Wczytywanie teraz
×

Stanice Rowerowe wokół Kalet

Stanica Donnersmarcka, cz. I

Nazwa tej stanicy rowerowej nawiązuje do nazwiska słynnego rodu Henckel von Donnersmarck związanego z przemysłem: głównie z kopalniami i hutami Górnego Śląska.

Herb rodowy z 1417 roku (źródło wikipedia)

Dynamiczny rozwój przemysłu ciężkiego na tym terenie nastąpił po 16 lipca 1784 roku, kiedy w szybie poszukiwawczym Rudolphine w Bobrownikach niedaleko Tarnowskich Gór, czyjś kilof natrafił na złoża galeny, czyli rudy składającej się głównie z ołowiu, cynku i wreszcie srebra. Dla wkrótce uruchomionej w tym miejscu kopalni Fryderyk olbrzymim problemem była woda, zalewająca pokłady galeny i uniemożliwiająca jej sprawne wydobycie.

Kopalnia Fryderyk, diorama z XIX wieku (źródło: wikipedia)

Docelowym rozwiązaniem po stosowanych na początku prymitywnych pompach, napędzanych kieratami konnymi, było sprowadzenie i uruchomienie angielskiej maszyny parowej Thomasa Newcomena, udoskonalonej później przez Jamesa Watta.

Maszyna parowa Newcomena była ogromna

30–sto tonowa maszyna zamówiona i wykonana w walijskich zakładach w Penydarren, następnie rozkręcona na mniejsze fragmenty, przypłynęła na statku do Świnoujścia i dalej trzema barkami rzeką Odrą do Zdzieszowic. Stąd już zwykłymi furmankami konnymi przybyła do Tarnowskich Gór, gdzie ponownie została zmontowana i uruchomiona pod czujnym nadzorem jej konstruktora inżyniera Simona Homfreya. Swój wkład w to całe przedsięwzięcie miała między innymi rodzina Henckel von Donnersmarck, współfinansując kopalnię Fryderyk.

Przy okazji ciekawostką jest, że ta konkretna „maszyna ogniowa” była wtedy również olbrzymią atrakcją turystyczną. Wszyscy chcieli obejrzeć ten ówczesny cud techniki.

źródło: FB Tarnowskie Góry Srebrne Miasto

Do Księgi Gości założonej tutaj w 1788 r. z okazji wizyty pruskiego króla Fryderyka Wilhelma II oprócz niego wpisali się później, między innymi: kolejni królowie Fryderyk Wilhelm III i Fryderyk Wilhelm IV, oraz imperator Wszechrusi i król Polski Aleksander I Romanow. Kopalnię Fryderyk odwiedzali też często właściciele okolicznych dóbr: hrabia de La Valette z Karłuszowca, hrabia Colonna z Toszka, hrabia Wilczek z Zabrza, książę Fryderyk Ludwik zu Hohenlohe-Ingelfingen und Öhringen ze Sławięcic i inni. W Złotej Księdze można było znaleźć także wiele podpisów Henckel von Donnersmarcków wszystkich linii.

Z czasem rewolucja przemysłowa na Śląsku spowodowała olbrzymi popyt na węgiel, wydobywany w pobliskich kopalniach jak wiecie, również należących między innymi do Donnersmarcków.

Kopalnia Guido w Zabrzu. Jedna z wielu będących własnością Donnersmarcków. Nna zdjęciu ok. 1910r. (źródło Fotopolska)

I w ten oto sposób ich majątek w pewnym momencie pozwolił im znaleźć się na drugim miejscu, zaraz po rodzinie Krupp, na liście najbogatszych ludzi żyjących wtedy w Prusach.

Donnersmarckowie pochodzą z regionu Spisza (dzisiejsza Słowacja). Ich protoplasta Piotr Thurzo osiadł na Śląsku jeszcze w XIV wieku. Siedzibą coraz bardziej majętnych Donnersmarcków w 1623 roku został Zamek Neudek wybudowany jeszcze przez Piastów w XIV wieku na niewielkiej, otoczonej wodą i mokradłami wyspie w pobliżu dzisiejszego Świerklańca.

