Ratusz w Woźnikach

Przez wieki chyba największą „zmorą” Lublińca, Dobrodzienia oraz Woźnik były trawiące je co jakiś czas pożary. Takie wydarzenie w Woźnikach miało miejsce między innymi 11 sierpnia 1798 roku około godziny 15:00.

„Wielki pożar miasta” na obrazie autorstwa Marcina Uliarczyka (Fot. Olej na płótnie, autorstwa Marcina Uliarczyka)

Przyczyną pożaru było uderzenie pioruna w stodołę należącą do wdowy Marii Böhm. Od płonącej stodoły ogień po kolei zajmował kolejne budynki i w krótkim czasie zniszczył praktycznie całe miasto. Spłonęły wówczas 132 domy, w tym stary drewniany Ratusz Miejski, stojący w samym środku Rynku. A dokładnie w miejscu, gdzie obecnie znajduje się żeliwna pompa, ustawiona tutaj na pamiątkę w 1853 roku.

Pomiędzy tymi drzewami od 1853 roku stoi żeliwna pompa. Wcześniej stał tu drewniany Ratusz Miejski.

Jeszcze pod koniec XVIII wieku w wyniku reformy Fryderyka II Wielkiego miasto zostało zdegradowane do osady targowej „marktflecken”. Odzyskanie przywilejów miejskich nastąpiło za sprawą Jego Królewskiej Mości Fryderyka Wilhelma IV w roku 1847, jak również dzięki staraniom mieszczanina Juliusa Radlika.

Pocztówka z Woźnik

Rok później podjęto decyzję o budowie nowego murowanego budynku ratusza, ale prace rozpoczęły się dopiero kilka lat później. Zakupiono działkę przy Rynku, projekt wykonał Królewski Budowniczy Pan Weidner (lub Niedner), a nadzór nad prowadzonymi pracami sprawował kierownik Pan Henzel. Wykonanie gmachu, którego kosztorys opiewał na sumę 10 000 Talarów, zostało powierzone miejscowemu budowniczemu Panu Oskarowi Graberowi.

Najprawdopodobniej prace rozpoczęły się w 1861 roku. W międzyczasie w Woźnikach wczesną wiosną tego samego roku wybuchł kolejny pożar, a informacja o tym tragicznym wydarzeniu, znalazła się w jednym z kwietniowych numerów „Lublinitzer Kreisblatt”.

„Lublinitzer Kreisblatt” wydany 6 kwietnia 1861 roku. W nim opis pożaru i prośba o wsparcie poszkodowanych podpisana przez najważniejszych ludzi w Woźnikach

Na skutek tego nieszczęścia, dobytek straciło 14 gospodarzy, a w efekcie 120 osób zostało bez dachu nad głową i jakichkolwiek środków do życia. W artykule znalazła się także prośba o wszelkie możliwe wsparcie poszkodowanych mieszkańców Woźnik. Pod tym apelem podpisali się wszyscy najważniejsi ludzie w mieście. Warto więc przytoczyć ich nazwiska: proboszcz – Prukop, burmistrz – Radlik, dziedzic – Ludwig, skarbnik gminy – Funke, adwokat Urzędu Policyjnego – Radlik, naczelnik Urzędu Celnego – Granier, skarbnik – Welczek, inspektor dworski – Hein, komisarz Policji – Schwartz, zarządca dóbr – Schrötter, aptekarz – Slawczynski, kupiec – Wiener, kupiec – Olschowski, radny – Pampuch, radny – Zdebik oraz Starosta Królewski – Książę Karol zu Hohenloche.

Być może pożar ten nie był dziełem jakiegoś nieszczęśliwego przypadku, tak jak to miało miejsce np. w roku 1798, a ogień podłożył seryjny podpalacz, grasujący w Woźnikach w roku następnym. Pomiędzy 16 a 19 października 1862 roku, a więc w odstępie zaledwie czterech dni, wybuchło ich aż sześć. Łącznie w różnych lokalizacjach spłonęło wówczas 16 stodół, budynek gospodarczy i jedna szopa. Na szczęście nikt nie zginął, ale sprawa była jednak bardzo poważna. Wydział Spraw Wewnętrznych Regencji Królewskiej w Opolu wyznaczył nagrodę 50 Talarów nagrody za pomoc w ujęciu sprawcy. Podobnie postąpił Magistrat w Woźnikach, oferując również 50 Talarów i drugie tyle premii od sponsorów. Co ciekawe ogłoszenie ukazało się w gazecie „Lublinitzer Kreisblatt” w dwu językach: niemieckim i polskim.

