Wczytywanie teraz
×

Kamienie w Sadowie

Przy drodze z Lublińca do Koszęcina – tuż przy parkingu przed cmentarzem i w okolicy kapliczki św. Nepomucena w Sadowieznajduje się głaz narzutowy.

Kamień w Sadowie przy szosie – 2026r.

Głaz jest wysoki na 1,70, zaś jego obwód to 365 cm. Decyzją z 1957 r. został uznany za pomnik przyrody nieożywionej (po raz pierwszy – już w 1933r.).

Kamień z Sadowa – przy szosie – lata 60-te

Nie udało mi się znaleźć informacji skąd pochodzi i kiedy został w tym miejscu ustawiony. Istnieje legenda zapisana przez pana Barnarda Szczecha, że kamień ten został zrzucony przez diabła w czasie, gdy w Lubecku budowano kościół i stąd miejsce gdzie spadł nazywało się Kamień. Kamień – to zaginiona miejscowość (nikomu nie udało się jej do tej pory zlokalizować) ze średniowiecznych zapisków, znajdująca się w powiecie lublinieckim.

Ilustracja poglądowa

Jest natomiast prawie pewne, że w tym miejscu, w jakim obecnie się znajduje – ustawił go ksiądz proboszcz Karol (Carl) Urban. Wiele wskazuje, że w 1914r. bo taka data jest wyryta na kamieniu.

Data wykuta na kamieniu – 1914

Znajduje się na nim także wykute zdanie w języku niemieckim Grus gott wanderer – czyli Szczęść Boże Wędrowcze.

Wykuty napis – Szczęść Boże Wędrowcze w języku niemieckim

Obok głazu znajdują się trzy mniejsze o obwodach od 1,5 do 2 m.

Głaz w Sadowie, zdjęcie wykonane pod koniec lat 90-tych

W przyparafialnym ogrodzie znajduje się drugi za sadowskich głazów – pomników. Głaz ten jest nie tylko większy od swojego kolegi – ale i sławniejszy.

Głaz w przyparafialnym ogrodzie w Sadowie

Kamień, jeżeli wierzyć wyrytej na nim dacie – został przetransportowany do ogrodu parafialnego w styczniu 1901r. saniami z wierzbskiego lasu.

Głaz w Sadowie, w ogrodzie parafialnym – widać na nim wyrytą datę 1.1.1901

Inicjatorem tego przedsięwzięcia był, podobniej jak w przypadku poprzedniego głazu –  ksiądz proboszcz Karol Urban, zaś cel był szczególny. Postanowił on bowiem w ten sposób uczcić pruskiego bohatera narodowego z czasów wojny napoleońskiejFerdynanda Baptistę von Schilla.

Ferdynand von Schill

Nie przypadkowy był to bohater, bowiem wychowywał się w Sadowie (początkowo ksiądz Urban przypuszczał, że Schill także się tutaj urodził, co okazało się nieprawdą), gdzie osiedlił się wraz z rodzicami pod koniec XVIII wieku: ojcem Johannem Georgiem (zawodowym oficerem kawalerii – o korzeniach polsko-czeskich), matką Anną Margarethą Josefą (z domu von Traglauer) oraz rodzeństwem: siostrami –  Eleonorą i Augustą i trzema braćmi Xaverem, Ernstem, Heinrichem (Ferdynand był z nich najmłodszy).

Schillowie zakupili lub odziedziczyli Sadów, a właściwie obie części – Ober i Nider Sodow (Górny i Dolny) w 1784 r., czyli gdy najmłodszy z Schillów miał 8 lat. Zaś w 1818r. definitywnie sprzedali majątek. Ojciec wyprowadził się z Sadowa tuż po śmierci syna, który zginał w 1809r (sam zmarł w 1821r. w Cieszynie). W Sadowie zmarły – matka Ferdynanda i jego siostra Eleonora i obie pochowane są w kościelnej krypcie.

Kościół pw. św Józefa w Sadowie

Data ustawienia głazu nie jest przypadkowa, bowiem w styczniu 1901r. przypadała 125 rocznica urodzin Ferdynanda von Schilla. Na głazie wyryto napis „v. Schill” oraz daty – 1784-1818, które miały przypominać o tym, że w tym kiedy Schillowie byli właścicielami wioski.

Głaz Schilla w Sadowie w 1911r. po prawej stronie stoi ksiądz Karol Urban, na głazie brak plakiety

W 1912 r. na głazie umieszczono odlaną w Gliwicach plakietę – z podobizną Ferdynanda Schilla oraz datą jego urodzin i śmierci.

Plakieta z podobizną Ferdynanda von Schilla, która była umieszczona na głazie

Niestety dzisiaj plakiety już nie ma i nie wiadomo kiedy ją z głazu usunięto i gdzie się znajduje. Pozostał po niej tylko otwór, na którym była przymocowana.

Otwór na trzpień – na którym przymocowana była plakieta
Być może tak wyglądał by dzisiaj głaz Schilla w Sadowie

Ksiądz Urban starał się zainteresować zarówno głazem jak i osobą Schilla publikując informacje o nim zarówno w Kalendarzu Lublinieckim na 1911r. jak i w wielu artykułach w gazetach i pismach na Śląsku – udało się to tylko częściowo.

Zdjęcie z kalendarza na 1911r. – głazu Schilla i księdza Urbana,

Przy głazie odbywały się spotkania weteranów wojennych z Sadowa i okolic.

Spotkanie weteranów wojen z 1849, 1866 i 1870/71, które odbyło się w Sadowie w 1913r.. Wśród nich najstarszy Mikołaj Stellmach (ur. w 1817r)

Co do samego głazu, to jego wymiary – wysoki na 2 m, zaś jego obwód mierzy 4,25 m, w okolicy znajdują się także pomniejsze głazy (7) o obwodach od 1,5 do 2 m.

Głaz Schilla z Sadowia – zdjęcie wykonane w latach 60-tych

Głaz opisywany był jako ciekawostka przyrodnicza już w 1911r. a także przez różne przewodniki i albumy w okresie II RP. Wtedy też – w marcu 1933r. został uznany za pomnik przyrody (podobnie jak głaz znajdujący się przy szosie).

Głaz Schilla ponownie został wciągnięty na listę pomników przyrody nieożywionej w 1957r.

Z głazem wiąże się wiele zagadek. jedną z nich jest napis jaki został wyryty tuż nad datą 1.1.1901r. a brzmi on – „KATZOW”. Czy ów Katzow to może nazwisko osoby, lub firmy, która wspomogła księdza Urbana w stawianiu tego pomnika?  Czy może to nazwa miejscowości – Kaczów/Katzow na Pomorzu Przednim, gdzie walczył Schill i w okolicach którego zginął? Na razie nie udało się zdobyć jednoznacznej odpowiedzi na nie.

Fragment głazu Schilla z wykutym napisem „KATZOW”