Dzieje klubu Sparta Lubliniec
Na podstawie kroniki spisanej w latach 1978-2015 – Marek Gaj
Część I
1936-1945
Historia sportu w tym piłki nożnej w naszym mieście jest dłuższa od historii Sparty. Z tą właśnie dyscypliną związane są chyba nasze pierwsze skojarzenia dotyczące tego klubu. Piłka nożna została u nas rozpropagowana w okresie plebiscytowym przez stacjonujące w Lublińcu wojska brytyjskie i francuskie.

Żołnierze 7 Batalionu Strzelców Alpejskich w Lublińcu
datowana na marzec 1920 roku.
Dyscyplina ta bardzo szybko zdobyła popularność oraz wzbudziła zainteresowanie zarówno samych zawodników, jak i kibiców. Jak podaje w swojej kronice Marek Gaj, już w 1922 r. pojawił się w Lublińcu klub piłkarski KS Silesia. Był to zespół, w którym głównie występowali zawodnicy mniejszości niemieckiej, a swoje mecze rozgrywali na boisku w okolicy dzisiejszej ulicy Biała Cegielnia.

KS Silesia Lubliniec 1931 rok.
Alternatywą dla niego sportową, ale i polityczną stał się założony i kierowany przez lublinieckiego kupca Bauma – KS Polonia.

KS Polonia Lubliniec 1935 rok.
W okresie międzywojennym jak na niewielkie 9-tys. miasteczko w Lublińcu drużyn piłkarskich było dużo więcej. Są więc jeszcze KS „Strzelec”, TS Sokół, drużyna WKS złożona z żołnierzy 74 GPP,

WKS 74 GPP Lubliniec
Policyjny Klub Sportowy, drużyna Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej KSMP Lubliniec, KS przy Małym Seminarium Duchownym O.Oblatów oraz drużyny HKS Harcerski Klub Sportowy (być może chodzi o HKS z Koszęcina) i zespól SMP ze Stowarzyszenia Młodzieży Powstańczej Pawła Golasia.

Drużyna WKS 74 GPP. W środku mjr. Maksymilian Marszałek
Do tego grona należy jeszcze doliczyć wiele niezrzeszonych drużyn złożonych z przyjaciół i znajomych z jednej ulicy czy też zakładu pracy, którzy toczyli zażarte boje o mistrzostwo Lublińca. Za najsilniejszą „dziką drużynę” uchodził wtedy zespół z Wesołej.
W połowie lat 30-tych KS Polonia przechodzi spory kryzys i spada do najniższego szczebla rozgrywek ligowych, czyli do B-klasy. Podobnie, problemy z utrzymaniem klubu i płynności finansowej mają również Silesia i Strzelec.

Na zdjęciu stoją zawodnicy Polonii, zaś klęczą WKS 74GPP.
Fotografia wykonano w 1937 r. na boisku przy Szkole Powszechnej
Część zawodników z tych zespołów oraz KSM-u przechodzi do tworzącego się właśnie nowego LKS-u, bo w naszym mieście właśnie wtedy pojawia się potrzeba stworzenia silnego klubu mogącego spełnić wciąż rosnące ambicje sportowe zawodników i kibiców.
Inicjatorami powstania Lublinieckiego Klubu Sportowego byli późniejsi pierwszy prezes zarządu Alojzy Piotrowski (właściciel znanej lublinieckiej drogerii) oraz jego zastępca Jerzy Pakosz (woźny Szkoły Powszechnej, a także sędzia piłkarski).

Prezes LKS Alojzy Piotrowski
Zarząd uzupełnili jeszcze sekretarz Herman Janik, kierownik drużyny piłki nożnej Stanisław Piotrowski, gospodarz Franciszek Jonik oraz członek Jan Nowak. Po pewnym czasie dołączyli jeszcze Jan Tylewski, Jan Meisner, Piotr Karnaś i Jan Wójcik. Pierwsza siedziba zarządu LKS-u mieściła się przy ulicy Tylnej.

Po lewej drogeria Józefa Piotrowskiego, ojca Alojzego,
który za kilka lat został jej właścicielem, a także prezesem i głównym sponsorem LKS-u
Z powodu trudności finansowych oraz braku sponsorów początki działalności były trudne zarówno dla zarządu, jak i zawodników. Ci ostatni, których było już ok. 45, za własne pieniądze kupowali sprzęt oraz opłacali wyjazdy na mecze. Czcigodna żona wiceprezesa Pakosza sama prała stroje zawodnikom, a ich buty piłkarskie starał się reperować ojciec czołowego piłkarza Wincentego Wójcika.
Pomimo problemów klub LKS stopniowo pozyskiwał sponsorów. Swoimi składkami wspierali go głównie lublinieccy kupcy, rzemieślnicy oraz osoby prywatne, których z czasem „uzbierało się” ok. 120.

Juliusz Nowak właściciel hurtowni towarów kolonialnych i palarni kawy był jednym z głównych sponsorów LKS-u
Początkowo nie brali udziału w oficjalnych rozgrywkach ligowych, stąd prawdopodobnie brak statystyk i materiałów prasowych. Z uporem zbierali jednak doświadczenie w rozgrywanych meczach towarzyskich. Wiele dobrego dały im sparingi z: Polonią Piekary, Śląskiem Tarnowskie Góry, AKS-em Chorzów, Strzelcem Nakło, czy Unią Kalety.

Najlepsi lublinieccy piłkarze w roku 1936 zostali zebrani w drużynie LKS-u.
Stoją: Liberka, Laszczyk, Gerlich, Szatan, Kulik, ?, Potrawa, Koscielny.
Siedzą: Gambka, Maksara, Janik, Knabel. U dołu: Sitek, Kucharczyk, Bienias.
Dzięki autorowi kroniki znamy personalia zawodników reprezentujących LKS w tamtym czasie. W pierwszym składzie lublinieckiej drużyny w roku 1936 znajdziemy następujące nazwiska: Józef Szatan, Marcin Wichary, Karol Ziemczyk, Herman Jonik, Erwin Krzykowski, Jan Kalyta, Franciszek Kniejski, Paweł Bienias, Franciszek Potrawa, Teodor Jaworski i Filip Łokieć. Oprócz wymienionych w pierwszych latach grają tu także: P. Liberka, T. Gerlich, G. Laszczych, H. Kulik, P. Potrawa, J. Kościelny, R. Gambka, H. Maksara, F. Jonik, J. Knabel, J. Sitek, T. Kucharczyk, P. Bienias, B. Kubica, A. Kulik, Malcherek, h. Maksara, W. Jędrysik, K. Dziemczyk.

Skład LKS z sezonu 1936/37.
Stoją od lewej: Łokieć, Sitek, Kubica, Gerlich, Kulik, Malcherek,
Maksara, Potrawa, Bienias, Jędrysik, Dziemczyk
Liczba chętnych do gry zawodników spowodowała, że w 1938 roku LKS reprezentowały już dwie drużyny. W jej składzie grali jeszcze między innymi: Szczygieł, Józef Kula, Józef Zawada, Henryk Pawłowski, Zdzisław Karolewski, Kopyto i Emil Przywarka. W 1938 roku prezentowana na zdjęciu druga drużyna LKS-u pokonała Unię Kalety 4:2

LKS nie posiadał własnego boiska, a pierwsze mecze rozgrywane były na placach przy „czerwonej” Szkole Powszechnej na Stalmacha, przy Klasztorze O. Oblatów, a czasem na boisku 74 GPP w Parku Grunwaldzkim (w miejscu obecnego stadionu).

Pierwsza drużyna LKS-u w 1939 roku na boisku przy Szkole Powszechnej. W tle po prawej widoczna wieża kościoła św. Mikołaja. Stoją od lewej Tomanek Grzegorz, Paweł Kurpierz, Wincenty Wójcik, Herman Kulik, Walter Kasprzyk, Henryk Jaguś, Zygmunt Zborowski, Alfred Urbanek, Henryk Zimer, Stefan Drozdowski oraz Henryk Pawłowski.
W 1939 roku drużyna LKS-u przygotowując się do swoich pierwszych oficjalnych rozgrywek w ramach struktur Polskiego Związku Piłki Nożnej, wygrała turniej o puchar dla najlepszej drużyny powiatu lublinieckiego. Jego fundatorem był prezes Alojzy Piotrowski.

Jesienią miały nastąpić kolejne sukcesy, a drużyna i zarząd, chcąc spełnić oczekiwania kibiców, zatrudnił na pewien czas szkoleniowca z AKS-u Chorzów P. Karmańskiego. Ambicje były więc bardzo duże, a piłkarze mieli bronić dobrego imienia i sławić na Śląsku miasto Lubliniec.

Rezerwy LKS 1939 rok. Stoją: z. nieznany, Z. Karolewski, J. Ornot, Prowda, J. Kula. Niżej: Wrzosek, J. Zawada, E. Kandzia, Piper, Wincenty Maliński, E. Przywarka.