Stary Zamek w Świerklańcu. Na zdjęciu ok. 1870-1900. (źródło Fotopolska)

Miejsce nosiło nazwę Neudek, stąd i nazwa zamku, chociaż być może jest zupełnie odwrotnie:)

Zamek Neudeck około 1900-1910 roku. Żródło: Fotopolska
Tutaj wnętrza z tego samego okresu (źródło: Fotopolska)

„Stary Zamek” został zniszczony i rozgrabiony w 1945 roku. Później budowlę celowo ogołocono z XIX-wiecznych atrybutów, chcąc wymazać pamięć po Donnersmarckach, a następnie wysadzono i rozebrano pozostałości na początku lat 60-tych z polecenia władz partyjnych, pomimo wcześniejszego wpisania budowli do rejestru zabytków.

Zamek Neudeck jeszcze w latach 40-tych XX wieku (źródło: Fotopolska)

W drugiej połowie XVII wieku wyodrębniły się dwie linie rodowe: bytomsko-siemianowicka i świerklaniecko-tarnogórska. Z racji bliskości i wpływu na naszą okolicę szczególnie interesuje nas ta druga. W Nakle Śląskim w 1856 roku powstał staraniem Hugo von Donnersmarcka pałac przebudowany pod koniec XIX wieku przez jego syna Łazarza IV. Wtedy to uzyskał swój neogotycki wygląd, który praktycznie nie zmienił się do dziś.

Pałac w Nakle. Zdjęcie własne 2024 r.

Tymczasem w Świerklańcu w latach 1876 -1888, w pobliżu starego Zamku Neudeck (pisownia niemiecka) powstała imponująca budowla, która swym blaskiem przyćmiła wówczas wszystkie rezydencje Górnego Śląska. Nieprzypadkowo przylgnęła do niego nazwa „Mały Wersal”.

„Mały Wersal w Świerklańcu” (źródło: Fotopolska)

Ponoć początkowo Guido Henckel von Donnersmarck myślał o przeniesieniu tej słynnej budowli z Francji do Świerklańca, aby „zadowolić” poznaną w Paryżu małżonkę – Blankę de Païva.

Guido Henckel von Donnersmarck i Blanka de Païva.

Ostatecznie wybudował pałac od nowa, według projektu francuskiego architekta Hectora Lefuela. Niestety i ta siedziba rodowa nie dotrwała do naszych czasów. Gdyby stało się inaczej, mielibyśmy w Świerklańcu obiekt  rangi podobnej do pałaców w Książu, Rogalinie lub też w Pszczynie, należących do top 10 rezydencji znajdujących się na terenie Polski.

Pałac w Świerklańcu na obrazie, według koncepcji francuskiego architekta Hectora Lefuela. Oryginał można obejrzeć w Musée d’Orsay w Paryżu.

Donnersmarckowie część swojego olbrzymiego majątku inwestowali w ziemię, stąd także większość lasów wokół Kalet również była ich własnością. Jedną z ulubionych rozrywek elity były wówczas polowania. Dla swojej wygody często w leśnych ostępach dla ochrony przed zimnem, upałem lub deszczem stawiali domki myśliwskie, czasem przypominające dworki lub drewniane okazałe pałacyki, a czasem zwykłe skromne chaty.

Pałacyk myśliwski Donnersmarcków w Zielonej. Zdjęcie własne 2022 r.

Przykładów takich budowli w większości istniejących już tylko na starych fotografiach, lub też w pamięci najstarszych mieszkańców, było kiedyś bez liku. 

Jagdhaus w Reptach. Zamek myśliwski należał do Karola Łazarza Henckel von Donnersmarck. (źródło: http://www.kamienie-wilhelma.net.pl)

A tutaj bardzo skromną, patrząc na zdjęcie umieszczone na tablicy informacyjnej przy stanicy, zapewne jednoizbową chatkę wykorzystywał tu swego czasu ten sam książę Guido Henckel von Donnersmarck, podczas polowań w tym rejonie, w okolicy Kalet.

Powstała w II połowie XIX wieku i służyła myśliwym jeszcze w czasach międzywojennych. Po wojnie, po upaństwowieniu lasów stopniowo niszczała i w końcu została rozebrana.

W miejscu dawnej chatki myśliwskiej należącej do Guido Henckla von Donnersmarck, stoi obecna Stanica Rowerowa

Książę Guido bywał tu zapewne często i o czym warto pamiętać to właśnie on, polecił swoim leśnikom, otoczenie szczególną opieką, rosnące nieopodal niezwykłe drzewo, również nazwane jego imieniem.

Cis Donnersmarcka to najbardziej okazałe i najgrubsze drzewo tego gatunku na terenie Polskich Lasów Państwowych.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Stanica Myśliwska, cz. II

Ta przepięknie usytuowana stanica rowerowa swoją nazwę „Myśliwska” wzięła od miejsca, w którym Koło Łowieckie „Kania” organizuje różne uroczystości i spotkania.

