Manifestacja 1920r

10 lutego 1920r. rozpoczęła działalność Międzysojusznicza Komisja Rządząca i Plebiscytowa na Górnym Śląsku na czele z francuskim generałem Le Rondem, dzień później oficjalnie rozpoczął swoje funkcjonowanie Polski Komisariat Plebiscytowy w Bytomiu pod kierownictwem Wojciecha Korfantego. W tym też czasie ostatecznie na teren objęty plebiscytem przybyły wojska alianckie: francuskie, angielskie i włoskie. Za to, teren ten opuściły: wojsko i władze niemieckie, oraz formacje Grenzschutzu(paramilitarne, ochotnicze oddziały niemieckie). Te ostanie wycofując się przekazały Sicherheitspolizei (w skrócie Sipo) oraz oddziałom samoobrony (Selbstchutzu) znaczną część uzbrojenia wraz z kadrami.


Przemarsz wojsk francuskich przez Lubliniec 1920r.

Jeszcze w 1919r. postanowieniem Traktatu Wersalskiego – Aliancka Rada Najwyższa nakazała Niemcom rozwiązanie Sipo do kwietnia 1920 roku i zastąpienie ją parytetową polsko-niemiecką policją plebiscytową. Tak się jednak nie stało. Gdy 25 kwietnia 1920 roku w wielu miastach Górnego Śląska odbyły się wiece protestacyjne ludności polskiej głównym postulatem protestujących była właśnie likwidacja znienawidzonej policji. Kolejne manifestacje zaplanowano na 2 maja (niedziela) – kiedy to miały się odbyć obchody rocznicy Uchwalenia 3 Maja. Decyzję o ogólnopolskim świętowaniu tej rocznicy podjął także polski sejm. Manifestacje górnośląskie miały stworzyć poczucie jedności z państwem polskim, z którym chcieli połączyć się miejscowi Polacy.

„Dnia 2 maja 1920 roku już wczesnym rankiem zauważyć było można na Górnym Ślasku nastrój świąteczny, wysoce patriotyczny. We wszystkich kościołach odbyły się nabożeństwa polskie, w czasie których księża Polacy wygłaszali patriotyczne kazania. Od godziny 12.00 ciągnęły z wszelkich wiosek tłumy świątecznie przybranego ludu polskiego w kierunku większych miast“ – tak ten dzień opisuje Ludyga Laskowski.


Manifestacja narodowa w Mysłowicach – wiosną 1920r

Manifestacje majowe odbyły się w większości miast objętych plebiscytem. W Katowicach przemaszerowało ulicami prawie 70 tyś mieszkańców miasta, podobnie było w Zabrzu czy Bytomiu. W tych dużych miastach Niemcy, w obliczu siły żywiołu polskiego, nie zdecydowali się na atakować manifestantów swoimi licznymi i dobrze zorganizowanymi bojówkami. Tamtejsze uroczystości przebiegały według wcześniej ustalonego planu bez żadnych przeszkód. Inaczej sytuacja wyglądał w małych miasteczkach, gdzie polskie struktury nie były tak dobrze zorganizowane, a Niemcy posiadali większość. W Kluczborku manifestacji nie udało się zorganizować. Uroczystości w Głogówku ze względów bezpieczeństwa przeniesiono do Strzeleczki, zaś w kilku miejscowościach doszło do ostrych starć. Tak było między innymi w: Raciborzu, Opolu, Oleśnie czy wreszcie w Lublińcu.

W pobliskim Oleśnie bojówkarze niemieccy próbowali najpierw przekrzykiwać zgromadzonych, później doszło do regularnej bójki obydwu stron. Według relacji „Kuryera Śląskiego”: „raniono 2 do 3 Polaków, przyczem jednak Niemców niezgorzej obito”. Do historii przeszła postawa Józefy Liberkowej zwanej „Polską Królową z Olesna”, która zaatakowana przez bojówkarzy, dzielnie broniła biało-czerwonego sztandaru. Dotkliwie pobita, wleczona po bruku, nie dała sobie odebrać flagi, zwinęła ją i schowała pod fartuch.


Józefa Liberkowa – stoi po prawej stronie
działaczka plebiscytowa, bohaterka manifestacji w Oleśnie – 2 maja 1920r

Wydarzenia z 2 maja 1920r. w Lublińcu opisały dosyć szczegółowo ówczesne lokalne gazety, a także „Informator” wydany przez Lubliniecki Oddział Związku Strzeleckiego w 1937r.