Jeszcze jedno zdjęcie drużyny rezerw LKS-u w 1939 roku
Zamiast tego wielu z nich na czele z Alojzym Piotrowskim, Józefem Kowolem, Zygmuntem Zborowskim, Henrykiem Pawłowskim, Stanisławem Drozdowskimi, Piotrem Karnasiem i wieloma innymi przedstawicielami LKS-u musieli stanąć w obronie swojej ojczyzny. Wielu z nich zapłaciło najwyższą cenę i już nigdy więcej nie zagrało na boisku do piłki nożnej…

ppor. rez. Alojzy Piotrowski w okolicach Złotego Potoku dostaje się do niemieckiej niewoli. Wojnę spędza w różnych oflagach, ostatnio w 19 XA Woldenbergu IIc, (Dobiegniew). Wraz z zbliżaniem się frontu wschodniego w 1945 roku obóz został przez Niemców ewakuowany w głąb Rzeszy. Ostatni kontakt z Alojzym Piotrowskim rodzina miała z Maroka. Później ślad się urywa.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Część II
1945-1950
W Lublińcu zaraz po wojnie przez krótką chwilę działał Milicyjny Klub Sportowy Gwardia, w którym instruktorem wychowania fizycznego został późniejszy działacz LKS-u i Unii Lubliniec Adam Banasik.
Pod koniec 1945 roku reaktywowany został przedwojenny LKS. Powołano nowy Zarząd w składzie: Antoni Breliński – prezes, Jan Tylewski – kierownik sekcji piłki nożnej, Franciszek Jonik – gospodarz klubu oraz Kazimierz Pachura – sekretarz. Swojej pomocy udzieli jeszcze Jerzy Pakosz i Józef Zakrzewski. Oprócz sekcji piłki nożnej powołano również inne: lekkoatletyczną, siatkówki, tenisa stołowego i pięściarską.

Piłkarze LKS-u zdobyli mistrzostwo swojej grupy w B-klasie i awansowali do opolskiej A-klasy.
4 sierpnia 1946 roku zespół, w którego składzie zagrali między innymi: Mika, Bogacki, Krupiński, Kula, Kulik, Nowak, Zbączyniak i Żurawski rozegrał mecz sparingowy z reaktywowaną Garbarnią Kraków. Niestety w kronice nie odnotowano wyniku, ale znalazło się w niej zdjęcie obrazu podarowanego naszemu klubowi przez Garbarnię.

W maju 1946 roku nowym prezesem klubu został Jan Rybczyński. W sekcji piłkarskiej grały już wtedy ponownie dwie drużyny. Pierwsza po awansie toczyła równorzędne boje, między innymi z Odrą Opole, Lwowianką Opole, Pogonią Prudnik, Chrobrym Groszowice, RKS-em „Anna” Zdzieszowice oraz zespoły z Wołczyna i Nysy, co roku plasując się na czołowych miejscach tabeli. Druga drużyna rozgrywała swoje pojedynki w lokalnej B-klasie.


W LKS-sie grali wówczas: Alojzy Bogacki, Józef Kula, Emil i Herman Kulik, Jan Ornot Czesław Mizgalski, Marian Nowak, Józef Mika, Franciszek Kula, Henryk Rożniewski, Stanisław Wójcik, Janusz Zawilski, Paweł Sowa, Henryk Zimer, Lesław Zawilski, Zygmunt Wójcik, Wiktor Kościelny, Jan Szaforz, Waldemar Poloczek, Wincenty Wójcik, Emil Przywarka, Zygmunt Zbączyniak i Jan Kościelny.
Dzięki staraniom prezesa Rybczyńskiego LKS uczcił pierwszą okrągłą rocznicę swojego istnienia. W dniu 10 listopada 1946 roku na „przejętym od wojska” stadionie w Parku rozegrany został mecz mistrzowski z Polonią Wołczyn.

Była to niedziela, a program uroczystości rocznicowych przedstawiał się następująco:

Najważniejszym punktem programu, oprócz popołudniowego meczu, było poświęcenie sztandaru Lublinieckiego Klubu Sportowego.

Trudne czasy kształtują twarde charaktery. To stwierdzenie idealnie pasuje do sytuacji w lublinieckim powojennym sporcie. Sukcesy w sekcji lekkoatletycznej odnoszą głównie nasi piłkarze, którzy często startują w zawodach obok swojej podstawowej pasji, czyli gry na boisku.

W 1947 roku kadrę pięściarską prowadzi wspomniany na początku Adam Banasik, który prowadzi także zajęcia z piłkarzami, dzieląc się obowiązkami z trenerem Alojzym Demarczykiem.


Sekcja tenisa stołowego, gdzie grali: Zdzisław Karolowski, Jan i Józef Kościelny, E. Beldzik, T. Fikus, Wincenty Wójcik. H. Wieczowrek, Cyryl Kapielski, Stanisław Maciejewski i A. Bogacki awansowała do wyższej klasy rozgrywkowej.
Są już także piłkarscy oldboje, którzy w roku 1948 pokonali Odrę Opole 6:2

1949 rok to czas zmian. Lubliniecki Klub Sportowy przekształcono w Ludowy Zespół Sportowy „Zagroda”…Opiekę nad klubem roztoczyła „Samopomoc Chłopska”.

Piłkarze LZS „Zagroda”


Z inicjatywy lublinieckiego lekarza Jana Busko oraz Stanisława Wachowiaka powołano sekcję motorową.

Organizowane są przez nich rajdy, pokazy, wyścigi oraz kursy szkoleniowe, a motosport stał się kolejnym hitem i modą panującą wśród mieszkańców naszego miasta. Instruktorem i zawodnikiem promującym tę działalność jest Roch Szramek.

Drużyna sekcji motorowej już w rok po jej założeniu zdobyła wicemistrzostwo okręgu katowickiego w turystyce oraz w kategorii szkolenia motorowego.

Największym sukcesem piłkarskim roku 1949 zostali nasi juniorzy, którzy zdobyli mistrzostwo Śląska Opolskiego w ramach rozgrywek OZPN.

Na zdjęciu stoją od lewej Zygmunt Wójcik, Alfons Smołka, Romuald Odoj, Marian Rak, Stanisław Wójcik, Roman Mizgalski, Henryk Wieczorek, Antoni Zawilski, Henryk Brzozowski, Jan Skórski, Jan Aleksa, Henrik Tomczak i Alfred Zając.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Część III
KS Włókniarz
Na przełomie 1949/50 roku między innymi z inicjatywy byłego piłkarza LZS-u Mariana Nowaka powstaje w Lublińcu nowy klub – KS „Włókniarz”, działający przy największym lublinieckim zakładzie pracy, czyli upaństwowionego po wojnie przedsiębiorstwa „Union Textile” (później Śl. Z. P. L. „Lentex”).

Źródło: Lubliniec.naszemiasto.pl
Współtwórcą, oddanym działaczem i filarem sportowym w kilku dyscyplinach przez długie lata Gerard Swoboda. Działalność klubu oparta była o sekcje piłki ręcznej, siatkówki, koszykówki, lekkoatletyki, tenisa stołowego, a nawet szermierki. Piłka ręczna była w tym klubie wiodącą sekcją i to z nią klub wiązał największe nadzieje, jeśli chodzi o sukcesy sportowe.

1953 rok. Zawodnicy piłki ręcznej KS Włókniarz.
Pierwsze zasady gry w piłkę ręczną powstały już pod koniec XIX wieku. Grano w nią głównie w Niemczech i krajach skandynawskich: Danii, Szwecji i Norwegii. Jednak za narodziny współczesnej piłki ręcznej przyjmuje się datę 29 października 1917 roku, gdy reguły gry spisał Max Heiser. Już wówczas znane były dwie jej odmiany: tradycyjna 7-osobowa i na wzór drużyn piłkarskich 11-osobowa, w którą grano głównie w Niemczech. W Polsce na piłkę ręczną mówi się czasem szczypiorniak, a to od nazwy miejscowości Szczypiorno (dzisiaj dzielnica Kalisza). Tutaj znajdował się obóz dla internowanych żołnierzy Legionów Polskich, gdzie w 1917 roku rozegrano jeden z pierwszych meczów piłki ręcznej w Polsce i to właśnie w wariancie 11- osobowym.
Okazuje się, że także w Lublińcu po wojnie zainteresowano się tą zapomnianą już dziś odmianą ręcznej.

Mecz piłki ręcznej 11-osobowej. Prawdopodobnie na obecnym Stadionie Miejskim
Na pierwszym zdjęciu 11-osobowa drużyna Włókniarza wraz z jej założycielem Marianem Nowakiem (w płaszczu, pierwszy z prawej ).

Drużyna piłkarzy ręcznych KS Wlókniarz Lubliniec. Stoją: Roman Kotuła, Ludwik Melnerowicz, Jan Pawełczyk, Roman Uliczka, Zbigniew Lubiewski, Marian Nowak. Siedzą: Alfred Hajduk, Ryszard Wieczorek, Gerard Swoboda, Jerzy Małek, Jan Ostrowski i Marian Ulfik.
Kolejne zdjęcia z 1952 roku prezentują zawodników Włókniarza, kiedy to występowali w rozgrywkach lublinieckiej C – klasy.


Często na swoje mecze wyjazdowe zawodnicy jeździli rowerami. W tym przypadku do Dobrodzienia.

W 1954 roku po awansie do wojewódzkiej B-klasy, spośród 10 drużyn występujących w tych rozgrywkach KS Włókniarz zajął 4 miejsce, zdobywając 24 punkty przy 134 rzuconych bramkach i 122 straconych.

Ligę wygrał wtedy zespół „Stali” Bobrek gromadząc 34 punkty przy stosunku bramek 210 do 110. Oprócz Włókniarza wyprzedził jeszcze między innymi drużyny „Zrywu” Katowice i „Górnika” Świętochłowice.

KS Włókniarz awansował do wojewódzkiej A – klasy, a jednym z jej zawodników był bramkarz Roman Świętochowski,

Bramkarz KS Włókniarz Roman Świętochowski na zdjęciu stoi jako drugi z lewej.
który w grudniu 1954 roku otrzymał pamiątkowy dyplom znajdujący się do dziś w rodzinnych zbiorach Małgorzaty Bednarek.

Chcąc stworzyć bardzo silną drużynę piłki ręcznej w 1955 roku, doszło do połączenia Włókniarza ze Spójnią Lubliniec (dawny LKS, później Zagroda).
Pozycja piłki ręcznej i jej popularność wykreowana jeszcze przez Włókniarza powoduję, że w strukturach nowego klubu grają już dwie drużyny. Jedna w rozgrywkach C-klasy zajmuje 6 miejsce w swojej grupie, zaś pierwsza po awansie do A – klasy na koniec sezonu zajęła 10 miejsce i niestety spada do niższej klasy rozgrywkowej.

