Goethe

26 lipca 1790r. w podróż po Śląsku wybrał się pisarz, poeta – a wówczas także zarządca na dworze księcia sasko-weimarskiego Karola Augusta w Weimarze – Johann Wolfgang Goethe. 3 września 1790r. rozpoczął się ostatni odcinek podróży po Śląsku – tym razem tym najbardziej uprzemysłowionym – Górnym. Goethe tą wycieczkę odbył w towarzystwie samego księcia Karola Augusta, hrabiego Friedricha Wilhelma von Reden oraz hrabiego Filipa Collony. Pierwszy etap tej podróży zakończył się jeszcze tego samego dnia w zamku w Toszku, gdzie świętowano 33 urodziny księcia. Następnie poeta wraz towarzyszami podróży odwiedził Tarnowskie Góry, gdzie zapoznał się z pierwszą na kontynencie maszyną parową oraz praca gwarków. 5 września trzy powozy ruszyły w kierunku Krakowa, gdzie podróżnicy przebywali do 8 września, odwiedzając między innymi kopalnię soli w Wieliczce. Z Krakowa musieli wyruszyć wczesnym rankiem 8 września gdyż już około południa byli w Częstochowie. Następnie odbyli krótki spacer po Jurze w okolicach Olsztyna.
Popołudniem 8 września 1790r. Goethe opuścił Częstochowę i wyruszył w drogę powrotną do Wrocławia do którego dotarł wraz z towarzyszami podróży pod wieczór 10 września. Co prawda podczas tej podróży poeta nie zatrzymał się w Lublińcu, jednak wszystko wskazuje, że mógł przez miasto przejeżdżać. Zatrzymał się za to w jego okolicach, gdzie z inicjatywy hrabiego von Reden postawiono piece do wypalania wapna – Wapienniki (niestety nie udało mi się znaleźć ich lokalizacji). Podobne piece oglądał następnie Goethe w okolicach Olesna. Tam też przyglądał się ich rozpalaniu. Lublinieckie wapienniki uznał za zbyt małe by przynosiły zysk, zaś o oleskich wyrażał się pozytywnie ze względu na oszczędność podczas procesu wypału. Być może podróż tego dnia – 8 września zakończono w Kolonowskich, gdzie hrabia Collona mógł pochwalić się nowym piecem fryszerskim. 9 września minął podróżnikom na zwiedzaniu – hut w Zawadzkiem i Ozimku i Kuźnicy Kluczborskiej.Ostatnim punktem podróży przed przybyciem do Wrocławia był Namysłów i Oleśnica.