Oczywiście obowiązkowo znajdziecie tam kapliczkę św. Huberta.

Jest tu również kamień, który upamiętnia myśliwych i leśników.

Stanica „Myśliwska” skrywa jeszcze jedną ciekawostkę. W miejscu, gdzie stoi kiedyś znajdował się tzw. zwierzyniec, utworzony w 1874 roku. Ten należał do magnatów przemysłowych – rodziny Donnersmarck ze Świerklańca.

Na mapie z końca XIX w. zaznaczono Jagdhaus należący do Hrabiego Donnersmarcka. Obok teren Zwierzyńca.

Najsłynniejszy jej przedstawiciel Hrabia Guido Henckel von Donnersmarck w swojej świerklanieckiej posiadłości przyjmował wielu znakomitych gości z całej Europy

Polowanie w Reptach z udziałem Wilhelma II. Źródło: http://www.kamienie-wilhelma.net.pl

Czterokrotnie przebywał tu Cesarz Wilhelm II. Uwielbiał polowania, a one były przecież jedną z obowiązkowych pozycji każdego spotkania ówczesnej arystokracji.

Polowanie z udziałem księcia Wilhelma, następcy tronu Prus i Niemiec. Źródło: http://www.kamienie-wilhelma.net.pl

Jedna z takich wizyt miała miejsce jesienią 1900 roku. Upolowaną zwierzynę liczono w setki, a nawet tysiące. Dokładnie dwa miesiące później Cesarz nadał tytuł księcia świerklanieckiemu gospodarzowi hrabiemu Guido. Gdy Wilhelm przyjechał 26 listopada 1904 r., zamieszkał w dopiero co wybudowanym Domu Kawalera, niewielkim pałacyku położonym tuż obok Małego Wersalu. Był tam wówczas pierwszym gościem. Plan kolejnej wizyty w 1906 r. opisała ówczesna Gazeta Katolicka:W sobotę 1 – go grudnia br. przyjedzie Cesarz pociągiem osobnym w nocy na dworzec radzionkowski, gdzie zostanie przyjętym przez księcia Donnersmarcka i zaprowadzonym do pałacu w Świerklańcu. Tam odbędzie się w niedzielę 2 – go grudnia nabożeństwo, które będzie odprawiał superintendent Bojanowski z Tarnowskich Gór. Następnie odbędzie się uczta familijna, przechadzki itd. W poniedziałek o godz. 3/4 8 rozpoczyna się polowanie. We wtorek 4 – go grudnia nastąpi po śniadaniu wyjazd Cesarza osobnym pociągiem z dworca radzionkowskiego.”

Na zdjęciu właściciel Małego Wersalu Guido Henckel von Donnersmarck i jego znamienity gość Cesarz Wilhelm II na dworcu w Radzionkowie. Żródło: http://www.kamienie-wilhelma.net.pl

Z myślą o wygodzie oraz pewności, że arystokraci będą usatysfakcjonowani i coś upolują, zwierzyna leśna była więc hodowana w zamkniętych rewirach. Tutaj na powierzchni ok. 3400 ha lasu znalazły się między innymi specjalnie wyselekcjonowane jelenie, daniele, sarny, zające i dziki.

Zwierzyńcami zarządzali i opiekowali się leśnicy pracujący dla księcia, a kilku z nich cieszyło się jego szacunkiem i specjalnymi względami.

Karmienie dzików w Zwierzyńcu. Źródło: http://www.kamienie-wilhelma.net.pl

Na terenie rezerwatu wybudowano skromną chatę myśliwską, w miejscu, gdzie obecnie stoi Stanica Donnersmarcka opisana w części pierwszej.

Rezerwat ten został zlikwidowany wkrótce po śmierci drugiej żony Guida Katarzyny Ślepcow, zmarłej w 1929 roku. Obecnie nie ma już po nim śladu, ale są pamiątki. Na biegnącej tuż obok linii kolejowej znajduje się posterunek odstępowy, któremu nadano nazwę Zwierzyniec. Jest też Stanica Rowerowa, gdzie można nacieszyć oczy pięknymi rzeźbami miejscowej fauny.

Wszystkie zwierzęta można spotkać w kaletańskich lasach, ale te są płochliwe, więc trudno je podejść. Natomiast duże, drewniane modele dzików, wilków, lisów, jeleni i zajęcy dają możliwość przyjrzenia się im z bliska.