W następnym sezonie następuje pełna rehabilitacja i ponownie piłka 11-osobowa w Lublińcu zalicza awans, zajmując 1 miejsce. Wyprzedza w rozgrywkach drugiego w tabeli Górnika Bielszowice.
Wracając do początków działalności KS Włókniarz Lubliniec, warto przypomnieć sukcesy sportowe sekcji tenisa stołowego. W 1952 roku zawodnicy Włókniarza Fikus i Meisner zakwalifikowali się do finałów rozgrywek na szczeblu powiatu lublinieckiego, a Meisnerówna zdobyła tytuł mistrzyni, pokonując w finale Chmielównę zawodniczkę Startu Dobrodzień.

Na szczególną uwagę zasługuje również sekcja szermierki. Ta była bezsprzecznie czymś nowym w naszym mieście. W chwili powstania liczyła 18 zawodników. Trenerem i kierownikiem drużyny był przedwojenny fechmistrz Antoni Stojewski. Niestety ciężkie treningi zmuszające do samodyscypliny i pełnego zaangażowania spowodowały, że na szermierczej planszy pozostało zaledwie 5 zawodników: Eugeniusz Aleksa, Jan Breguła, Henryk Kubiak, Zygmunt Wachowiak i Alojzy Wieczorek.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
LKS Sparta. Część IV
Sparta Lubliniec jest bezpośrednim spadkobiercą Lublinieckiego Klubu Sportowego założonego w 1936 roku. Jednak zanim Sparta została tak nazwana, upłynęło naście lat, a sam proces był długi i nieco skomplikowany.
Istotnym elementem tej układanki jest historia całego powojennego sportu w naszym mieście. Mamy więc już klub „Włókniarz” Lubliniec i „Zagrodę” – dawny LKS…

W 1950 roku z inicjatywy Henryka Włodczyka zastępcy dyrektora Szpitala dla Psychicznie i Nerwowo Chorych powstaje przy tym potężnym zakładzie pracy kolejny klub sportowy. KS „Unia” zrzesza zawodników, którzy w około 90% są również pracownikami szpitala. Finansowany jest ze składek Związków Zawodowych Pracowników Służby Zdrowia. Klub postawił na piłkę nożną i bardzo szybko pojawiły się sukcesy sportowe. W kolejnych latach awansuje z C do A – klasy. Ważnym aspektem pozwalającym na rozwinięcie działalności był fakt posiadania własnego boiska. Na terenach przyszpitalnych już w 1952 roku jego pracownicy wybudowali okazały stadion z boiskiem, trybunami i bieżnią. W 1953 roku przy licznie zgromadzonej publiczności odbyła się ogólnopolska Spartakiada pracowników służby zdrowia, w której wzięło udział około 500 zawodników, w tym liczna grupa lekkoatletyczna „Unii”. Klub posiadał również drużyny siatkówki kobiet i mężczyzn oraz sekcję koszykówki.

Zdjęcia ze Spartakiady pracowników służby zdrowia na stadionie „Unii” w 1953 r.
W 1950 r. jeszcze jedna firma z Lublińca postanowiła stworzyć własny klub. Od nazwy Wiejskie Przedsiębiorstwo Budowlane powstał więc KS „Budowlani”. Tutaj działalność ograniczała się do sekcji piłki nożnej. W 1953 roku drużyna ta awansowała do „A” klasy. Swoje mecze rozgrywali na boisku przy ulicy Stalmacha, a czasem na stadionie LKS-u, a właściwie LZS-u „Zagroda” w Parku Grunwaldzkim.
W 1951 roku kolejna zmiana nazwy LZS – „Zagroda” (dawny LKS) w wyniku ogólnopolskiej reorganizacji sporu wyczynowego, zostaje zakwalifikowany do zrzeszenia klubów spółdzielczych i przemianowany na KS „Spójnię”, która w swoich szeregach posiada wtedy blisko 500 członków. Rok później podczas walnego zgromadzenia wybrano prezesem Jana Rybczyńskiego. Skład zarządu uzupełnili: sekretarz Roman Famuła, skarbnik Józef Kopyciok i członkowie T. Gałeczka, E. Jonik oraz Jan Tylewski.

W sezonie 1952/53 aż trzy lublinieckie drużyny grały w A-klasie. Były to: KS „Spójnia”, KS „Unia” i KS „Budowlani”.
W 1953 roku KS „Unia” po zajęciu 1 miejsca stanęła przed szansą awansu do III ligi. Trzeba było zwyciężyć w barażach z Wyzwoleniem Chorzów. Sukces był o włos. W pierwszym wyjazdowym meczu padł bezbramkowy remis. Niestety u siebie „Unia” uległa rywalowi 0:1.

Warto nadmienić, że w barwach „Unii” grali między innymi byli zawodnicy LKS-u (Spójni): Stanisław Wójcik, Henryk Parkitny, Mieczysław Wala, Stanisław Pawlak, Lucjan Bożejko, E. Aleksa, H. Wieczorek, H. Piątkowski i K. Walasik, a także piłkarze sprowadzeni z samego Chorzowa – stolicy polskiego futbolu w tamtych latach: Franciszek Tomalak i Jan Komańda.

Ten przegrany pojedynek był chyba pewnym przełomem dla lublinieckiego sportu, a zwłaszcza dla piłki nożnej. Zaczęto tak, jak przed wojną myśleć o integracji, aby stworzyć jeden silny klub. Pierwszym krokiem było połączenie KS „Włókniarza” z KS „Spójnią”. Miało to miejsce w 1955 roku. Jednocześnie w wyniku tej fuzji powrócono do nazwy LKS, która i tak przez cały czas była powszechnie używana przez mieszkańców. Wtedy dodano też do tej znanej już nazwy słowo „Sparta”.

Od 1955 roku Lubliniecki Klub Sportowy „Sparta” już nigdy nie zmienił tej nazwy.
Był to początek niezwykle udanego czasu dla „Sparty”. Sekcja szermiercza pod wodzą trenera Stojewskiego święciła triumfy w zawodach na Śląsku, a o sukcesach piłkarzy ręcznych można przeczytać w poprzedniej części.
Jesienią 1955 roku ma miejsce jeszcze jedno ważne wydarzenie. Do „Sparty” przyłączona zostaje KS „Unia”. Płynność finansową połączonych klubów zapewnia dotychczasowy „sponsor” Unii, czyli Związki Zawodowe Pracowników Służby Zdrowia. Prezesem „Sparty” zostaje Janusz Zawilski, a jego zastępcą Marian Nowak.
Na efekty tych działań w postaci sukcesów sportowych, nie trzeba było długo czekać. Sekcja tenisa stołowego po zwycięstwie wywalczonym w Gliwicach awansowała do „B” klasy na szczeblu wojewódzkim. Siatkarze Sparty zajmują drugie miejsce w A-klasie. Piłkarze ręczni ponownie awansują do A-klasy, wyprzedzając Górnika Bielszowice, Stal Kościuszko, Kolejarza Gliwice i AZS Katowice.

Niewątpliwie największym sukcesem był jednak upragniony awans piłkarzy Sparty do III ligi. Zakończony 7 października 1956 roku sezon był tym historycznym.

Sparta zdobyła 1 miejsce z 30 punktami na koncie. Za nią kolejno Warta Zawiercie (27), Huta Bieruta Cz-wa (22), Włókniarz Cz-wa (19), Śląsk Tarnowskie Góry (18)

31 stycznia 1957 roku do silnej Sparty Lubliniec dołączył kolejny klub KS Budowlani. Wkrótce doszło do gruntownej reorganizacji zarówno w sposobie prowadzenia i szkolenia sportowego w poszczególnych sekcjach, jak i sposobie zarządzania klubem. Został opracowany nowy statut, czego dokonał Marian Nowak. Utrzymano obowiązujące od początku barwy: biało-zielono-białe.

Podczas walnego zgromadzenia w dniu 17 lutego 1957 roku zatwierdzono statut i wybrano nowy zarząd. Prezesem został Jan Rybczyński, I vice prezesem Marian Nowak, II vice prezesem Janusz Zawilski, III vice prezesem Antoni Kazik, a sekretarzem Roman Famuła. Klub zrzeszał wtedy 742 członków, w tym 230 czynnych zawodniczo. Ponadto 5 kwietnia tego samego roku decyzją nr 788 Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach LKS „Sparta” uzyskała osobowość prawną. Odtąd w zasadzie stała się jedynym poważnym klubem prowadzącym działalność sportową na terenie miasta, gdyż te ostatnie pozostałe „w grze” „Gwardia” i WKS niestety nie zdołały się obronić i wkrótce zaprzestały działalności. Ciekawostką jest, że „Gwardia” swoje największe osiągnięcia odnotowała w sekcji pięściarskiej, a swoje mecze bokserskie rozgrywała w sali widowiskowej w „Strzelnicy” na ul. Stalmacha.

Piłkarze ręczni w „A” klasie w zakończonym w 1957 roku sezonie zajęli 4 miejsce.

