Wczytywanie teraz
×

Kotłownia parowa lublinieckiej przędzalni – nasz klasyk architektury industrialnej

Niewątpliwie Górny Śląsk słynie z zabytków architektury industrialnej. Są to wspaniałe zakłady, takie jak elektrownia Szombierki w Bytomiu czy dawne kopalnie, ale również całe dzielnice wraz z familokami, zamieszkiwanymi przez ich pracowników.
Lubliniec w okresie największego wzmożenia industrializacji regionu górnośląskiego pozostawał nieco na uboczu. W przeciwieństwie do okolic Bytomia czy Katowic nie posiadaliśmy złóż cynku lub węgla, nie było zatem uwarunkowań geograficznych dla rozwoju u nas przemysłu czy to górniczego, czy to hutniczego. Jednak nawet w naszym mieście, siedzibie powiatu mocno rolniczego, powstały ciekawe budynki przemysłowe, a najciekawszym z nich zdaje się być kompleks budynków związany z dawną przędzalnią wełny czesankowej (Kammgarnspinnerei Lublinitz).
Zakład ten powstał w 1911 roku, o czym świadczy zresztą data umieszczona w górnej partii najbardziej reprezentacyjnego budynku kompleksu, jakim jest kotłownia parowa. Jest to budynek zbudowany z czerwonej cegły (dolna część budynku jest betonowa), będący bardzo ciekawym przykładem architektury industrialnej.
Ten rodzaj architektury rozwijał się niejako odrębnymi torami, trudno zatem przypisać mu cechy określonych stylów, jakimi opisujemy na przykład kościoły. Między innymi dlatego, że zakłady przemysłowe zawierały liczne elementy użytkowe i taki też ma omawiana dziś kotłownia – jest nim rampa, czyli pomost ustawiony najczęściej wzdłuż ściany hali przemysłowej ułatwiający załadunek i wyładunek materiałów.
Jednak budynek naszej przędzalni także wykazuje bardzo ciekawe detale architektoniczne. Przede wszystkim, jego fasada jest rozczłonkowana pilastrami, w dodatku zdwojonymi (jeden nakłada się na drugi). Pilaster, przypomnijmy, jest to to płaski, prostokątny element architektoniczny przypominający kolumnę, który wystaje nieznacznie z powierzchni ściany, pełniąc funkcje konstrukcyjne i/lub dekoracyjne. U góry budynku widzimy delikatnie zarysowany gzyms, a pod gzymsem – niewielkich rozmiarów, prostokątne wgłębienia zwane płycinami. Przepiękne są wysokie, półkoliście zakończone okna, ujęte opaskami (wystający element muru naśladujący kształt okien). Budynek jest świetnie zachowany: cegła wygląda wciąż bardzo świeżo, mimo upływu 115 lat.