Wczytywanie teraz
×

Światowy Dzień Roweru – 3 czerwca

Światowy Dzień Roweru – obchodzony corocznie 3 czerwca jest okazją do zaprezentowania informacji związanych z poruszaniem się rowerami w Lublińcu na przestrzeni dziejów. Tym bardziej, że wśród redaktorów strony Lubliniec – Ocalić od zapomnienia rower jest ważnym środkiem podróżowania po Ziemi Lublinieckiej, o czym mogli się Państwo przekonać czytając zamieszczone tu artykuły i oglądając zdjęcia z rowerowych eksploracji.
Lubliniec już od początku XX wieku był miastem, w którym chętnie używano rowerów. Mieszkańcy często wybierali jazdę na dwóch kółkach, czy raczej na popularnym „kole”. Z zachowanego spisu mieszkańców miasta posiadających rowery wynika, że w Lublińcu w 1921 roku zarejestrowane były 164 jednoślady. Rekreację na rowerach propagowało „Towarzystwo Rowerowe 1909 Lubliniec” (Radfahrerverein 1909 Lublinitz), które organizowało wycieczki na „kole”. Na przykład 17 lipca 1920 roku zapraszało na wspólny przejazd na trasie Lubliniec–Lubecko–Kochcice–Kochanowice–Jawornica–Lubliniec. Wyjazd nastąpił o godzinie 7.15 sprzed budynku „Strzelnicy” – siedziby towarzystwa. W 1921 roku Towarzystwo miało w swoim posiadaniu 6 rowerów. Ich sprzedażą zajmowali się: Telesfor Grąbczewski (rowery marki Adler, Wanderer, Triumph, Brennabor i Opel), Salomon Courant, Theodor Marusczyk, Wiktor Kiser i Maksymilian Rzeźniczek.
O popularności rowerów w okresie międzywojennym (w 1937 roku w powiecie lublinieckim posiadało je 4260 osób) świadczą licznie zamieszczane w prasie doniesienia o ich kradzieży. Rowery nie były tanie. Używane kosztowały około 100 złotych, natomiast nowe około 200–250 złotych, chociaż zdarzały się również droższe egzemplarze, w zależności od wyposażenia. Pod koniec lat 30. ceny rowerów spadły, można było kupić nowy model polskiej produkcji już za około 100 złotych. Dodatkowo należało obowiązkowo wykupić tablicę rejestracyjną ważną dwa lata oraz kartę rowerową ważną przez rok.
Tablice i numerowane ramy ułatwiały identyfikację rowerów, stąd złodzieje często kradli same koła pozostawiając ramy lub składali nowe egzemplarze z części kilku rowerów. Wyroki za kradzież były surowe. W 1935 roku lubliniecki sąd skazał mieszkańca miasta za kradzież dwóch rowerów „które rozmontował i zmieniał, a następnie dalej odsprzedał”, na rok i 6 miesięcy więzienia, a po odbyciu tej kary na „umieszczenie w zakładzie dla niepoprawnych na przeciąg 5 lat”. Czasem udawało się ująć złodziei na gorącym uczynku. W 1928 roku mieszkaniec Lublińca zauważył kradzież swojego roweru i zaczął ścigać sprawcę, „złodziej rzucił rower i zamierzał sam zbiec, jednak został przez osoby postronne zatrzymany i odstawiony do komisariatu policji”.
Prasa apelowała o nieułatwianie działalności złodziei i zamykanie rowerów, jednak mało skutecznie. „Goniec Śląski” w 1928 roku pisał: „W mieście Lublińcu zdarzają się dość często kradzieże rowerów. Nic dziwnego, gdyż rolnicy ze wsi, gdy przyjadą do miasta na kole za interesem, to swój rower zostawiają przed domem na ulicy, chodniku. Przypominamy, że rower pozostawiony na ulicy bez dozoru, musi być przynajmniej zamknięty. Kłódka kosztuje tylko 1 złoty, a zamkniętego roweru nikt nie skradnie, bo nie można na nim jechać”.
Wśród rowerów dominowały cenione marki niemieckie na czele z firmą Brennabor, a także Opel, Göricke i Presto oraz czeskie jednoślady Slavia, produkowane przez firmę Laurin & Klement, która weszła później w skład Škody. Marki te pojawiają się najczęściej w informacjach o kradzieżach.
Sklep z rowerami oraz „warsztat reparacyjny” prowadził przy ulicy Lompy Józef Rożniewski. Sprzedawali je również Maksymilian Rzeźniczek i Franciszek Mizgalski. Wszyscy trzej właściciele zostali okradzeni w 1931 roku przez oszustów, którzy za rowery częściowo zapłacił wekslami bez pokrycia. W przypadku sklepu Rożniewskiego był to rower o wartości 330 złotych, a sklepu Mizgalskiego 271 złotych. Oszusta, który wyłudził rower od ostatniego właściciela udało się ująć, odsprzedał on zdobycz mieszkańcowi Kokotka za 171 złotych.
W 1930 roku Rada Miejska sfinansowała zakup służbowego roweru dla woźnego miejskiego.
W okresie międzywojennym kolarstwo było popularnym sportem. W 1929 roku przez miasto przejeżdżali cykliści biorący udział w drugiej edycji wyścigu Tour de Pologne, nazywanego też Biegiem Dookoła Polski. W 1935 roku zorganizowany został wyścig kolarski na trasie Częstochowa-Lubliniec-Częstochowa rozgrywany pod okiem sędziego. Wytyczona trasa liczyła 75 km długości a najlepszy zawodnik pokonał ją w czasie 2 godzin 13 minut i 40 sekund. Nagrodą dla zwycięzcy była rama rowerowa. Z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja w 1937 roku Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży zorganizowało wokół Lublińca wyścig kolarski na trasie 46 kilometrów, w którym wzięło udział 14 zawodników.
Dużym ułatwieniem dla podróżujących rowerami było otwarcie w 1936 roku przechowalni rowerów i motocykli zlokalizowanej przy lublinieckim dworcu. Miesięczny karnet na taką usługę kosztował wówczas 4 złote.
Na podstawie:
Sebastian Ziółek, Lubliniec 1922-1939. Miasto i mieszkańcy, w: Lubliniec 750 lat historii miasta i mieszkańców, Lubliniec 2022