Tenisiści stołowi wygrywają rozgrywki i awansują do A-klasy. Niestety po rocznym pobycie w III lidze nasi piłkarze zajmują ostatecznie 10 miejsce i spadają do niższej klasy rozgrywkowej. Patrząc w tabelę nasi piłkarze zostali mistrzem remisów w całej lidze. Niestety tylko cztery zwycięstwa nie wystarczyły do utrzymania. Znów zabrakło niewiele, raptem jednego wygranego meczu.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Część V
Joachim Pierzyna
W 90-letniej historii Sparty Lubliniec przez jej szeregi przewinęło się kilku wybitnych zawodników, którzy w piłce nożnej zdobyli uznanie kibiców w Polsce i nie tylko u nas. Tych świetnie zapowiadających się było i jest wielu, ale tylko niewielu z nich osiąga szczyty. Czasem oprócz talentu i predyspozycji potrzebny jest bowiem łut szczęścia i dyspozycja dnia w odpowiednim momencie…

Joachim Pierzyna z orzełkiem na piersi w reprezentacji Polski
Pierwszym zawodnikiem z epizodem w naszym klubie, który zrobił karierę na poziomie reprezentacyjnym, był urodzony 28 sierpnia 1938 roku w Sierakowie Śląskim Joachim Pierzyna. Właśnie tam w Sierakowie rozpoczął swoją przygodę z piłką, a w 1957 roku został zawodnikiem Sparty Lubliniec. Nie grał u nas długo, bo raptem dwa sezony. Wszystko się zmieniło po meczu Sparty w Tarnowskich Górach. Środkowy napastnik naszej drużyny wyróżniał się warunkami fizycznymi oraz umiejętnościami. Strzelił wtedy przeciwnikowi aż cztery bramki i ten wyczyn spowodował zwrócenie uwagi najlepszych wówczas śląskich klubów. Porównywano go do słynnego Teodora Paterka z Ruchu Chorzów. To porównanie do dziś może budzić podziw, bo Paterek wsławił się rekordem 16 kolejnych meczów mistrzowskich w sezonie 1937/38, w których zdobył bramkę. Ten rekord przetrwał aż do 2013 roku, kiedy dopiero słynny Leo Messi poprawił ten wynik.

Jak można przeczytać w artykule, zamieszczonym w Kronice Sparty Joachim Pierzyna początkowo skusił się ofertą włodarzy klubu z Jaworzna. Jednak Sparta, czując się pokrzywdzona, zablokowała ten transfer. Pierzyna wrócił do Lublińca, ale wkrótce namaszczony przez nasz klub, powędrował do pierwszoligowej Polonii Bytom. Tam nie od razu zdobył uznanie. Dopiero ciężka kontuzja podstawowego napastnika Polonii Kempnego, pozwoliła mu zadebiutować w pierwszym składzie. Pierzyna wykorzystał to w 100%. W meczu z Wisłą Kraków zdobył bramkę, która dała mu szansę i po raz kolejny otwarła drogę do dalszej kariery. Skład Polonii Bytom prezentował się w tym czasie następująco: Edward Szymkowiak, Ginter Dymarczyk, Joachim Pierzyna, Józef Wieczorek, Teodor Marx, Ryszard Grzegorczyk, Paweł Orzechowski, Kazimierz Trampisz, Henryk Apostel, Jan Liberda, Jerzy Jóźwiak. Joachim Pierzyna powołany z Polonii Bytom rozegrał 11 meczów w reprezentacji Polski do lat 23.

Mecz Rumunia U-23 – Polska U-23 2-1 w 1961 roku. Joachim Pierzyna stoi dziewiąty od lewej. Fot. Archiwum Antoniego Nieroby
W 1962 roku zdobył z tym klubem mistrzostwo Polski. W tym samym roku, a dokładnie 11 października zadebiutował w pierwszej reprezentacji Polski w meczu zremisowanym z drużyną z Maroka 1:1.

Mecz Polska – Maroko 1-1 w 1962 roku. Joachim Pierzyna stoi trzeci od lewej.
Oprócz niego debiuty w kadrze narodowej na stadionie w Warszawie zaliczyli jeszcze wówczas: Henryk Apostel, Jacek Gmoch, Władysław Gzel, Jerzy Jóźwiak i Marian Kielec. Dla Apostela, Jóźwiaka, Kielca i Pierzyny był to jedyny występ w koszulce z orłem na piersi. Było to także pierwsze w historii spotkanie naszej kadry rozegrane przy sztucznym oświetleniu.

Mecz Polska U-23 – Bułgaria U-23 2-1 w 1962 roku. Joachim Pierzyna stoi trzeci od prawej.
Pierzyna grał w Lidze Mistrzów i Pucharze Zdobywców Pucharów. W Polonii występował do 1965 roku. Tutaj dość szybko został przekwalifikowany na obrońcę.

Później wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Tam zmienił nazwisko na Joe Puls. Reprezentował dwa zespoły St. Louis Stars (USA, 1967-1968), Dallas Tornado (USA, 1968) i ponownie St. Louis Stars (USA, 1969-1974). Można mu jeszcze pozazdrościć pięknego zdjęcia wykonanego podczas meczu rozegranego 30 czerwca 1968 roku pomiędzy St. Louis Stars a FC Santos ze słynnym wówczas Brazylijczykiem Pele w składzie. To właśnie zdjęcie z jego osobistą adnotacją przysłał do swojego pierwszego klubu z Sierakowa.

Joachim Pierzyna (Joe Puls) i Pele
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Część VI
25-lecie LKS-u

25-lecie LKS-u poprzedziły nieco „chudsze lata” w dziejach tego najbardziej zasłużonego klubu z Lublińca, które wymusiły zmiany. W 1958 roku ulegają reorganizacji rozgrywki w 7 i 11-osobowej piłce ręcznej. Postanowiono rozegrać tylko jedną rundę – wiosenną, której ukończenie zamknie cykl rozgrywek o mistrzostwo śląskiego 0ZPR za rok 1958. Nasz zespół zajął 6 miejsce, a mistrzem został „KS Bobrek” Karb.

Wyjazd na mecz z Ruchem Radzionków
Po ustąpieniu z funkcji Prezesa Klubu Jana Rybczyńskiego (58) jego obowiązki przejmuje Marian Nowak.
Wyniki wszystkich drużyn piłki nożnej są dalekie od oczekiwań kibiców. Po rundzie jesiennej w 1958 r. pierwsza drużyna Sparty, grająca ponownie w A klasie w podokręgu Bytom, zajmuje dopiero 8 miejsce, a druga w B klasie 9. Nasi juniorzy grający ze swoimi rówieśnikami przed meczami drużyn A klasy zajęli 10, a w B klasie 8 miejsce.

Przyczyn takiego stanu rzeczy było zapewne wiele, ale nie jest tajemnicą, że pośród nich był brak właściwego przygotowania zawodników spowodowany opuszczaniem treningów, a w kilku przypadkach niesportowy tryb życia. Działacze i trenerzy nie byli w stanie odpowiednio wpłynąć i wyegzekwować zaangażowanie u piłkarzy.

Podczas Walnego Zebrania w dniu 15.02.1959 roku padły na ten temat gorzkie słowa podsumowania. Wybrano Zarząd w składzie: Marian Nowak – Prezes, Jerzy Bogacki – 1 zastępca Prezesa, ldzi Famuła – 2 z-ca Prezesa, Bolesław Janik – sekretarz, Kazimierz Białecki – skarbnik, Jan Pabiasz z-ca skarbnika oraz członkowie – Janusz Zawilski, Alojzy Demarczyk, Józef Mika, Wincenty Wójcik, Eugeniusz Prochaska. Gospodarzem klubu do 1960 r. został Franciszek Jonik.

LKS Sparta posiadała wówczas 145 zawodników zarejestrowanych w 5 sekcjach: piłki nożnej, piłki ręcznej, szermierki, tenisa stołowego i tenisa ziemnego.

Sekcja tenisa stołowego swoje mecze rozgrywała w pomieszczeniach Powiatowego Domu Kultury. Grali między innymi: H. Brzezina, J. Poloczek, R. Cebulski, P. Stolarek i J. Berbesz.
Kolejnym kłopotem, z którym musiał się zmierzyć już oficjalnie wybrany na prezesa Marian Nowak, było niedopuszczenie boiska Sparty do rozgrywek sezonu 1959/60 z powodu fatalnego stanu murawy. Rozpoczął się remont stadionu, a drużyny piłkarskie Sparty rozgrywały swoje domowe mecze na byłym boisku Unii przy Szpitalu Psychiatrycznym.
W 1960 roku piłka ręczna 11-osobowa ostatecznie zanika na rzecz drużyn 7-osobowych, a mecze odtąd rozgrywa się w miesiącach zimowych w halach sportowych. Ekipa Sparty pod okiem trenera Alojzego Demarczyka w swoim debiutanckim sezonie zajmuje 4 miejsce. Mistrzem ligi zostali wtedy szczypiorniści Szombierek Bytom.

Drużyna piłki ręcznej LKS Sparta Lubliniec
W roku 1961 na kolejnym Walnym Zebraniu wybrano nowy Zarząd Klubu. Mariana Nowaka na stanowisku Prezesa zastąpił Jan Rybczyński. Zarząd uzupełnili: Jan Tychowski, Rudolf Gbur, Bazyli Maciów i Bolesław Janik. Wtedy też ustalono termin obchodów okrągłej rocznicy powstania LKS-u.

Z okazji 25-lecia istnienia klubu w dniach 2-10.09.1961 odbyły się różnego rodzaju uroczystości z tym związane.

Było więc podsumowanie sukcesów i historii klubu z Lublińca, co uczynił prezes Rybczyński w sali bankietowej lublinieckiej „Strzelnicy” w pierwszym dniu uroczystości, tj. 2 września 1961 roku.

Gośćmi tego spotkania byli między innymi: przewodniczący Prezydium PRN Władysław Zupok i redaktor naczelny „Gazety Częstochowskiej” Stefan Gajos.

Zasłużonych działaczy Sparty wyróżniono specjalnymi Złotymi i Srebrnymi Odznakami.

Przyznano również specjalne Odznaki Honorowe. Otrzymali je między innymi: I Sekretarz KP PZPR Józef Sabok, posłanka na sejm PRL – Magdalena Dubiel oraz dyrektor Szpitala Psychiatrycznego Emil Cyran.

W czasie uroczystych obchodów 25-lecia Klubu odbywały się liczne imprezy sportowe.

