Kielcza i jej najsłynniejszy mieszkaniec

Most Przyjaźni w Krupskim Młynie
Do Kielczy najczęściej jadę przez Krupski Młyn, a następnie malowniczą leśną drogą znajdującą się po południowej stronie koryta Małej Panwi. Do Lublińca zwykle wracam przez Żędowice, a dalej lasem przez Kośmidry i Solarnię.

W Kielczy do dziś pielęgnuje się pamięć o jej najsłynniejszym mieszkańcu. Postument Wincentego autorstwa pani Izabeli Wacławek od 9 czerwca 2023 roku stoi niedaleko kościoła św. Bartłomieja.

Świątynię wybudowano pod koniec XVIII wieku po tym, jak wichura, która przeszła tędy w 1777 roku, zniszczyła poprzedni drewniany kościół oraz wiele zabudowań we wsi.

Proboszczem parafii w latach 1885–1922 był ks. Józef Wajda. Oprócz posługi duszpasterskiej był on także dwukrotnie posłem wybranym z list polskich do sejmu pruskiego oraz współzałożycielem Banku Ludowego w Strzelcach.

Nagrobek ks. Józefa Wajdy na cmentarzu przy kościele w Kielczy
Będąc obok kościoła, warto zajrzeć na stary cmentarz, gdzie znajduje się grób ks. Józefa Wajdy oraz zbiorowa mogiła powstańców śląskich.

Natomiast miłośnicy sztuki z pewnością docenią dzieło niemieckiego artysty z przełomu XIX i XX wieku, Hansa Schlichtego z Wrocławia, autora płaskorzeźb stacji Drogi Krzyżowej umieszczonych w kapliczkach wkomponowanych w mur otaczający cmentarz.

Naprzeciwko stoi zabytkowa chata wybudowana w I połowie XIX wieku.

Obok zabytkowej chaty stoi tradycyjny śląski Maibaum
Do końca nie jest znane przeznaczenie tego budynku. Istnieje kilka hipotez na ten temat. Później chata służyła między innymi jako szpital/przytułek, plebania oraz warsztat stolarski Franza Stuchlika. Obecnie obiekt należy do Muzeum Wsi Opolskiej.

Zaraza nawiedzała Kielczę już wcześniej, o czym świadczy napis wyryty w kamieniu oraz „trupia czaszka” przy bramie prowadzącej do kościoła. Widnieje tam data 1804 oraz napis, który w tłumaczeniu brzmi: „Wszyscy umrzemy”.

Aby tego nie przeoczyć, trzeba uważnie rozglądać się przy wejściu do świątyni, np. przy okazji niedzielnego koncertu kwartetu smyczkowego Angelus.

Kamień z wyrytym napisem znajduje się w kępie bluszczu przy wejściu na teren kościoła
O pozostałych historycznych obiektach Kielczy — średniowiecznym grodzisku obok kościoła, gościńcu Franza Krawietza oraz kapliczce św. Nepomucena — pisaliśmy już na naszej stronie internetowej.

Kapliczka św. Nepomucena. Z tyłu widoczne są pozostałości gospody Krawietza
Warto jednak przypomnieć postać jednego z byłych właścicieli wsi, hrabiego Leonarda Colonny. Jeszcze przed 1679 rokiem wybudował on w Kielczy kaplicę Grobu Pańskiego, a także był fundatorem kaplicy św. Antoniego. Dziś obie już nie istnieją, a ich dokładne położenie pozostaje nieznane. Kaplica Grobu Pańskiego w Potępie, wybudowana staraniem tego samego hrabiego, pozostaje więc do dziś jedną z zaledwie trzech ocalałych tego typu kaplic na Górnym Śląsku.

Figura św. Nepomucena z kapliczki w Kielczy
Choć zdania historyków na temat miejsca urodzin Wincentego są podzielone, mój lokalny patriotyzm pozwala mi wierzyć, że była to jednak Kielcza, a nie Kielce. Wątpliwości wynikają z faktu, że wydarzenie to miało miejsce około 1200 roku, a zachowane zapisy z tamtego okresu są szczątkowe i mało precyzyjne.

Zdjęcie wykonane na jednej z wystaw Muzeum zamkowego w Raciborzu
Prawdopodobnie pochodził on z rycerskiego rodu Odrowążów, którego siedziba znajdowała się w Kamieniu Śląskim, a tereny Kielczy należały do ich majątku.

Pozostałości grodziska z przełomu XIII i XIV wieku znajdują się 50 m od kościoła św. Bartłomieja w Kielczy
Był kapelanem biskupa krakowskiego Iwo Odrowąża, następnie kanonikiem krakowskim, a później dominikaninem. Uczył się w szkole katedralnej w Krakowie, gdzie mógł poznać Wincentego Kadłubka — słynnego autora „Kroniki dziejów Polski”. W latach 1257–1260 pełnił funkcję przeora konwentu dominikanów w Raciborzu. To właśnie na dworze książąt raciborskich, gdzie rozkwitały kultura i życie religijne, jego twórczość mogła w pełni się rozwinąć.

Mapa z roku 1835. Strzałka wskazuje kościół, a obok niego zaznaczono plebanię, cmentarz i szpital.
Wincenty zasłynął przede wszystkim jako autor hymnu „Gaude Mater Polonia”, napisanego ku czci św. Stanisława. Utwór ten stał się jednym z najważniejszych dzieł polskiej muzyki średniowiecznej i przez wieki był — oraz nadal jest — wykonywany podczas uroczystości religijnych i państwowych.

Co ciekawe, przypisuje mu się również autorstwo kroniki dominikańskiej „Roczniki Kapituły Krakowskiej”, obejmującej lata 1182–1260 i spisanej w Raciborzu. Korzystał z niej Jan Długosz, opisując bitwę pod Legnicą. W 1241 roku Wincenty przebywał w Raciborzu, gdzie wysłuchał relacji rycerza Jana Iwanowica — naocznego świadka klęski rycerstwa polskiego w bitwie pod Legnicą oraz tragicznej śmierci księcia wrocławskiego Henryka Pobożnego.

Według rycerza książę miał powiedzieć: „Gorze szo nam stało” („przytrafiło się nam nieszczęście”), a Wincenty zapisał te słowa w kronice. Mogły to być więc pierwsze zdania zapisane po polsku — wcześniejsze niż słynne „Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj” z Księgi Henrykowskiej. Tego jednak prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, ponieważ kronika nie zachowała się do naszych czasów.