„Pogodny był poranek w dniu 2 maja 1920. Wszystkim Polakom w Lublińcu wydawał się dzień ten jeszcze pogodniejszy, że rocznica ogłoszenia Konstytucji miała być uroczyście obchodzona z powodu przypadającej niedzieli. Dawno w naszym miasteczku nie widzieliśmy w stążek biało czerwonych i białych orzełków, którymi były przybrane wieśniaczki i wieśniacy z powiatu.” (Informator)

„Liczny pochódpolski wraz z sztandarami polskimi i koalicyjnymi przybył na Rynek. Kapela zagrała pieśń nabożną „Serdeczna Matko”. W tym bojówki niemieckie pod przewodnictwem oficerów Fahnenschmidta i Gensa rzuciły się na pochód i zażądały wydania sztandarów narodowych. Bojówki niemieckie wobec tego wśród ryku, że zabiją wszystkich „handgranatami” rozbiły pochód, wydarły jeden sztandar i podarły go w kawałki. Jednocześnie z kamienic różnych kupców niemieckich ciskano kamieniami w rzesze polskie. Pułkownik angielski Bond zawezwał „zycherheitswehrę”, aby przywróciła porządek. „Zycherheitswehra” jednak zawiodła. Przyłączyła się do bojówek Fahnenschmidta i Gensa i pomagała rozbijać pozostałe jeszcze poszczególne grupy polskie. Wobec tego zjawiły się posterunki wojsk okupacyjnych, które zajęły się eskortą tych grup. Tłuszcza niemiecka razem z „zycherheitswehrą” nacierała na biuro Kółka Rolniczego; Posterunek francuski zastąpił drogę „zycherheitswehrze” nacierającej. Zielona policya jednakże wbrew rozkazom wojskowych usiłowała wedrzeć się do biura, przyczem jeden „zycherheitswehrzysta” został raniony w głowę. Lud polski bronił się, przyczem dosyć ciężko zraniono wyrodka Kolana, znanego w Lublińcu lichwiarza. W bójkach tych znaczniejsze rany odnieśli p. Rzeźniczek z Lublińca i pewien obywatel z Koszęcina. Kilka osób odniosło rany lżejsze. Zaznaczyć wypada, że bojówki niemieckie zgromadziły się na Rynku w szereg pochodowy z sztandarami niemieckimi i podnosili oficerów Fahnenschmidta i Gensa jako bohaterów dnia. Pochód polski rozbity został za pieniądze Hepnera z Bronkowa, który na rozbicie pochodu Trzeciego Maja wydał 4 tysiące marek. Pan ten płaci wogóle za rozbicie każdego zebrania polskiego regularnie 50 marek.” (Gazeta Robotnicza)


Zbiórka przed manifestacją 2 maja 1920r

Manifestacja w Lublińcu rozpoczęła się po mszy świętej, która odbyła się w kościele św. Mikołaja i zgromadziła około 2 tyś uczestników. Punktem zbornym dla manifestantów okazał się być plac zwany Neumarktem(obecnie mały ryneczek) – to tutaj przybywały pochody z miejscowości wokół Lublińca, zamieszkiwane w większości przez Polaków,  odwrotnie niż w Lublińcu gdzie większość stanowili Niemcy. W centrum polskiej manifestacji znajdowała się duża chorągiew z Orłem Białym. Pochodowi towarzyszyła orkiestra. Manifestanci poza chorągwiami (była także druga mniejsza) – nieśli tablice z hasłami, wśród których udało się odczytać: „Koalicyi cześć”, czy „Niech żyje Polska”. Pochód miał wyruszyć przez Rynek, jednak w dojściu do zaplanowanego celu – marszowi przeszkodziły bojówki niemieckie.


Rozruchy podczas manifestacji – zdjęcie podkolorowane

Wtedy przywołano kontrolera powiatowego – reprezentanta Komisji Międzysojuszniczej i komendanta garnizonu wojsk koalicyjnychangielskiego pułkownika Bonda, który po pertraktacjach z organizatorami marszu, zgodził się na urządzenie pochodu bez sztandarów, do siedziby „Rolnika” gdzie mieściło się Biuro Plebiscytowe.