Ważnym punktem był mecz pomiędzy jedenastkami „Ojców Miasta” Lublińca (Vipów) a Dziennikarzami „Gazety Częstochowskiej” zakończony naszym zwycięstwem 3:0.

Lubliniecki zespół reprezentowali między innymi wspomniany wcześniej Józef Sabok, strzelcy bramek – inspektor szkolny Zieliński i zdobywca dwóch goli dr Bielecki. Bramki strzegł były piłkarz LKS-u Janusz Zawilski, a także Przewodniczący PKKF i T Zenon Monasterski, kolejny były piłkarz LZS-u Henryk Tomczak, inspektor szkolny Tomanek, Sekretarz Prezydium PRN Jan Tychowski, prezes Sądu Powiatowego Zakręt.

Natomiast piłkarze Sparty rozegrali swoje mecze jubileuszowe z Ruchem Radzionków i Banikiem Pudlov (Czechosłowacja).

Niestety z Ruchem przegraliśmy aż 1:5, a honorową, bramkę uzyskał Eryk Anczok. Pomimo wysokiej porażki wyróżniającym się zawodnikiem naszego zespołu był stoper dr Wójcik. W meczu z Banikiem na zakończenie obchodów padł remis 3:3.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Część VII
Przebudowa stadionu
W 1959 roku boisko Sparty nie zostało dopuszczone do rozgrywek piłkarskich. Rozpoczął się remont stadionu. Drużyny LKS-u rozgrywały swoje domowe mecze na byłym boisku Unii przy Szpitalu Psychiatrycznym.

Początkowo prace przy przebudowie nadzorował Powiatowy Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki natrafiając na szereg trudności w prawidłowej realizacji założonych planów. Zakres robót był nietypowy, stąd przedsiębiorstwa i zakłady nie chciały się podjąć ich prowadzenia. Zarząd Sparty postanawia więc podjąć interwencję i przejąć sprawy w swoje ręce. W 1965 roku Powołano Społeczny Komitet Budowy Stadionu. W jego skład weszli: Janusz Zawilski, Marian Nowak, Witold Sikorski, Edward Gorol, a także mgr inż. Anzelm Klocek pełniący funkcję społecznego inspektora nadzoru.

Prace ruszyły pełną parą. Wiele z nich wykonano w czynie społecznym: rękami zawodników, działaczy, trenerów i sympatyków klubu z Lublińca.

Wreszcie udało się także znaleźć wykonawcę, który mógłby doprowadzić sprawę do szczęśliwego końca. Został nim Zakład Zieleni Miejskiej w Częstochowie. Wreszcie modernizacja, a właściwie budowa stadionu spotkała się z zainteresowaniem i życzliwym przyjęciem ze strony ówczesnego wojewody śląskiego płk. Jerzego Ziętka, co pozwoliło na sprawne dokończenie robót. Przekazał on na ten cel znaczne środki finansowe w wysokości ponad miliona złotych. Interesował się postępem robót, osobiście wizytując plac budowy. Swój wkład na miejscu mieli również I Sekretarz KP PZPR w Lublińcu Józef Sabok, Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, zakłady pracy: Śląskie Zakłady Przemysłu Lniarskiego, Przedsiębiorstwo Budownictwa Rolniczego, Wielobranżowa Usługowa Spółdzielnia Pracy, Lublinieckie Zakłady Przemysłu Terenowego, a także szkoły oraz żołnierze jednostki wojskowej.

Całkowity koszt inwestycji wyniósł około 1,5 miliona złotych, a prace społeczne wyceniono na dodatkowe 300 tys.

Wreszcie po 9 latach oczekiwań nadszedł upragniony dzień 15 września 1968 roku, czyli otwarcie nowego stadionu. Czasy były takie, a nie inne, więc uroczystości „zbiegły się” terminami z V Zjazdem PZPR i świętem „Trybuny Robotniczej”, co skrupulatnie zostało ujęte w zaproszeniu.

W tym dniu przekazano sportowcom i społeczeństwu miasta płytę główną boiska, boiska do gry w siatkówkę i piłkę ręczną, bieżnię lekkoatletyczną, trybuny od strony kanału w Parku Grunwaldzkim oraz pawilon z szatniami, zapleczem technicznym i mieszkaniem dla gospodarza obiektu.


Po uroczystościach związanych z otwarciem obiektu: przemówieniami oficjeli, wręczeniu odznaczeń i dyplomów, przemarszu drużyn sportowych i wciągnięciu flagi państwowej na maszt, o godzinie 14:45 meczem oldboyów Ruchu Chorzów i Sparty Lubliniec rozpoczął się bogaty program sportowy tego historycznego dnia.

Nasi niestety przegrali 1:6, a honorową bramkę zdobył Tomalak. Warto dodać, że w drużynie gości zagrało między innymi kilku dawnych pierwszoligowych reprezentantów Ruchu: Eugeniusz Pohl oraz Henryk Bartyla, Franciszek Tim i Hubert Pala.


Pierwsza drużyna LKS-u o godzinie 16-tej w swoim pierwszym meczu mistrzowskim na nowym boisku pokonała drużynę Rakowa Częstochowa 4:3. Wszystkie bramki padły jeszcze przed przerwą, a dla naszego zespołu zdobyli je: Dziwisz (2), Gruca i Dryś.

Równolegle toczyły się mecze piłki siatkowej pomiędzy żeńskimi drużynami Sparty i Rakowa oraz piłki ręcznej w ramach rozgrywek o mistrzostwo A-klasy gdzie nasi szczypiorniści podjęli zespół GKS-u Katowice.

Wspomniane wydarzenia sportowe zgromadziły na nowym obiekcie LKS-u około 6 tys. kibiców, a niektórzy z nich udali się później do Parku, na kończący uroczystości festyn. Tam występował nasz rodzimy Zespół Pieśni i Tańca „Halka”.

W planach na przyszłość zabezpieczono środki finansowe na budowę trybun od strony ul. Grunwaldzkiej, o czym informował na łamach gazet przewodniczący PKKFiT Zenon Monasterski. Zaplanowano także budowę boiska treningowego dla piłkarzy, boiska do koszykówki i kort tenisowy.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Część VIII
Jubileusz 35 – lecia Sparty Lubliniec
Kolejna, okrągła – 35 rocznica powstania klubu – zgodnie z kalendarzem przypadała na rok 1971. Obchody jubileuszu zostały jednak przesunięte i ostatecznie odbyły się w roku następnym. Decyzja ta nie była przypadkowa – postanowiono bowiem połączyć uroczystości z doniosłym wydarzeniem dla całego miasta, jakim było 700-lecie lokacji Lublińca.

U schyłku 1970 roku Sparta była organizacją skupiającą 196 członków, w tym 143 czynnych zawodników, reprezentujących pięć sekcji sportowych: piłki nożnej, piłki ręcznej, piłki siatkowej, szachów oraz tenisa stołowego.

Funkcję prezesa sprawował Marian Nowak, a w skład ścisłego kierownictwa wchodzili Idzi Famuła, Janusz Zawilski, Henryk Mesiasz i Bolesław Janik.

Od lewej stoją: Józef Łużyński, Janusz Zawilski, Wiktor Kościelny, Józef Mika, Eugeniusz Prochaska, Marian Nowak – prezes klubu, H. Jonik, Idzi Famuła, Walter Matusek, Bolesław Janik i Zygmunt Wójcik.
Centralnym punktem jubileuszowych obchodów stał się turniej piłkarski o Puchar 700-lecia Lublińca.

W finale gospodarze – drużyna Sparty – odniosła przekonujące zwycięstwo nad zespołem LZS Boronów, wygrywając 4:1.

Trofeum wręczył przewodniczący Komitetu Obchodów Gerard Burek.

W uznaniu dotychczasowych zasług klub uhonorowano medalem „700-lecia Miasta Lublińca”.

Istotnym osiągnięciem organizacyjnym tego okresu było również powołanie szóstej sekcji sportowej – podnoszenia ciężarów, przejętej z ogniska TKKF „Włókniarz” działającego przy Śląskich Zakładach Przemysłu Lniarskiego „Lentex”. Jednym z zawodników tej sekcji był wymieniony w artykule Hubert Kuboś.

Na uwagę zasługuje również wymowny gest solidarności sportowej, jaki napłynął zza granicy.

Kilka renomowanych europejskich klubów piłkarskich przesłało do Lublińca listy gratulacyjne, kierowane do niewielkiego klubu funkcjonującego po drugiej stronie Żelaznej Kurtyny.

Wśród nadawców znalazły się takie marki, jak Benfica Lizbona, Estudiantes de La Plata, FC Barcelona, Dinamo Drezno, Aris Saloniki, a także Chelsea Londyn, Slovan Bratysława i Dukla Praga.

Pomimo tych symbolicznych sukcesów i gestów uznania, sytuacja Sparty pozostawała trudna. Klub w dalszym ciągu zmagał się z poważnymi problemami finansowymi, które rzutowały na jego kondycję sportową. Z zespołu odchodzili wyróżniający się zawodnicy, nie przynosząc jednak – w realiach ówczesnego systemu – wymiernych korzyści materialnych.

W tym okresie szeregi Sparty opuścili m.in. Zygmunt Anczok, który zasilił Górnika Zabrze i reprezentację Polski, jego brat Eryk Anczok (GKS Katowice), a także Piotr Kulik, Marian Piotrowski i Alojzy Dziwisz.
Narastające trudności finansowe i organizacyjne prowadziły do pogłębiającego się kryzysu, czego świadectwem są liczne publikacje w ówczesnej prasie lokalnej.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera fakt, iż Zygmunt Anczok w 1972 roku, już jako reprezentant kraju, sięgnął po złoty medal olimpijski podczas igrzysk w Monachium.