Uzupełnieniem są opisy zwierząt na dołączonych tablicach informacyjnych tworzące mini ścieżkę edukacyjną. Rzeźby wyszły spod dłuta Ryszarda Wysockiego z Zielonej.

Sama stanica jest wyposażona w zadaszone miejsca siedzące wraz ze stołami. Mamy do dyspozycji również rowerową stację naprawczą i stojaki. Dojechać na miejsce możemy utwardzonymi drogami leśnymi z Kalet, Miasteczka Śląskiego czy też Tarnowskich Gór oraz Pniowca.

Wiata otoczona jest z każdej strony lasem. Nie brakuje potężnych dębów pamiętających czasy świetności Donnersmarcków. Wszystko to sprawia, iż jest to świetne miejsce na chwilę przerwy podczas każdej wyprawy rowerowej w tej okolicy.

Wykorzystano informacje i zdjęcia:

„Gwarek” – różne artykuły Arkadiusz Kuzio-Podrucki (https://gwarek.com.pl/)Materiały promocyjne Stacji Wodociągowej w Tarnowskich Górach
http://www.kamienie-wilhelma.net.pl
Wikipedia
Fotopolska

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Garbaty Mostek, cz. III

Czy dzisiaj w okolicy Garbatego Mostku znajdzie ktoś jeszcze choćby maleńką hałdę pohutniczą, gdzie zwykle jest żużel, na który downiyj godali hamer szlaka, jako pozostałość po wytopie rudy darniowej? To trudne zadanie zważywszy na to, że czas funkcjonowania w tym miejscu kuźnicy, a być może i dymarek jest bardzo odległy. Dodatkowo sprawę komplikuje to, że wcale nie musiał to być punkt, w którym wytapiano rudę darniową, a jedynie „zakład końcowy”, gdzie pozyskany w innym miejscu materiał, jedynie przerabiano na metalowe narzędzia i broń.

Teren tego zalążka przemysłu, handlu i finansów celno-skarbowych znajduje się na wschód od Zielonej, która w tym momencie dziejów Śląska jeszcze nie istniała. Możliwe, że na Garbatym Mostku stała tu jedna z najstarszych kuźnic w tej części naszej Małej Ojczyzny.

Została wymieniona w dokumencie wystawionym w 1386 roku. Sygnował go książę Władysław Opolczyk w kuźnicy Małego Janisza umiejscowionej gdzieś w okolicy Woźnik. Pismo dotyczyło nadania wójtostwa w Woźnikach rycerzowi Markusowi Jochsowi. Wynika z tego prosty wniosek, że wioska, która wyrosła wokół istniejącej już wcześniej kuźni, musiała być wtedy znacząca. Atutem tej lokalizacji był fakt, że tędy wiodła średniowieczna droga, łącząca Bytom z Woźnikami. Dodatkowo znajdowała się tuż obok punktu styku i granicy trzech średniowiecznych księstw: Opolskiego, Bytomskiego i Siewierskiego.

Fragment dużo późniejszej, bo z ok. 1763 roku mapy Wielanda na której widać opisywane miejsce oraz przebieg drogi z Woźnik do Bytomia

Jak twierdzą miejscowi historycy: dwa wielkie stawy hutnicze pozwalały na odizolowanie osady na niewielkiej wyspie. Znajdowały się tam więc: hamernia (piec hutniczy) oraz napędzana siłą wodną świeżarka, domy dla czeladzi hutniczej (3 do 5 – w zależności czy hutnicy założyli już rodziny), szopa na sztaby żelazne i szopa na węgiel drzewny, ostrokół z dwoma mostami oraz karczma, która jednocześnie mogła być również biurem kuźnika.

Z istnienia karczmy wynikał również fakt konieczności prowadzenia hodowli zwierząt: bydła i koni – jako zwierząt transportowych oraz świń i drobiu jako zwierząt gospodarskich. W stawach hutniczych na pewno hodowane były karpie, okoliczne barcie dostarczały miodu, a śródleśne łąki paszę dla hodowanych tu zwierząt. Część budynków musiała być murowana, a z faktu, że była to również osada nadgraniczna, wynikały zapewne jej zadania obronne. Tutaj pobierano także myto za przekroczenie Małej Panwi.

Groble wymienionych stawów do dziś łatwo zlokalizować. Wyróżniają się na tle dość płaskiego terenu. Pierwsza znajduje się już kilkadziesiąt metrów od Garbatego Mostku. Kuźnica Małego Janisza, której makieta stoi przy stanicy rowerowej Garbaty Mostek, być może za jakiś czas zostanie zrekonstruowana. Oryginalna znajdowała się kiedyś poniżej drugiej grobli, idąc w stronę źródeł Małej Panwi.