Budynek „Rolnika”, gdzie mieściła się Siedziba Polskiego Komisariatu Plebiscytowego

Przemarsz ten miał odbyć się w eskorcie kompanii wojska francuskiego.  Tymczasem bojówki niemieckie po raz kolejny zaatakowały manifestantów, tym razem udało im się dotrzeć do do głównego sztandaru, który podarli


Bojówkom niemieckim udało się dotrzeć do sztandaru i częściowo go uszkodzić

Pochód bez wsparcia wojsk francuskich ruszył z pieśniami na ustach w kierunku „Rolnika”. Tymczasem bojówki niemieckie wsparte przez „zycherheitswehrę” – zwaną „policją zieloną” (od koloru mundurów) zycherką, lub Sipo (Sicherheitspolizei) ponownie uderzyły na maszerujących. W walkach poszkodowany został ksiądz Paweł Rogowski (były proboszcz z Jędryska), a także Maksymilian Rzeźniczek, który na pamiątkę tych wydarzeń – co roku na swojej kamienicy, u wylotu ulicy Korfantego na Rynek (naprzeciw Kina „Apollo”)  w dniu 3 maja, wywieszał sztandar użyty podczas tejże manifestacji.


Inne ujęcie manifestacji 2 maja 1920r. w Lublińcu

W walkach używano najczęściej pięści, kamieni, a także drewnianej laski(kryki) zwanej „plebiscytówką”, lub ironicznie „plecybitówką”. Jej zaletami, oprócz łatwości zdobycia i taniości, niewielkiej wagi, poręczności i skuteczności w użyciu były niewinny wygląd i możliwość nieograniczonego noszenia w miejscach publicznych,  w przeciwieństwie do wszelkiego rodzaju pałek czy innej broni białej, drzewcowej lub obuchowej.

Laska – zwana plebiscytówką

Niemcom nie udało się rozbić marszu ani też zabrać sztandarów, chociaż jeden zniszczyli – przynajmniej częściowo. Polski pochód rozwiązał się sam za radą pułkownika Bonda.

Winnych zamieszek w Lublińcu – oficerów Fahnenschmidta i Gensa nie ukarano. Ten drugi dał się jeszcze poznać mieszkańcom powiatu lublinieckiego –  dowodząc podczas III powstania śląskiego batalionem „Lublinitz”, walczącym z polskimi powstańcami m.in. pod Zębowicami koło Olesna. Dziwić też może postawa pułkownika Bonda, który nie kwapił się do wymierzenia sprawiedliwości i podobnie jak większość oficerów angielskich sprzyjał Niemcom.


Lublinitzer Tapferkeitskreuz – Krzyż za Odwagę
wręczany członkom Freiwilligen Selbstschutz-Bataillon Lublinitz
za postawę podczas III powstania śląskiego w 1921r

Zgodzić się należy z panem Sebastianem Ziółkiem, który podsumowując swój artykuł, na którym w większości się opierałem, stwierdza, że: „Manifestacja trzeciomajowa w Lublińcu odniosła zamierzony skutek. Ukazała dążenia narodowe Polaków zamieszkujących Lubliniec i okoliczne miejscowości oraz wpisała się w program obchodów rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja na Górnym Śląsku.”

Dzień później – w poniedziałek 3 maja 1920 roku uroczystość rocznicowe obchodzono w kościołach na nabożeństwach w intencji twórców konstytucji, a powiatowe Towarzystwo Czytelni Ludowych zorganizowało „dzień kwiatów” z którego dochód przeznaczono na zakup księgozbioru dla polskich czytelni.

Opracowane na podstawie:
Ziemia Lubliniecka nr 1/2015 Polska Manifestacja Trzeciomajowa w Lublińcu w 1920r. – Sebastian Ziółek
Polonia nr 2359 z 2 maja 1931r.
Tradycja 3 maja na Górnym Śląsku – Zdzisław Janeczek
Stróżyk, Z plebiscytówką na polskim wiecu, „Głos Olesna”, 1971, nr 6, s. 119.
Szlakiem Solnym z Moraw do Olesna
Nowiny Codzienne 11 maja 1920r.
Gazeta Robotnicza nr 101 – 1920r.
Informator wydany przez Lubliniecki Oddział Związku Strzeleckiego w 1937r.

Zdjęcia:
Polonia nr 2359 z 2 maja 1931r.
Archiwum prywatne – Mariusz Gaczek
Kuryer Śląski nr 101 – 1920r
Zbiory prywatne – Andrzej Strug
Szkice Lublinieckie nr 3 – 1992r