Wczytywanie teraz
×

Marzanka wonna

Podczas wycieczki szlakiem pomników przyrody opowiedziałem w skrócie historię tej rośliny – czyli marzanki wonnej potocznie zwanej leśną perłą lub waldmajster. Za czasów Pana na Koszęcinie leśnicy przynieśli do parku kilkanaście marzanek i posadzili je – jak się wchodzi do niego od strony bramy cesarskiej, po lewej stronie za kusbudą domkiem z drewna dla dziecięcych uciech. Nie był to przypadek, książę lubił nalewki z marzanki i częstował nią gości – nawet Wilusia czyli cesarza Wilhelma Drugiego.

W maju gdy roślina zakwitła na biało, w miejscu tym unosi się zapach kumaryny mający nie tylko przyjemny zapach, ale smak w nalewce. Zbiór tej strzeżonej rośliny przez służbę dworską był zabroniony jednak ludzie wiedzieli, gdzie rośnie. W dniu 20 stycznia gdy wojska sowieckie są już w Herbach ostatni pana na Koszęcinie Karol Gotfryd von Hohenlohe-Ingelfingen, opuszcza rodzinne dobra i zamek udając się do Austrii, do miejscowości Kraubath an der Mur kreis Lyoben Styria. Jest kwiecień 1945 roku, park opanowali mieszkańcy i wyrywali z korzeniami płożąca się leśną perłę.

Mój ojciec przyjechał z wojny i też udał się po sadzonki jednak zastał tylko kilka. Nożem wykopał ostrożnie rośliny i posadził przy sędziwym dębie o zwisających konarach. Ojciec powiedział to koledze, a ten powiadomił swoją mamę – zbieraczkę ziół, które zbierały kłącza, gdyż to roślina lecznicza. I niestety posadzone roślinki przez ojca – spotkał podobny los, jak te w parku. Zrobiłem to co ojciec i posadziłem w dwóch innych miejscach marzanke i rozrasta się do dzisiaj, pachnie przenikliwie i jest częścią runa leśnego. Ubiegłoroczne pędy są zielone całą zimę, a latem pojawiają się białe kwiaty widoczne z daleka.