Dlaczego więc nigdy nie wspomniał o niej Walenty Roździeński w swoim dziele o hutnikach? Powodem mógł być fakt, że w czasie kiedy pisał poemat „Officina Ferraria”, od pewnego czasu już nie istniała i Roździeński mógł o niej zwyczajnie nie wiedzieć. Być może została spalona podczas wojen husyckich, których epizody pomiędzy 1386 a 1508 rokiem „rozlewały się” przez pogranicze Śląska także do Korony Królestwa Polskiego. Mogła ją też zniszczyć zwykła powódź, jakie często powodowały wymazanie podobnych miejsc z kart historii.

Droga wiodąca z Woźnik do Bytomia pod koniec XIX wieku stopniowo przestała mieć znaczenie. Cały ruch towarów dość szybko przeniósł się na bardziej efektywne szlaki wyznaczone przez wybudowane linie kolejowe. Dodatkowo w tej okolicy odkryto złoża siarki, galmanu, rudę srebra i ołowiu. Przez jakiś czas potrzebna była jeszcze przy budowie i eksploatacji Kopalni Pasieki koło Bibieli. Jednak po katastrofie, jaką było zalanie sztolni, służyła już tylko do użytku leśnego. Obecnie jest atrakcją turystyczną i częścią ścieżki pieszo-rowerowej.

Podsumowując kiedyś była tu na pewno kuźnia, młyn i karczma, a wiele na to wskazuje, że wymieniona w dokumencie z 1386 roku kuźnica Małego Janisza. Należy jednak pamiętać o tym, że informacje te nie są jak dotąd potwierdzone badaniami archeologicznymi. Podobne legendy i opowieści podparte faktami historycznymi, tak czy inaczej, popularyzują naszą piękną okolicę. Kto wie, może kiedyś znajdą się środki na badania, jak i na planowaną rekonstrukcję kuźnicy Małego Janisza.

Sam Garbaty Mostek od dawna nie jest już garbaty tak, jakim być może był kiedyś. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, która to kolejna konstrukcja spina brzegi Małej Panwi w tym miejscu. Pewne jest natomiast, że otoczenie sprzyja chwili odpoczynku i zastanowienia. Była to także ulubiona ostoja leśnika i historyka śp. Edwarda Goszyka, czemu po wizycie tutaj, trudno się dziwić.

Na podstawie:

https://kalety.pl/

Biuletyn informacyjny Miasta Kalety – luty 2021 Jacek Lubos

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Stanica w Truszczycy. Część IV

Stanica rowerowa w Truszczycy powstała już siedem lat temu. Została wybudowana przy niezwykle efektownej Alei Dębów – miejscu chętnie wybieranym na rodzinne przejażdżki rowerowe. To właśnie tutaj narodził się pomysł promocji Kalet jako gminy przyjaznej rowerzystom i szybko został zrealizowany.

Obok stanicy znajduje się ścieżka edukacyjna poświęcona grzybom.

Ponad metrowej wysokości modele wyrzeźbił Ryszard Wysocki z Zielonej. Ścieżkę tworzą makiety, składające się z grzyba dojrzałego, młodego oraz tablicy informacyjnej z ciekawym opisem poszczególnych gatunków.

Znajdują się tu także przykłady przyrody nieożywionej w postaci kilku głazów polodowcowych, w tym ogromny kamień przywieziony w latach 70. XX wieku z Kalet. Ma on obecnie aż 6,5 metra w obwodzie i jest pod tym względem rekordzistą na Górnym Śląsku.

Bardzo blisko stanicy znajduje się również ciekawy obiekt hydrotechniczny – jaz na rzece Mała Panew. Warto więc zajrzeć także i tam.

O pięknie Truszczycy decyduje nie tylko przyroda, ale też cisza, jaką może dać tylko śródleśna wioska. Później warto wybrać się na obowiązkową przejażdżkę ścieżką przyrodniczą „Trzy Dęby” albo ruszyć prosto przez mostek do Kuczowa.

Stamtąd można pojechać dalej na Zieloną lub wrócić w stronę Kalet, odwiedzając po drodze Ichtiopark, gdzie ostatnio się dzieje….

Maleńka Truszczyca znajduje się na południe od rzeki Mała Panew, która niegdyś – podobnie jak Liswartabyła rzeką graniczną. Mała Panew oddzielała więc Księstwo Bytomskie od Ziemi Lublinieckiej.

