mnie miejscowością były Lisowice. Tutaj warto na chwilę przystanąć przy kaplicy św. Nepomucena z 1902 roku.

Kaplica św. Nepomucena w Lisowicach

W środku dawniej stała tam figura świętego, a obecnie wisi jego obraz namalowany współcześnie. W kaplicy znajduje się także dzwon na cześć św. Nepomucena z 1902 roku, zakupiony we Wrocławiu. Tuż obok na skwerku wyeksponowano pamiątkowy wóz pożarniczy, który wcześniej zapewne wiele pokoleń mieszkańców używało podczas akcji gaśniczych, służąc w miejscowej jednostce OSP.

Budynek Straży Pożarnej w Lisowicach znajduje się kawałek dalej. Przy nim stoi „żywa” reklama utworzonego tutaj w 2008 roku Muzeum Paleontologicznego, gdzie można zobaczyć wiele ciekawych artefaktów odnalezionych podczas prac badawczych paleontologów na terenie wyrobiska cegielni w Lipiu śląskim.

Lista odkryć, w tym takich na skalę światową, jest naprawdę imponująca. Odnaleziono tu szczątki jednego z najstarszych ssaków żyjących kiedyś w Europie, czy też kości pierwszego polskiego dinozaura drapieżnego, nazwanego potocznie „Smokiem z Lisowic”. Wśród pozostałości roślinnych w postaci skamieniałych pni drzew, gałązek, pędów drzew, łusek nasiennych czy nasion badacze wyodrębnili piętnaście nowych gatunków roślinności nieznanych dotąd z innych miejsc na świecie. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się stara szkoła podstawowa, a przy niej betonowy krzyż postawiony tu w 1940 roku w miejscu starego, drewnianego z 1918 roku.

Pierwszym nauczycielem pracującym w Lisowicach był Casper Pyrkosch, a wcześniejsza drewniana szkoła, w której uczył, funkcjonowała już w 1786 roku. Wyjeżdżając z Lisowic w stronę Dralin, po prawej stronie warto wstąpić do bardzo urokliwego miejsca.

Przez miejscowych zwane jest laskiem Jaworek. Miejsce to już teraz, na przednówku jest bardzo urokliwe.

Wzdłuż niewielkiego cieku wodnego, przedzielonego groblami znajdują się trzy maleńkie stawy, otoczone naturalnym laskiem z ciekawą i bogatą szatą roślinną, zgromadzoną tu na niewielkim obszarze.

Już teraz wygląda tam pięknie, a z pewnością wybiorę się tam jeszcze za jakiż czas, jak wszystko się zazieleni.

W Dralinach warto zerknąć na XIX-wieczny zespół pałacowo-parkowy. Pałac wzniesiono najprawdopodobniej pomiędzy 1886 a 1894 rokiem. Wraz z budynkiem spichlerza i parkiem został wpisany 4.08 1989 roku do rejestru zabytków (nr rej.: 464/89). Jeszcze niedawno chylił się ku upadkowi, ale dzięki inwestycji prywatnego właściciela odzyskał swój dawny blask.

W Dralinach tuż, przy maleńkim stawie znajduje się kolejna kapliczka św. Nepomucena. Dalej skierowałem się w stronę przysiółka Kanus. Nazwa tej miejscowości pochodzi od nazwiska osiadłego tu w 1830 roku leśniczego. Podobno w tym miejscu pierwszymi budowlami były leśniczówka oraz kapliczka, postawiona przez leśniczego z Kanusa w miejscu, gdzie wtedy zginął jeden z lubianych i cenionych drwali. Obecna, murowana postawiona w 1995 roku zastąpiła zniszczoną wcześniejszą, w której stały dwa posążki ludowe Chrystusa.

Najsłynniejszą jednak mieszkanką Kanusa, była urodzona w 1867 roku „mistyczka” Franciszka Ciemienga. Podczas regularnych transów, nazywanych przez świadków tych zdarzeń „zabraniami” zaczęła przekazywać nieznane powszechnie informacje, dotyczące odwiedzających ją osób. Były rozumiane tylko przez ludzi których bezpośrednio dotyczyły, a tych danych w żaden sposób nie mogła znać wcześniej.

Zmarła w opinii świętej w 1935 roku, została pochowana przy prezbiterium kościoła w Lubecku, czyli najbliższego celu dalszej podróży.

Grób Franciszki Ciemienga przy kościele w Lubecku

Jednak zanim dotrzemy do Lubecka jeszcze w Kanusie, przy drodze stoi Krzyż z piaskowca ufundowany w 1910 roku przez ciotkę Franciszki Ciemienga – Julię. Dzięki staraniom mieszkańców w 2005 roku został odnowiony i pokryty marmurowymi płytami.

Ponownie przy podstawie znalazł się tam napis polskiej modlitwy, w miejscu zniszczonej jeszcze w czasie II wojny światowej tablicy z tym samym tekstem. Już w Lubecku, jeszcze rzut oka na kapliczkę pw. Matki Bożej

i na stojący naprzeciwko budynek drugiej szkoły w tej miejscowości, postawiony w 1895 roku.

Kościół Wniebowzięcia NMP w Lubecku przywitał mnie szeroko otwartymi drzwiami.

Tam obowiązkowo chwila zadumy przy cudownym medalionie NMP, XV wieczne freski w prezbiterium,

plafon Jana Gajdy na suficie nawy głównej, barokowe ołtarze i ambona, stacje drogi krzyżowej, chrzcielnica, no i oczywiście tablica nagrobna Jana Kochcickiego.

Powrót do Lublińca przez Lipską Górkę z widokiem na panoramę Lublińca. Czasem, przy dobrej widoczności można stąd wypatrzeć naprawdę dalekie szczyty, nie tylko najbliższą okolicę. Na koniec wycieczki jeszcze chwilka relaksu na ławeczce, podziwiając aleję dębów na bulwarze Ludwika Okwieki.