„Lublinitzer Kreisblatt” wydany 8 listopada 1862 roku z informacją o nagrodzie

Czy dzięki tak pokaźnej nagrodzie udało się wykryć podpalacza? Tego nie wiadomo, ale pewne jest, że w mieście funkcjonowali już wtedy strażacy. Na stronie OSP Woźniki można znaleźć informację o akcji przeprowadzonej podczas gaszenia pożaru domu byłego inspektora, brygadiera Rüdigera z Woźnik, opisanej na łamach gazety „Schlesische Provinzialblätter” jeszcze w roku 1788:

[…] „Około północy z 4 na 5 października w nowo wybudowanym domu byłego inspektora brygadiera Rüdigera w Woźnikach wybuchł pożar. Od płomienia zapalił się dach, co było dobrze widoczne, mimo to jednak dach z przodu domu się spalił, a ludzi, którzy niedawno dopiero położyli się spać zbudził stróż nocny. Gdy ludzie przybyli na miejsce ogień został opanowany, tak że ucierpiał tylko dach w budynku frontowym i dwu tylnych oraz niektóre ściany boczne. Na szczęście nie było dużego wiatru. Mieszkańcy byli w większości bardzo chętni i pracowici do ratowania i pomocy, ale odpowiedzialne za ratownictwo instytucje bardzo słabo się angażowały. Mała sikawka została rzeczywiście podstawiona, ale okazała się bezużyteczna, bowiem wymaga w pierwszej kolejności naprawy przez kowala. Żydzi zdobyli bowiem zwolnienie z uczestniczenia w ratowaniu przed pożarem, gaszeniu i pilnowaniu dobytku. Ponieważ więc Salomon Abraham sam nie mógł przy niej pracować, zachęcał więc robotników do pracy gorzałką i chlebem […]. 

„Schlesische Provinzialblätter” miesięcznik ukazujący się we Wrocławiu w latach 1785–1849

Wtedy chyba jeszcze nie wszystko funkcjonowało tak, jak należy, ale może szybko wyciągnięto właściwe wnioski. Tym bardziej, że wkrótce swoją siedzibę Straż Pożarna w Woźnikach, znalazła w nowo wybudowanym budynku Ratusza.

 

Pomimo wielkich trudności oraz dzięki determinacji władz i społeczeństwa Woźnik, Ratusz udało się oddać do użytku w roku 1862. W kronice miasta, założonej 16 czerwca 1891 r. znajduje się jego ówczesny opis: […] Ratusz jest z wypalonych cegieł na zaprawie wapiennej, a blachą żelazną pokryty. Składa się z sutereny, parteru i jednego piętra z budowlą środkową z półpiętrem. W suterenie jest urządzona gospoda, a po lewej są piwnice. Po prawej na parterze urządzono biuro pocztowe i mieszkanie dla kierownika poczty, a po lewej są biura magistrackie i kasa miejska z jednym pokojem jako poczekalnią i jednym dla pomocnika poczty. Powyżej są strychy i dwa pokoje […].

 

Na podstawie statutu miejskiego z 1857 r. władze miejskie składały się z burmistrza, 2 ławników i 12 radnych. Poczta mieściła się w ratuszu do 1910 roku. Później w latach międzywojennych w tych pomieszczeniach urządzono ogólnodostępną, międzyzwiązkową świetlicę dla wszystkich organizacji (także Straży Pożarnej).

Ratusz około 1970 r.

Gospoda w piwnicy funkcjonowała do 1939 roku. W latach 1926-27 wymieniono tynki zewnętrzne, a nad drzwiami wejściowymi wykonano herb miasta. Na przełomie 1940/41 r. na fasadzie nad oknami piętra wykonano napis „RATHAUS”, zmieniony później na „RATUSZ”. Po roku 1945 r. mieściła się tu Miejska Rada Narodowa i komitet PPR (później PZPR). Mieszkanie burmistrza na piętrze zamieniono na komunalne i wynajęto lokatorom.

Wnętrza Ratusza: piwnice, wejście na strych i poddasze

Na tyłach budynku Ratusza znajduje się obszerne podwórze, zamknięte z obu boków dwu kondygnacyjnymi budynkami gospodarczymi. W jednym z nich do 1947 r. mieściła się Straż Pożarna, użytkująca wtedy także bramę przejazdową w ratuszu.

Zaplecze Ratusza w Woźnikach

Po przeniesieniu Straży bramę przerobiono na zamkniętą sień i wykonano nowe schody na klatce schodowej. W 1975 roku zlikwidowano mieszkanie na piętrze, a pomieszczenia zaadaptowano na biura.

Budynek Urzędu Miasta w Woźnikach

Na podstawie:

„Józefa Lompy życie codzienne w Lubszy I w Woźnikach w latach 1819 -1863” – Bernard Szczech

„Gminny program opieki nad zabytkami dla Gminy Woźniki” – opracowanie Maciej Jeluków

https://wozniki.pl/100-historia.html

https://odtur.pl/atrakcje/wozniki-ratusz-w-woznikach-46600.html

zabytek.pl

Fotopolska.pl

https://www.ospwozniki.pl/historia

https://polska-org.pl/