Kamienie w Sadowie
Przy drodze z Lublińca do Koszęcina – tuż przy parkingu przed cmentarzem i w okolicy kapliczki św. Nepomucena w Sadowie – znajduje się głaz narzutowy.

Głaz jest wysoki na 1,70, zaś jego obwód to 365 cm. Decyzją z 1957 r. został uznany za pomnik przyrody nieożywionej (po raz pierwszy – już w 1933r.).

Nie udało mi się znaleźć informacji skąd pochodzi i kiedy został w tym miejscu ustawiony. Istnieje legenda zapisana przez pana Barnarda Szczecha, że kamień ten został zrzucony przez diabła w czasie, gdy w Lubecku budowano kościół i stąd miejsce gdzie spadł nazywało się Kamień. Kamień – to zaginiona miejscowość (nikomu nie udało się jej do tej pory zlokalizować) ze średniowiecznych zapisków, znajdująca się w powiecie lublinieckim.

Jest natomiast prawie pewne, że w tym miejscu, w jakim obecnie się znajduje – ustawił go ksiądz proboszcz Karol (Carl) Urban. Wiele wskazuje, że w 1914r. bo taka data jest wyryta na kamieniu.

Znajduje się na nim także wykute zdanie w języku niemieckim „Grus gott wanderer„ – czyli Szczęść Boże Wędrowcze.

Obok głazu znajdują się trzy mniejsze o obwodach od 1,5 do 2 m.

W przyparafialnym ogrodzie znajduje się drugi za sadowskich głazów – pomników. Głaz ten jest nie tylko większy od swojego kolegi – ale i sławniejszy.

Kamień, jeżeli wierzyć wyrytej na nim dacie – został przetransportowany do ogrodu parafialnego w styczniu 1901r. saniami z wierzbskiego lasu.

Inicjatorem tego przedsięwzięcia był, podobniej jak w przypadku poprzedniego głazu – ksiądz proboszcz Karol Urban, zaś cel był szczególny. Postanowił on bowiem w ten sposób uczcić pruskiego bohatera narodowego z czasów wojny napoleońskiej – Ferdynanda Baptistę von Schilla.

Nie przypadkowy był to bohater, bowiem wychowywał się w Sadowie (początkowo ksiądz Urban przypuszczał, że Schill także się tutaj urodził, co okazało się nieprawdą), gdzie osiedlił się wraz z rodzicami pod koniec XVIII wieku: ojcem Johannem Georgiem (zawodowym oficerem kawalerii – o korzeniach polsko-czeskich), matką Anną Margarethą Josefą (z domu von Traglauer) oraz rodzeństwem: siostrami – Eleonorą i Augustą i trzema braćmi Xaverem, Ernstem, Heinrichem (Ferdynand był z nich najmłodszy).
Schillowie zakupili lub odziedziczyli Sadów, a właściwie obie części – Ober i Nider Sodow (Górny i Dolny) w 1784 r., czyli gdy najmłodszy z Schillów miał 8 lat. Zaś w 1818r. definitywnie sprzedali majątek. Ojciec wyprowadził się z Sadowa tuż po śmierci syna, który zginał w 1809r (sam zmarł w 1821r. w Cieszynie). W Sadowie zmarły – matka Ferdynanda i jego siostra Eleonora i obie pochowane są w kościelnej krypcie.

Data ustawienia głazu nie jest przypadkowa, bowiem w styczniu 1901r. przypadała 125 rocznica urodzin Ferdynanda von Schilla. Na głazie wyryto napis „v. Schill” oraz daty – 1784-1818, które miały przypominać o tym, że w tym kiedy Schillowie byli właścicielami wioski.

W 1912 r. na głazie umieszczono odlaną w Gliwicach plakietę – z podobizną Ferdynanda Schilla oraz datą jego urodzin i śmierci.

Niestety dzisiaj plakiety już nie ma i nie wiadomo kiedy ją z głazu usunięto i gdzie się znajduje. Pozostał po niej tylko otwór, na którym była przymocowana.


Ksiądz Urban starał się zainteresować zarówno głazem jak i osobą Schilla publikując informacje o nim zarówno w Kalendarzu Lublinieckim na 1911r. jak i w wielu artykułach w gazetach i pismach na Śląsku – udało się to tylko częściowo.

Przy głazie odbywały się spotkania weteranów wojennych z Sadowa i okolic.

Co do samego głazu, to jego wymiary – wysoki na 2 m, zaś jego obwód mierzy 4,25 m, w okolicy znajdują się także pomniejsze głazy (7) o obwodach od 1,5 do 2 m.

Głaz opisywany był jako ciekawostka przyrodnicza już w 1911r. a także przez różne przewodniki i albumy w okresie II RP. Wtedy też – w marcu 1933r. został uznany za pomnik przyrody (podobnie jak głaz znajdujący się przy szosie).

Głaz Schilla ponownie został wciągnięty na listę pomników przyrody nieożywionej w 1957r.
Z głazem wiąże się wiele zagadek. jedną z nich jest napis jaki został wyryty tuż nad datą 1.1.1901r. a brzmi on – „KATZOW”. Czy ów Katzow to może nazwisko osoby, lub firmy, która wspomogła księdza Urbana w stawianiu tego pomnika? Czy może to nazwa miejscowości – Kaczów/Katzow na Pomorzu Przednim, gdzie walczył Schill i w okolicach którego zginął? Na razie nie udało się zdobyć jednoznacznej odpowiedzi na nie.