10 września 1972 r. Polska pokonała 2-1 Węgry w finale piłkarskiego turnieju igrzysk olimpijskich, na piersiach „Biało-Czerwonych” jedyny raz w historii piłki seniorskiej zawisły złote medale.
Sukces ten stanowił zarazem symboliczny akcent obecności wychowanków Sparty na najwyższym, międzynarodowym poziomie sportowym.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Część IX
Aleksander Famuła
Aleksander Famuła to znakomity bramkarz, którego gra w barwach Górnika Zabrze zrobiła ogromne wrażenie na słynnym selekcjonerze Antonim Piechniczku. Był bardzo blisko powołania do reprezentacji Polski na mistrzostwa świata w Hiszpanii w 1982 roku. Jest wychowankiem Sparty Lubliniec, jednak zanim przejdziemy do historii bohatera dzisiejszego wpisu, warto poświęcić kilka zdań sytuacji klubu, w którym rozpoczynał swoją piłkarską drogę.

Początek lat 70-tych był dla Sparty okresem coraz większych problemów finansowych, co szybko przełożyło się również na słabsze wyniki sportowe. Z roku na rok sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Wiosną 1973 roku pierwsza drużyna zajęła 14 miejsce i spadła do B-klasy. Tam rozpoczęła walkę o powrót do wyższej ligi.
1 stycznia 1974 roku główny sponsor klubu – Związki Zawodowe Pracowników Służby Zdrowia – zaprzestał finansowania działalności Sparty. W pewnym momencie sytuacja była na tyle trudna, że sekcja piłkarska została czasowo zawieszona. W lokalnej prasie pojawiały się dramatyczne artykuły opisujące kryzys klubu. Drużyna traciła punkty za walkowery, co powodowało frustrację i utratę zaufania kibiców.

Dzięki staraniom Zarządu Sparty oraz przychylności władz Podokręgu udało się jednak rozegrać zaległe spotkania w nowych terminach. Ostatecznie Sparta mogła świętować powrót do A-klasy. Duża w tym zasługa trenera Zygfryda Olschoka, byłego zawodnika LKS-u, a także oddanego drużynie kierownika Eugeniusza Malitowskiego.

Obchody 40-lecia Sparty Lubliniec w 1976 roku miały bardzo skromny charakter. Przygotowano okolicznościowe znaczki i proporczyki, które wręczono zawodnikom oraz działaczom podczas spotkania z zarządem. Istotnym sukcesem było natomiast zakończenie kapitalnego remontu lokalu klubowego i jego uroczyste otwarcie z udziałem władz miasta oraz przedstawicieli lublinieckich zakładów pracy.

Z czasem sytuacja finansowa zaczęła się poprawiać. W 1977 roku bardzo dobre wyniki w nowo utworzonej Wojewódzkiej Lidze Juniorów osiągały dwa zespoły prowadzone przez trenera Henryka Bejma. Dwóch młodych zawodników tych drużyn odniosło również znaczące sukcesy indywidualne. Marek Szwedziński otrzymał powołanie do reprezentacji OZPN, natomiast drugi zawodnik – bramkarz Sparty Aleksander Famuła, urodzony 20 września 1960 roku w Lublińcu trafił na zgrupowanie kadry Polski juniorów. Był to początek jego skomplikowanej i być może zdaniem niektórych kontrowersyjnej kariery.
Famuła spędził w Sparcie jeszcze trzy sezony, po czym zdecydował się zmienić klubowe barwy. Już wtedy pojawił się pierwszy „zgrzyt”. Zarząd OZPN w Częstochowie ukarał Spartę karą finansową w wysokości 10 tys. zł za samowolny transfer zawodnika – bez zgody WFS i OZPN – do klubu podlegającego innemu okręgowi.

Po rundzie jesiennej sezonu 1980/81 dysponujący świetnymi warunkami fizycznymi, refleksem i skocznością Famuła trafił bowiem do pierwszego zespołu Górnika Zabrze. W okresie przygotowawczym robił błyskawiczne postępy i szybko przekonał do siebie trenera Podedwornego.
15 marca 1981 roku zabrzańscy kibice ze zdumieniem zobaczyli, że w pierwszym meczu rundy wiosennej bramki Górnika nie strzeże doświadczony Waldemar Cimander, lecz debiutant Aleksander Famuła. Trener triumfował podwójnie – Górnik pokonał Śląsk Wrocław 1:0, a młody bramkarz zaliczył kilka bardzo udanych interwencji.
Cimander już do końca rundy pozostał rezerwowym, natomiast Famuła w siedmiu z piętnastu spotkań zachował czyste konto. Od tego momentu jego pozycja w zespole była niezagrożona. W ciągu dwóch lat gry w Zabrzu wystąpił we wszystkich meczach ligowych i pucharowych.

Aleksander Famuła w barwach Górnika Zabrze w sezonie 1982/83. Stoi piąty od lewej
Dobra postawa młodego bramkarza zrobiła wrażenie również na selekcjonerze reprezentacji Polski, Antonim Piechniczku, który regularnie pojawiał się na stadionie przy Roosevelta. 28 października 1981 roku reprezentacja Polski rozgrywała w Buenos Aires mecz z Argentyną. Jak wspominał później wybitny bramkarz Józef Młynarczyk:
„Na ten mecz miałem jechać „na sztukę”, bo miałem kontuzjowany palec. Bronić miał Aleksander Famuła z Górnika Zabrze. W ostatniej chwili nie poleciał z nami do Argentyny z ważnych powodów rodzinnych”.
Famuła miał wówczas niespełna 22 lata i realne szanse na wyjazd na mistrzostwa świata w Hiszpanii. Ostatecznie jednak w ogłoszonej w kwietniu 1982 roku kadrze zabrakło dla niego miejsca. Pewniakiem był Młynarczyk, jednak wielu uważało, że Famuła nie prezentował niższego poziomu niż Kazimierski czy 31-letni Mowlik, który został trzecim bramkarzem reprezentacji.

Być może właśnie to rozczarowanie wpłynęło później na decyzję, która odmieniła jego dalsze życie życie i już na zawsze zamknęła drogę do kadry Polski. Na pocieszenie pozostała mu gra w Górniku.
Pierwsza część sezonu 1982/83 była dla zespołu z Zabrza udana. Drużyna może nie zachwycała stylem gry, ale zdobyte punkty pozwalały myśleć o grze w europejskich pucharach. Dzięki wpływom prezesa Szachty, mimo trwającego w Polsce stanu wojennego, Górnik wyjechał na tournée po Ameryce Południowej i Środkowej. Wyjazd był atrakcyjny zarówno sportowo, jak i finansowo. Na osiem rozegranych spotkań zabrzanie wygrali sześć.
Po latach sam Aleksander Famuła tak oto wspominał powrót:
„W drodze powrotnej mieliśmy przylecieć do Paryża, a stamtąd udać się bezpośrednio do Warszawy. Nie udało się złapać połączenia do Polski. Nocowaliśmy w Paryżu, a następnego dnia polecieliśmy do Frankfurtu nad Menem. Tam pożegnałem się z ekipą albo mówiąc wprost – oddaliłem się od niej samowolnie”…
Dodawał również:
„Moja decyzja pozostania w Niemczech była spontaniczna. Nie miałem niczego przygotowanego. Wcześniej nie planowałem wyjazdu z Polski. Wszystko wydarzyło się nagle”…
Polska prasa nie nagłaśniała szeroko całej sprawy, bo było to wygodne dla ówczesnych władz. Tymczasem Famuła zgłosił się do niemieckich urzędów jako uchodźca z Polski, legalizując swój pobyt w RFN. Trafił do Berlina i rozpoczął treningi z Hertha BSC. Interwencja PZPN doprowadziła jednak do zawieszenia go w prawach zawodnika, przez co przez dwa lata nie mógł występować w oficjalnych spotkaniach.
Po rozwiązaniu kontraktu wyjechał do Heidelbergu, gdzie szybko znalazł nowy klub – regionalny zespół SG Heidelberg-Kirchheim. Nie był to szczyt jego marzeń, ale dobra gra Polaka została dostrzeżona.

Latem 1986 roku trafił do Karlsruher SC. W swoim pierwszym sezonie rozegrał 38 spotkań i miał ogromny udział w awansie drużyny do Bundesligi.
Jego pozycja w zespole była bardzo mocna. Miał 27 lat – idealny wiek dla bramkarza. W tym czasie młody wychowanek klubu, 18-letni Oliver Kahn, obserwował starszego kolegę i starał się uczyć od niego jak najwięcej.

Sam Famuła wspominał później:
„Na początku był bardzo spokojnym chłopcem. Nie był jeszcze tak dobrym bramkarzem. Jego dewizą były praca i trening. Wielkiego talentu może nie miał, ale dzięki ciężkiej pracy udało mu się osiągnąć sukces”.
Przez kolejne lata Aleksander Famuła pozostawał podstawowym bramkarzem Karlsruher SC, a późniejsza legenda niemieckiego futbolu pełniła rolę jego zmiennika.

Jesienią 1991 roku sytuacja się odwróciła. 31-letni Famuła zaliczył tylko jeden występ, a trenerzy coraz wyraźniej stawiali już na młodszego o dziewięć lat Kahna. Chcąc regularnie grać, Polak musiał poszukać nowego klubu. W barwach KSC rozegrał łącznie 112 spotkań w Bundeslidze i 38 w 2. Bundeslidze.

Po sezonie przeszedł do drugoligowego FC Homburg. Jesienią 1992 roku wystąpił tam dziewięć razy, jednak przewlekła kontuzja zmusiła go do przedwczesnego zakończenia kariery.

Na zakończenie warto przytoczyć słowa Aleksandra Famuły z wywiadu dla „Dziennika Zachodniego”:
„Do Polski przyjeżdżam co roku. Mam rodzinę w Lublińcu, ale do Zabrza długo nie udało mi się dotrzeć. W końcu postanowiłem pokazać córkom stadion i miejsce, w którym kiedyś grałem. Budowa stadionu zrobiła na nas ogromne wrażenie”.

