Pałac w Wierzbiu

Autor: Piotr Serafin

Wierzbie to niewielka miejscowość licząca sobie obecnie niespełna 400 mieszkańców. Przez kilkaset lat wioska wchodziła w skład dóbr możnych rodzin szlacheckich, a tą pierwszą była rodzina von Tschammer. Od końca XVI wieku właścicielami Wierzbia oraz okolicznych miejscowości, byli Wierbscy (piszący się także Wirbsky lub Wrbsky), wywodzący się z Moraw

Najwybitniejszym przedstawicielem tego rodu był sędzia ziemski w księstwie opolsko-raciborskim Jan Wirbski urzędujący w latach 1618–1626. Zmarłych członków rodziny Wierbskich grzebano zwykle w podziemiach kościoła św. Józefa w Sadowie, ale to w Koszęcinie zachowała się najcenniejsza pamiątka po nich. Jest nią płyta nagrobna Katarzyny Skalowej z 1602 roku, wdowy po Balcerze Wierbskim prawdopodobnie pierwszym właścicielu pałacu w Wierzbiu (być może był nim dopiero jego potomek Henryk Wierbski). Płyta została przypadkiem odnaleziona podczas prac remontowych w latach 70-tych XX wieku w kościele św. Trójcy, gdzie przez wiele lat służyła jako „blat” ołtarza głównego. Obecnie znajduje się w kostnicy tamtejszego cmentarza.

Wracając do Wierzbia uwagę zwraca tam okazały pałac będący najpierw rezydencją Wierbskich a następnie kolejnego właściciela, czeskiego barona Ludwika von Gotschalkowsky. Dodam,że był on pierwszym starostą powiatu lublinieckiego po zajęciu Śląska przez wojska pruskie. W końcu XVIII wieku majątek posiadał baron von Ziemietzki. Kolejni właściciele, już w XIX wieku to między innymi ok. 1835 r. Gottfried Gerlach, ok. 1881 r. Wilhelm Methner, ok. 1892 r. Heinrich Grittner, a od 1905 do 1921 roku Richard Kuba z Sadowa. Jego spadkobierca w latach 1926–1930 przebudował pałac i w latach 30-tych stał się rezydencją wczasową Prezydenta RP prof. Ignacego Mościckiego, który przekazał obiekt Państwowej Fabryce Związków Azotowych w Chorzowie jako dom wypoczynkowy dla pracowników tego zakładu.

Po II Wojnie Światowej również pełnił funkcję domu wczasowego (uzdrowiska), a później mieścił się tu oddział Szpitala Psychiatrycznego w Lublińcu, a także Dom Opieki Caritas. Częste zmiany właścicieli oraz brak dbałości o zabytek doprowadziły pałac do kompletnej ruiny i chyba tylko cud sprawił, że zainteresował się nim włoski przedsiębiorca Pietro Verzeletti.

W 2000 roku przystąpił on do odbudowy tej rozsypującej się już budowli. Jego niewątpliwie ogromny wkład finansowy ale i zapewne pasja do historii i zabytków pozwoliła na uratowanie tego pałacu. Nieżyjący już autor przywrócenia dawnej świetności budynkowi, Pietro Verzeletti został uhonorowany w 2014 roku przez władze gminy Koszęcin oraz mieszkańców Wierzbia tablicą pamiątkową znajdującą się obok bramy głównej.

Pałac na przestrzeni dziejów ulegał kilku przekształceniom, które zatarły jego pierwotny charakter. Obecnie jest przykładem budowli barokowej i w tym samym stylu utrzymane jest też jego wnętrze. Myślę, że swoim wyglądem zewnętrznym nieco przypomina Zamek Lubliniecki. Będąc w Wierzbiu warto też obejrzeć znajdującą się niedaleko kapliczkę św. Anny.

Stoi na skraju drogi wojewódzkiej 906 prowadzącej z Lublińca do Koszęcina. Kaplica wzniesiona jest na planie ośmioboku, murowana z cegły i nakryta dachem zwieńczonym sygnaturką z umieszczonym na szczycie krzyżem. Nad drzwiami widnieje data 1926 i jest to zapewne rok budowy kapliczki.

Wewnątrz znajduje się drewniany ołtarz z centralnie umieszczonym obrazem patronki św. Anny i figurami świętych po bokach: Franciszka i Józefa. Przed ołtarzem ustawione są figury MB Różańcowej oraz świętej Anny, przedstawione jako dziewczynki w towarzystwie Najświętszej Maryi Panny. Ściany kapliczki udekorowano obrazami o tematyce biblijnej. Dwie miniaturowe kapliczki wiszą też na drzewach przed budowlą.

Na podstawie:
Ziemia Lubliniecka” 1/2017 art. Bogusław Hrycyk
https://koszecin.pl/artykul/461#gsc.tab=0
https://www.trojca.com.pl/epitafium-katarzyny-skalowej
https://www.dladziedzictwa.org/
https://fotopolska.eu/
Zamek Lubliniecki” – pod red. Macieja Janika