Stanice Rowerowe wokół Kalet
Stanica Donnersmarcka, cz. I

Nazwa tej stanicy rowerowej nawiązuje do nazwiska słynnego rodu Henckel von Donnersmarck związanego z przemysłem: głównie z kopalniami i hutami Górnego Śląska.

Dynamiczny rozwój przemysłu ciężkiego na tym terenie nastąpił po 16 lipca 1784 roku, kiedy w szybie poszukiwawczym Rudolphine w Bobrownikach niedaleko Tarnowskich Gór, czyjś kilof natrafił na złoża galeny, czyli rudy składającej się głównie z ołowiu, cynku i wreszcie srebra. Dla wkrótce uruchomionej w tym miejscu kopalni Fryderyk olbrzymim problemem była woda, zalewająca pokłady galeny i uniemożliwiająca jej sprawne wydobycie.

Docelowym rozwiązaniem po stosowanych na początku prymitywnych pompach, napędzanych kieratami konnymi, było sprowadzenie i uruchomienie angielskiej maszyny parowej Thomasa Newcomena, udoskonalonej później przez Jamesa Watta.

30–sto tonowa maszyna zamówiona i wykonana w walijskich zakładach w Penydarren, następnie rozkręcona na mniejsze fragmenty, przypłynęła na statku do Świnoujścia i dalej trzema barkami rzeką Odrą do Zdzieszowic. Stąd już zwykłymi furmankami konnymi przybyła do Tarnowskich Gór, gdzie ponownie została zmontowana i uruchomiona pod czujnym nadzorem jej konstruktora inżyniera Simona Homfreya. Swój wkład w to całe przedsięwzięcie miała między innymi rodzina Henckel von Donnersmarck, współfinansując kopalnię Fryderyk.
Przy okazji ciekawostką jest, że ta konkretna „maszyna ogniowa” była wtedy również olbrzymią atrakcją turystyczną. Wszyscy chcieli obejrzeć ten ówczesny cud techniki.

Do Księgi Gości założonej tutaj w 1788 r. z okazji wizyty pruskiego króla Fryderyka Wilhelma II oprócz niego wpisali się później, między innymi: kolejni królowie Fryderyk Wilhelm III i Fryderyk Wilhelm IV, oraz imperator Wszechrusi i król Polski Aleksander I Romanow. Kopalnię Fryderyk odwiedzali też często właściciele okolicznych dóbr: hrabia de La Valette z Karłuszowca, hrabia Colonna z Toszka, hrabia Wilczek z Zabrza, książę Fryderyk Ludwik zu Hohenlohe-Ingelfingen und Öhringen ze Sławięcic i inni. W Złotej Księdze można było znaleźć także wiele podpisów Henckel von Donnersmarcków wszystkich linii.
Z czasem rewolucja przemysłowa na Śląsku spowodowała olbrzymi popyt na węgiel, wydobywany w pobliskich kopalniach jak wiecie, również należących między innymi do Donnersmarcków.

I w ten oto sposób ich majątek w pewnym momencie pozwolił im znaleźć się na drugim miejscu, zaraz po rodzinie Krupp, na liście najbogatszych ludzi żyjących wtedy w Prusach.
Donnersmarckowie pochodzą z regionu Spisza (dzisiejsza Słowacja). Ich protoplasta Piotr Thurzo osiadł na Śląsku jeszcze w XIV wieku. Siedzibą coraz bardziej majętnych Donnersmarcków w 1623 roku został Zamek Neudek wybudowany jeszcze przez Piastów w XIV wieku na niewielkiej, otoczonej wodą i mokradłami wyspie w pobliżu dzisiejszego Świerklańca.

Miejsce nosiło nazwę Neudek, stąd i nazwa zamku, chociaż być może jest zupełnie odwrotnie:)


„Stary Zamek” został zniszczony i rozgrabiony w 1945 roku. Później budowlę celowo ogołocono z XIX-wiecznych atrybutów, chcąc wymazać pamięć po Donnersmarckach, a następnie wysadzono i rozebrano pozostałości na początku lat 60-tych z polecenia władz partyjnych, pomimo wcześniejszego wpisania budowli do rejestru zabytków.

W drugiej połowie XVII wieku wyodrębniły się dwie linie rodowe: bytomsko-siemianowicka i świerklaniecko-tarnogórska. Z racji bliskości i wpływu na naszą okolicę szczególnie interesuje nas ta druga. W Nakle Śląskim w 1856 roku powstał staraniem Hugo von Donnersmarcka pałac przebudowany pod koniec XIX wieku przez jego syna Łazarza IV. Wtedy to uzyskał swój neogotycki wygląd, który praktycznie nie zmienił się do dziś.

Tymczasem w Świerklańcu w latach 1876 -1888, w pobliżu starego Zamku Neudeck (pisownia niemiecka) powstała imponująca budowla, która swym blaskiem przyćmiła wówczas wszystkie rezydencje Górnego Śląska. Nieprzypadkowo przylgnęła do niego nazwa „Mały Wersal”.

Ponoć początkowo Guido Henckel von Donnersmarck myślał o przeniesieniu tej słynnej budowli z Francji do Świerklańca, aby „zadowolić” poznaną w Paryżu małżonkę – Blankę de Païva.

Ostatecznie wybudował pałac od nowa, według projektu francuskiego architekta Hectora Lefuela. Niestety i ta siedziba rodowa nie dotrwała do naszych czasów. Gdyby stało się inaczej, mielibyśmy w Świerklańcu obiekt rangi podobnej do pałaców w Książu, Rogalinie lub też w Pszczynie, należących do top 10 rezydencji znajdujących się na terenie Polski.

Donnersmarckowie część swojego olbrzymiego majątku inwestowali w ziemię, stąd także większość lasów wokół Kalet również była ich własnością. Jedną z ulubionych rozrywek elity były wówczas polowania. Dla swojej wygody często w leśnych ostępach dla ochrony przed zimnem, upałem lub deszczem stawiali domki myśliwskie, czasem przypominające dworki lub drewniane okazałe pałacyki, a czasem zwykłe skromne chaty.

Przykładów takich budowli w większości istniejących już tylko na starych fotografiach, lub też w pamięci najstarszych mieszkańców, było kiedyś bez liku.

A tutaj bardzo skromną, patrząc na zdjęcie umieszczone na tablicy informacyjnej przy stanicy, zapewne jednoizbową chatkę wykorzystywał tu swego czasu ten sam książę Guido Henckel von Donnersmarck, podczas polowań w tym rejonie, w okolicy Kalet.

Powstała w II połowie XIX wieku i służyła myśliwym jeszcze w czasach międzywojennych. Po wojnie, po upaństwowieniu lasów stopniowo niszczała i w końcu została rozebrana.

Książę Guido bywał tu zapewne często i o czym warto pamiętać to właśnie on, polecił swoim leśnikom, otoczenie szczególną opieką, rosnące nieopodal niezwykłe drzewo, również nazwane jego imieniem.

Cis Donnersmarcka to najbardziej okazałe i najgrubsze drzewo tego gatunku na terenie Polskich Lasów Państwowych.
Na podstawie:
„Gwarek” – różne artykuły Arkadiusz Kuzio-Podrucki (https://gwarek.com.pl/)Materiały promocyjne Stacji Wodociągowej w Tarnowskich Górach
http://www.kamienie-wilhelma.net.pl/cesarskie-lowy
Wikipedia
Fotopolska


