Koszwice – to bardzo ciekawy i wdzięczny temat. Stąd kilka artykułów o tej miejscowości – chyba najmłodszej ze wszystkich w powiecie lublinieckim. Nie łatwo było znaleźć o niej informacje. Całkiem sporo dowiedziałem się za sprawą materiałów opracowanych przez panią Barbarę Bednarek Mazur – za co jestem jej wdzięczny. Sporo też udało mi się znaleźć w sieci – dobrze że istnieją biblioteki cyfrowe. Posłużyłem się także – opracowaniem pana Henryka Chmiela '”Nasza miejscowość Koszwice oraz Huta Paczeras. Fakty i wspomnienia”, a także informacjami z książki pana Józefa Tyrola „Życie nadrzeczne: „Mała Panew, Liswarta, Brynica : przewodnik historyczno-przyrodniczy”. Niestety z braku odpowiednich źródeł – część zawartych w artykule informacji to hipotezy bo w sprawie Koszwic – tajemnic i pytań jest tak dużo, że czasem inaczej niż w takiej formie – nie da się na nie odpowiedzieć.
Zacznijmy więc od początku, a tym początkiem dla tej miejscowości jest decyzja Rady Ambasadorów, w wyniku której w październiku 1921r. określono granicę pomiędzy Niemcami a Polską na Górnym Śląsku. Dlaczego wtedy? Bowiem, wówczas poza określeniem tejże granicy – w wyniku której Kośmidry – zostały przyznane Polsce, pojawił się zapis o powstaniu Komisji Granicznej, której zadaniem miało być dokładne określenie tejże granicy (na miejscu).
Mimo, że w czerwcu 1922r. państwo Polskie zajęło tereny które zostały jej przyznane decyzją Rady Ambasadorów i oświadczeniem Rządu Polskiego z maja 1922r. to granica na Górnym Śląsku stale się zmieniała, gdyż prace Komisji Granicznej trwały jeszcze do października 1924r.

Stąd decyzją tejże komisji – 28 maja 1923r. trzy przysiółki wchodzące w skład Kośmider (które od czerwca 1922r. należały do Polski i były w jej granicach) – Paczeras, Gaborowice i Potaśna – zostały przyłączone do Niemiec. Według szacunków było to około 30 rodzin.

Mapa z 1935r. gdzie widać nowy przebieg granicy
i nową miejscowość – Koschwitz po stronie niemieckiej
Zmiana tego fragmentu granicy pociągnęła za sobą zmianę lokalizacji przejścia granicznego na drodze z Zawadzkiego do Pawonkowa. Znajdowało się ono bowiem od 1922r. jeszcze przed Kośmidrami.

Niemiecki Urząd Celny – Zollhaus w Koschwitz – wcześniej w Kośmidrach

Przejście graniczne przy tym budynku (Zollhausie), zdjęcie wykonane pomiędzy 1922r a majem 1923r.
Nowe przejście na tej szosie – utworzono pomiędzy kamieniami granicznymi nr 101 – 102. Po jednej stronie wybudowano niemiecki budynek kontroli celno-granicznej ZollAmt (lata 1937-39) – dzisiaj Leśniczówka Leśnictwa Łagiewniki, zaś po drugiej stronie stanęła polska budka graniczna.

Polska budka graniczna w Koschwitz

Po lewej budynek ZallAmtu w Koschwitz na granicy polsko niemieckiej
1 września 1939r.

Dawny budynek ZollAmtu w Koszwicach – zdjęcie współczesne
Obecnie Leśnictwo Łagiewniki w Koszwicach
By mieszkańcy przysiółków mogli docierać bez przechodzenia przez granicę do np. Zawadzkiego, być może część z nich pracowała w hucie – cała szosa aż do nowego punktu granicznego została po stronie niemieckiej. Dla mieszkańców – którzy potrzebowaliby się dostać do Kośmider i w drugą stronę utworzono 3 gospodarcze przejścia graniczne.
Warto dodać w tym miejscu, że nie tylko ten fragment granicy zmieniono. Strona niemiecka otrzymała prawie cały teren leśny należący do obszaru dworskiego Pawonków oraz ponad 8 km odcinka drogi ze Skrzydłowic do Zawadzkiego. Dalej lasy w Pludrach (około 200 ha) należące do kompleksu leśnego „Malepartus”, następnie około 300 ha lasów Tiele-Wincklerów między powiatami Lubliniec i Strzelce Opolskie. Pomiędzy Pustą Kuźnicą a leśnictwem Krywałd także udało się przesunąć granicę biegnącą wzdłuż Małej Panwi na korzyść Niemiec. Widać więc wyraźnie, że przyłączenie przysiółków Kośmider nie byto przypadkowe i było częścią większej koncepcji – jakiej? O tej hipotezie w następnej części.
Do września 1923r. mimo, że już były po stronie niemieckiej wszystkie 3 przysiółki (kolonie) nadal należały do polskiego Urzędu Stanu Cywilnego – czyli małżeństwa od maja do września jakie się tam zawierały – zatwierdzane były w Polsce. Stąd by taki ślub uprawomocnić należało przejść przez granicę.
I chyba najważniejsze dla samych Koszwic . Miejscowość – gmina złożona z trzech byłych przysiółków Kośmider – Gaborowic, Potaśnej i Paczeras – pod nazwą Koschwitz powstała rok później – 1 sierpnia 1924r.
Najprawdopodobniej pierwszym wójtem Koszwic był Jan Pluta. W sierpniu 1926r. utworzono – decyzją biskupa – nową parafię w Łagiewnikach Małych, do której włączono parafian z Koschwitz. Pierwszym proboszczem tej parafii został ks. Paweł Radwan. Sam kościół powstał dopiero 3 lata później w 1929r.