I jeszcze jedno, bardzo wymowne zdanie:
„Górnik był dla mnie wszystkim. To był wielki zaszczyt grać w tej drużynie. Po tylu latach chciałbym przeprosić kolegów i kibiców za to, że wtedy ich zostawiłem i zostałem w Niemczech”.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Część X
Adam Ossowski (1957-2021)
Zdjęcie kadry Górnika Zabrze z sezonu 1982/83 po raz kolejny wraca na naszą tablicę. Powodem tego jest fakt, że oprócz bramkarza Aleksandra Famuły znajduje się na nim jeszcze jeden wychowanek Sparty. Jest nim występujący wówczas jako pomocnik, a później także obrońca, Adam Ossowski. Duża w tym zasługa pracy trenerów, w tym wychowawcy wielu pokoleń utalentowanych juniorów Sparty – Henryka Bejma. W 1978 roku funkcję kierownika drużyny i jednocześnie asystenta trenera objął również autor kroniki Sparty, Marek Gaj.

Kadra Górnika Zabrze (1982/83). W górnym rzędzie 5 od lewej bramkarz Aleksander Famuła. Na dole, pierwszy z prawej pomocnik Adam Ossowski.
Młodość i pierwsze sportowe szlify Adama Ossowskiego, urodzonego 29 listopada 1957 roku, nierozerwalnie związane są z Lublińcem. W 1975 roku wyróżniający się junior rozpoczął swoją przygodę z seniorską piłką. Szybko wyrósł na naturalnego lidera drużyny Sparty.

Trening juniorów Sparty Lubliniec. Źródło: Kronika Sparty Lubliniec
Charakteryzowały go nieustępliwość, świetne czytanie gry oraz wszechstronność. Z powodzeniem mógł występować zarówno w formacji obronnej, jak i w linii pomocy. Pięcioletni pobyt w klubie z Lublińca ukształtował jego piłkarski charakter i pozwolił zdobyć cenne doświadczenie. To właśnie te cechy sprawiły, że po latach znalazł się w jedenastce 50-lecia Sparty Lubliniec w plebiscycie, w którym głosy oddawali kibice.

Trening juniorów Sparty Lubliniec. Źródło: Kronika Sparty Lubliniec
Po sukcesach z zespołami juniorskimi trener Henryk Bejm objął kadrę pierwszego zespołu, który poprowadził wspólnie z trenerem Henrykiem Grucą. Na półmetku rozgrywek sezonu 1978/79 zarówno Adam Ossowski, jak i nasz napastnik Józef Wocław mieli na koncie po dziesięć bramek.

Sparta była wówczas bardzo mocnym A – klasowym zespołem, grającym widowiskowy i skuteczny futbol. Duża w tym zasługa ofensywnego rozgrywającego, a zarazem najlepszego strzelca drużyny w pierwszej części sezonu – Adama Ossowskiego.

Sezon 1978/79. Po sukcesach z drużyną juniorów były zawodnik Sparty Henryk Bejm objął posadę trenera I drużyny Sparty. Stoją: Bejm H. Honisz T. Wocław J. Machon H. Podkowik A. Poloczek H. Liszka J. Szwedziński M. Ossowski A. Klęczą: Pisarek J. Ślęzak H. Olszewski W. Konieczny A. Dorożyński K. Bogacki J. Michalak M.
W sezonie 1980/81 trenerem LKS-u został Zygmunt Anczok. Dobra postawa Ossowskiego na prowincjonalnych boiskach nie umknęła uwadze śląskich łowców talentów. We wrześniu do Lublińca przyjechał zespół Górnika Zabrze, aby rozegrać mecz sparingowy. Goście wystąpili w swoim najsilniejszym składzie, jednak do przerwy na tablicy wyników widniał remis 1:1. W drugiej połowie zabrzanie musieli się mocno napracować, by ostatecznie wygrać 3:1. Jedyną bramkę dla Sparty zdobył Józef Wocław, ale prawdziwym wygranym tego spotkania okazał się Adam Ossowski. Rozegrał znakomity mecz, co najprawdopodobniej przesądziło o zainteresowaniu nim włodarzy Górnika i późniejszym transferze.
Dla klubu z Lublińca występy Ossowskiego były powodem do dumy, a dla samego zawodnika stały się trampoliną do wielkiego futbolu. Na początku 1981 roku dokonał więc milowego kroku w swojej karierze, przenosząc się do Górnika Zabrze. Przejście z regionalnych rozgrywek do jednego z najbardziej utytułowanych klubów w historii polskiej piłki było ogromnym wyzwaniem. Ossowski szybko zyskał jednak uznanie trenerów i stał się pełnoprawnym członkiem legendarnego zespołu.

Klub Sportowy Górnik Zabrze – Mistrz Polski w sezonie 1985/86. Od lewej stoją: Stanisław Cygan (asystent), Edward Socha (kierownik drużyny), Erwin Koźlik, Marek Piotrowicz, Ryszard Komornicki, Jan Urban, Józef Wandzik Joachim Klemenz, Adam Szolc, Andrzej Iwan, Waldemar Matysik, Józef Dankowski, Hubert Kostka (trener), Andrzej Płatek (asystent). Od lewej siedzą: Marek Majka, Werner Leśnik, Adam Ossowski, Marek Kostrzewa, Ryszard Cyroń, Bogdan Gunia, Andrzej Pałasz, Andrzej Orzeszek, Andrzej Zgutczyński, Waldemar Marek (masażysta). Foto. Piłka Nożna/Stanisław Zapała
W barwach Górnika rozegrał 81 spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej. Choć często pełnił rolę solidnego zmiennika, jego wkład w sukcesy drużyny był niezaprzeczalny. Kulminacyjny okres jego kariery przypadł na połowę lat osiemdziesiątych. W sezonach 1984/85 i 1985/86 świętował z Górnikiem dwukrotne zdobycie mistrzostwa Polski. Niestety, sportowe pasmo sukcesów zostało przerwane przez kontuzje. Najbardziej bolesnym momentem był finał Pucharu Polski w 1986 roku, w którym z powodu odnowionego urazu stawu skokowego Ossowski musiał opuścić murawę już po dwudziestu minutach gry. Problemy zdrowotne wykluczyły go z gry na rok i ostatecznie zamknęły najpiękniejszy, zabrzański rozdział jego kariery.

Górnik Zabrze w sezonie 1985/86 w I lidze. W górnym rzędzie stoją od lewej: Hubert Kostka (trener), Józef Dankowski, Joachim Klemenz, Józef Wandzik, Eugeniusz Cebrat, Ryszard Komornicki, Marek Piotrowicz, Jan Urban, Werner Leśnik. W dolnym rzędzie kucają od lewej: Bogdan Gunia, Andrzej Pałasz, Ryszard Cyroń, Adam Ossowski, Marek Majka, Waldemar Matysik, Andrzej Zgutczyński, Marek Kostrzewa, Andrzej Iwan. Foto. S.K. Wielki Ruch
W kolejnych latach próbował jeszcze swoich sił w drugoligowym Iglopolu Dębica, a później w klubach niższych lig niemieckich, jednak dawnej sprawności już nie odzyskał. Piłkarską karierę zakończył w 1996 roku w zespole TSV 1929 Kirchheim.
Adam Ossowski zmarł 17 stycznia 2021 roku, pozostawiając po sobie pamięć o niezwykle ambitnym i solidnym piłkarzu. Analizując jego życiorys, można dostrzec piękną klamrę – od młodzieńczych, pełnych pasji lat spędzonych w Sparcie Lubliniec po dojrzały, mistrzowski okres w utytułowanym Górniku Zabrze. Choć to w Zabrzu sięgał po najważniejsze trofea, to właśnie w Lublińcu narodził się jego talent.
Historia Adama Ossowskiego pokazuje, że sukces w sporcie mierzy się nie tylko liczbą minut spędzonych na boisku, lecz przede wszystkim sercem zostawionym na murawie oraz wiernością sportowym ideałom.
Najlepszym podsumowaniem tego wpisu wydają się komentarze kibiców Górnika zamieszczone pod informacją o jego śmierci w serwisie 90minut. Dwa z nich pozwoliłem sobie przytoczyć:
JohnyKSG – 6 marca 2021, 14:11:42 „Pamiętam go, jak szarpał w obronie i na pomocy! Człowiek o żelaznych płucach! Szkoda… (*) Śpij w pokoju!”
Royberpaka – 7 marca 2021, 3:53:27 „Jeden z lepszych «plastrów»… Smolarek i Dziekanowski nie pograli za dużo z Adamem na plecach… Spoczywaj w spokoju.”
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Część XI
Księża zdobyli gola, a wygrały dzieci
Choć mecz pomiędzy reprezentacją księży dekanatu lublinieckiego a oldbojami Sparty Lubliniec odbył się już dość dawno, bo 8 października 1989 roku, zapewne wielu z Państwa do dziś pamięta to wyjątkowe wydarzenie. Jego pomysłodawcą był nieżyjący już ówczesny proboszcz parafii w Rusinowicach, ksiądz Henryk Gołek.

Celem spotkania była zbiórka funduszy na budowę Domu Opieki dla Dzieci Niepełnosprawnych w Rusinowicach, za którego realizację odpowiadał. Chyba nikt nie przypuszczał, jak wielkim wydarzeniem okaże się ten mecz i jak wiele środków uda się pozyskać dzięki ofiarności mieszkańców Rusinowic, Lublińca oraz wielu okolicznych miejscowości.

– Takich tłumów na stadionie Sparty jeszcze nigdy nie było – wspominał na łamach prasy prezes klubu Idzi Famuła. – Nie było ich nawet wtedy, gdy do Lublińca przyjeżdżał na gościnne występy „stary”, dobry Górnik Zabrze z naszym Zygą Anczokiem.