Truszczyca na mapie Wielanda z 1736 r. Strzałka zwraca uwagę na koło wodne na Małej Panwi 

Jednak jeszcze zanim do tego doszło, miejscowość została już wzmiankowana w dokumentach. Według pisma z 1598 roku, odnalezionego przez Ludwika Musioła w Tarnowskich Górach, wioska wraz z kuźnicą stanowiła własność Szymona Gloca – solarza woźnickiego. Przerabiana tu ruda żelaza była sprowadzana z kopalni w okolicach Żyglinka.

Jeszcze pod koniec wojny trzydziestoletniej właścicielka Żyglinka hrabina Anna Helena Henckel zniosła nadane wcześniej przywileje na pozyskiwanie rudy, co doprowadziło do upadku truszczyckiej kuźnicy. 15 września 1656 roku Jan Jerzy von Frankenberg – pan na Lubszy i Truszczycy wytoczył proces hrabinie o wyrównanie poniesionych strat.

Ostatecznie po kilku kolejnych zmianach właścicieli, 12 października 1750 roku Truszczyca wraz z okolicznymi lasami stała się własnością Donnersmarcków ze Świerklańca. W XVIII wieku ponownie rozpoczęto tu produkcję żelaza.

W 1783 roku pastor i geograf Zimmermann pisał o wiosce w swoim dziele „Beyträge zur Beschreibung von Schlesien”:
„Truszczyce należą do pana starosty hrabiego Henckel von Donnersmarck. Posiadają jeden folwark, jedną świeżarkę, jednego kmiecia, czterech zagrodników, jeden młyn i 50 mieszkańców”.
W skład majątku Donnersmarcków wchodził także Zarach wraz z gospodą przy drodze do Tarnowskich Gór. Była ona niekiedy ostatnim schronieniem dla podróżnych, gdy kapryśna Mała Panew przerywała groblę stawu kuźnicy Miodka. Wówczas trzeba było czekać na opadnięcie wody i naprawę grobli prowadzącej na północ do Lubszy i Boronowa.

W 1658 roku zajazd prowadził Baker Goldys wraz ze wspólnikiem o nazwisku Łapka. Później odnotowano tu karczmarzy: Macieja Króla (1686) oraz Pawła Niemczyka (1689).

Druga połowa XIX wieku przyniosła powolny schyłek miejscowego hutnictwa opartego na węglu drzewnym. Zniknął również młyn wodny Banduch, po którym pozostał jedynie przysiółek zaznaczony na mapach.

Jak podaje Edward Goszyk, w 1871 roku hrabia Guido Henckel von Donnersmarck rozpoczął tworzenie zwierzyńca Zyglinek. Lasy ogrodzono płotem o wysokości 2,10–2,20 m. Do dębowych słupków przybijano przepołowione żerdzie. Przy budowie ogrodzeń, paśników i ambon pracowali głównie jeńcy wojenni pojmani przez Prusaków podczas wojny z Francją w latach 1870–1871.

Zwierzyniec miał około 400 ha i służył hodowli jeleni oraz danieli przeznaczonych do polowań. Natomiast w leśnictwie Truszczyca znajdowała się także zagroda o powierzchni około 300 ha, przeznaczona do hodowli dzików, położona nad potokiem Warzecha – lewym dopływem Małej Panwi.

Nazwa potoku pochodzi od ptaka o charakterystycznym dziobie w kształcie łyżki – warzechy, który wraz z ibisem kasztanowatym jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku nie był rzadkością na Górnym Śląsku.

Chlewnię dzików zlikwidowano w 1906 roku, a w latach 30. XX wieku podobny los spotkał zagrodę jeleni.

Ciekawostką jest również fakt, że do 1933 roku, kiedy Truszczyca stała się częścią Kalet, jej nazwę zapisywano w liczbie mnogiej – Truszczyce.

Odtworzony herb miejscowości nie zawiera elementów związanych z hutnictwem.

Na pierwszym planie widnieje piła, symbolizująca pracę leśników. Towarzyszą jej cep i kosa, które wskazują na rolniczy charakter zajęć mieszkańców – konieczny przy niskich zarobkach drwali.

Na podstawie:

„Z historii Kalet – Truszczyca” Edward Goszyk

„Dzieje wioski Kuczów” – Piotr Kalinowski

„Kalety w opisie Feliksa Triesta” – Piotr Kalinowski

Biuletyn informacyjny miasta Kalety – Luty 2021

Kalety.pl