Kościół w Łagiewnikach Małych, do którego należeli parafianie z Koschwitz
Jeżeli chodzi o szkołę w Koschwitz, to początkowo dzieci uczęszczały na zajęcia do pobliskich szkół w Łagiewnikach Małych (Klein-Lagiewnik) i Piotrowinie (Petershof). Następnie zorganizowano w jednym z pomieszczeń koszwickiej karczmy salę lekcyjną. Zaś we wrześniu 1926r. oddano do użytku nowy budynek szkolny znajdujący się tuż przy granicy.

Budynek karczmy, który przez pewien czas służył dzieciom z Koschwitz jako szkoła

Budynek szkoły w Koschwitz

Koszwice – były budynek szkolny
Na koniec chciałbym zmierzyć się z „Legendą o powstaniu Koszwic”. Legendę ową – często podawaną jako anegdotę przytoczę za wpisem na stronie Muzeum online Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej: „(…) członkowie komisji wytyczającej granicę trafili na odbywające się we wsi wesele i spontanicznie przychylili się do próśb części mieszkańców, pragnących powrotu do Niemiec. (…) przejęcie Koszwic przez administrację niemiecką odbyło się tak niespodziewanie, że młoda para biorąca ślub w dniu 26 maja 1923 roku wyjeżdżała do kościoła w pobliskim Pawonkowie jeszcze z Polski, a po ceremonii wróciła do swej miejscowości leżącej już w granicach Niemiec”.
Spróbujmy znaleźć ziarno prawdy w tej historii. Otóż faktycznie w 27 maja (niedziela) odbył się ślub Wilhelma Viktora Thomalli i Anny z domu Swoboda (niezwykłe, że Wilhelm był młodszym bratem Roberta Thomalli, o którym piszę przy okazji młynu Gabora). Było to w przeddzień ukazania się informacji o przyłączeniu trzech przysiółków Kośmider do Niemiec.

Wilhelm i Anna Thomallowie – to najprawdopodobniej podczas ich ślubu
goście weselni dowiedzieli się o podziale Kośmider 27 maja 1923r.
W niemieckim kalendarzu z 1941r. pojawia się informacja o weselu i o tym, że na nim weselnicy dowiedzieli się, o tym, fakcie. Nie ma nic o tym, by na nim balowali członkowie Małej Komisji Granicznej, tym bardziej, o tym że na tym weselu nakłoniono ich do zmiany granicy (Komisja działała na tym terenie już wcześniej i decyzja, tak ważna, musiała być konkretnie umotywowana, nie mówiąc, że dokumenty musiały dotrzeć do niemieckich władz i zostać sprawdzone – a na to potrzeba czasu).
Faktycznie uczestnicy wesela mogli się radować z tego faktu, że część Kośmider zostanie przyznana państwu niemieckiemu – zaś na weselu możliwe, że śpiewano niemieckie piosenki i grano niemieckie melodie. Przecież wśród mieszkańców Kośmider – duża ich grupa głosowała podczas Plebiscytu za pozostaniem miejscowości w Niemczech (chociaż nie większość) i czuła się Niemcami, nic dziwnego, przecież do 1922 była obywatelami tego państwa i się z nim identyfikowała.
Nie możliwe jednak by para ta biorąc ślub tego dnia w Pawonkowie – wróciła na wesele do karczmy – nie do Polski – tylko do Niemiec, gdyż oficjalnie ogłoszono decyzję o przyłączeniu tych przysiółków dopiero dzień później – 28 maja 1923r. a do tego momentu karczma znajdowała się na terenie Rzeczpospolitej.

Karczma w Koszwicach – wówczas w Kośmidrach, w której miało mieć miejsce
wesele państwa Thomallów – 27 maja 1923r.
Co stało za decyzją Komisji Granicznej? Tego chyba się już nie dowiemy. Możemy tylko spekulować. Jak pisałem wyżej – nie tylko te 3 przysiółki – w ramach prac Komisji na tych terenach przekazano państwu niemieckiemu. Być może była to transakcja wiązana – jakieś tereny otrzymała Rzeczpospolita – jakieś Niemcy, a Kośmidry były ceną jaką zapłacono (co wydaje się najbardziej prawdopodobne). Być może stronie niemieckiej bardzo zależało na tym, aby móc sprawować kontrolę nad kanałem, który zasilał Stawy Pluderskie, a który znajdował się w okolicach Gaborowca (to jest wielce prawdopodobne). Być może uznano, że skoro większość mieszkańców tych terenów pracuje w nieodległej, a pozostającej po stronie niemieckiej Werk Zawadzki, lub była pracownikami leśnymi w dobrach Winklerów to taka decyzja ułatwi im bytowanie (to już mało prawdopodobne).