Rzeczywiście, już kilkaset metrów od stadionu czuć było atmosferę wielkiego piłkarskiego święta. Bardzo szybko zabrakło miejsc parkingowych, a kibice nieustannie napływali samochodami i pieszo. Kasy biletowe pozostały zamknięte – ich miejsce zajęły przygotowane skarbonki. Ludzie byli niezwykle hojni i wrzucali do nich wysokie datki, wiedząc, że wspierają szczytny cel.

Po jednej stronie murawy stanęła reprezentacja Księży dekanatu lublinieckiego, po drugiej – drużyna złożona z byłych piłkarzy Sparty z Zygmuntem Anczokiem na czele. Sędzią spotkania był doskonale wszystkim znany arbiter Alfons Doleżych, który – jak się okazało – miał tego dnia całkiem sporo pracy. Na linii towarzyszyły mu kolejne lublinieckie legendy: Krzysztof Olczyk i Franciszek Kowolik.

Na zdjęciu sędziowie: od lewej Krzysztof Olczyk, Alfons Doleżych i Franciszek Kowolik. Za nimi kolejna legenda Zygmunt Wócik.
Mecz okazał się niezwykle zacięty. To właśnie „starsi” panowie dali się ponieść emocjom i dopingowi publiczności, umiejętnie podgrzewanemu przez spikerów Michała Pawełczyka i Zbigniewa Achtelika. W efekcie kibice obejrzeli znakomite widowisko. Choć wszyscy zawodnicy – co zrozumiałe – poruszali się już nieco wolniej niż za swoich najlepszych lat, ambicja i wola walki pozwoliły im wznieść się na wyżyny możliwości. Co chwilę oglądaliśmy efektowne akcje nagradzane brawami licznie zgromadzonych kibiców, wśród których nie brakowało zorganizowanej ekipy ministrantów.

Spotkanie było twarde i pełne sportowej walki, ale nie brakowało również tego, czego dziś często brakuje na boiskach – sportowej elegancji. Po nieumyślnych faulach następowały przeprosiny, poklepanie po ramieniu i wyciągnięta dłoń na zgodę. Choć obaj bramkarze mieli sporo pracy, wynik długo pozostawał bezbramkowy. Spikerzy ogłosili nawet, że w przypadku remisu zwycięzcę wyłoni konkurs rzutów karnych.

Kilka minut przed końcowym gwizdkiem na indywidualną akcję zdecydował się jednak ksiądz Andrzej Kraiński. Minął kilku obrońców Sparty niczym Leo Messi w swoich najlepszych latach i precyzyjnym strzałem w długi róg pokonał doświadczonego bramkarza Kazimierza Dorożyńskiego.

Mimo rozpaczliwych ataków gospodarzy, którzy za wszelką cenę próbowali doprowadzić do wyrównania, wynik nie uległ już zmianie. Puchar ufundowany przez lubliniecki Cech Rzemiosł Różnych trafił w ręce zwycięskiej drużyny księży.

Choć mecz dobiegł końca, emocje jeszcze długo nie opadały. Kibice niespiesznie opuszczali stadion, nadal wrzucając datki do przygotowanych urn. Nawet popołudniowe nabożeństwo przesunięto na późniejszą godzinę, by wszyscy mogli jeszcze przez chwilę cieszyć się niezwykłą atmosferą tego dnia.

Było to prawdziwe święto sportu, ale przede wszystkim święto wspólnoty, życzliwości i bezinteresownej pomocy. Czegoś podobnego stadion Sparty nie przeżył ani wcześniej, ani później. Choć zwycięskiego gola zdobyli księża, tak naprawdę wygrali wszyscy – a przede wszystkim dzieci, dla których zorganizowano to niezwykłe wydarzenie.

Z kronikarskiego obowiązku warto jeszcze przypomnieć składy drużyn.

Księża: Jerzy Słota, Eugeniusz Pluta, Janusz Rudzki, Andrzej Pluta, Marek Plaza, Krzysztof Wudarczyk, Antoni Szczypka, Andrzej Kraiński, Marek Góra, Janusz Badura, Krzysztof Dędek, Eugeniusz Kurpas, Zdzisław Kupisiński, Krzysztof Gajda, Zygmunt Jończyk, Krystian Marondei, Roman Grajczyk i szef zespołu Henryk Gołek.

Sparta: Kazimierz Dorożyński, Aleksander Gruca, Zygmunt Wójcik, Zygmunt Kulej, Zygmunt Anczok, Jan Mika, Henryk Gruca, Reinhold Boroszcz, Henryk Bejm, Ryszard Ćwielong, Franciszek Dziwisz, Andrzej Mika, Roman Krupski, Andrzej Kulik, Krzysztof Zbączyniak i kier. zespołu Józef Kajdana.
Na podstawie artykułu p. Janusza Wróbla.
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Część XII
Gdy Lubliniec gościł piłkarską Europę.
To dziś niemal zapomniana historia z 1978 roku. Niewielu mieszkańców Lublińca wie, że nasze miasto było jednym z gospodarzy finałowego turnieju o mistrzostwo Europy. W maju 1978 roku na stadionie miejscowej Sparty rozegrano jedno ze spotkań XXXI Turnieju Juniorów UEFA – rozgrywek będących bezpośrednim poprzednikiem dzisiejszych Mistrzostw Europy UEFA U-19.

Turniej odbywał się od 5 do 14 maja 1978 roku. Mecze rozgrywano w kilkunastu miastach południowej Polski – w Krakowie, Częstochowie, Nowym Sączu, Bielsku-Białej, Chorzowie, Będzinie, Kętach, Jaworznie, Cieszynie, Gorlicach, Bukownie, a także w naszym Lublińcu. Była to świadoma decyzja organizatorów, którzy chcieli, aby międzynarodowa piłka nożna zawitała również do mniejszych ośrodków. O wyborze gospodarzy decydowały funkcjonalność i estetyka stadionów oraz ich zaplecze techniczne.

Zdjęcie stadionu Sparty z późniejszego okresu: Wikipedia
W przypadku Lublińca dużym atutem był prawdopodobnie także pobliski hotel Silesiana. Pięknie położony wśród lasów ośrodek w Kokotku należał wówczas do obiektów o bardzo wysokim standardzie.

Fot. Aneta Kaczmarek „Dziennik Zachodni”. Zdjęcie archiwalne z lat późniejszych
Nad wejściem widniały cztery gwiazdki – symbol prestiżu, którym ówczesne władze chętnie chwaliły się przed zagranicznymi gośćmi – pokazując, że i za żelazną kurtyną ludzie żyją na podobnym poziomie jak oni.

Fot. Aneta Kaczmarek „Dziennik Zachodni”. Zdjęcie archiwalne z lat późniejszych
Wiadomo, że hotel zapewniał zakwaterowanie i zaplecze organizacyjne dla uczestników oraz gości turnieju. Nie zabrakło przygotowanych przez gospodarzy atrakcji: ognisko integracyjne zorganizowane przez harcerzy, wizyty w pobliskich zakładach pracy, między innymi w Śl.ZPL Lentex i ZPRE Energoprem w Lublińcu, oraz koncert Zespołu „Śląsk” w częstochowskiej Filharmonii. Nie udało się jednak dotąd potwierdzić, które reprezentacje mieszkały w hotelu „Silesiana”. Istnieją pewne przypuszczenia, że były to reprezentacje ZSRR i Norwegii (może ktoś z Pastwa pamięta?).

Były hotel „Silesiana”. Obecnie Oblackie Centrum Młodzieży „Niniwa”
Już sam wybór Lublińca na jedno z miast gospodarzy był znaczącym sukcesem. Najważniejszym dniem dla nas był 7 maja 1978 roku. Tak pisał o tym tygodnik „Gwarek”, w charakterystycznym dla tamtych czasów propagandowym tonie:
„Dzięki staraniom partyjno-gospodarczych władz miasta lubliniecki stadion poddany został całkowitej renowacji. W czynie społecznym zbudowana została nowa trybuna, dokonano remontu szatni, płyty i bieżni boiska oraz drogi dojazdowej. Odmalowany, ozdobiony wizytówkami lublinieckich zakładów pracy stadion dobrze przygotowany został do roli, jaką mu powierzono — krzewienia lublinieckiego sportu.”

Źródło: Tygodnik Gwarek. Poprawione przez AI
Tego dnia na stadionie Sparty zmierzyły się juniorskie reprezentacje Związku Radzieckiego i Norwegii. Zespół ZSRR potwierdził swoją klasę, wygrywając 4:0 i wykonując kolejny krok w stronę końcowego triumfu. Kilka dni później w Krakowie radzieccy juniorzy zdobyli mistrzostwo Europy, pokonując w finale Jugosławię 3:0. Spotkanie w Lublińcu rozgrywano w strugach deszczu, mimo to przyciągnęło ono kilka tysięcy kibiców piłki nożnej.

Źródło: Tygodnik Gwarek. Poprawione przez AI
Według różnych źródeł na trybunach zasiadło od około 4,5 do 6 tysięcy widzów. Niezależnie od dokładnej liczby było to jedno z największych wydarzeń sportowych w historii miasta.
Majowy mecz z 1978 roku przypomina, że Lubliniec nie był jedynie biernym obserwatorem wielkiej piłki. Choć tylko przez jeden dzień, stał się areną europejskiego czempionatu, goszcząc przyszłych reprezentantów swoich krajów i późniejszych mistrzów kontynentu. To epizod, który zasługuje na znacznie większą pamięć – nie tylko w historii lokalnego sportu, lecz także w dziejach miasta. Nasz klub LKS „Sparta” otrzymał specjalną nagrodę.

Zdjęcie z kroniki poprawione przez AI
Warto dodać, że turniej miał wyjątkowo silną obsadę. Wystąpiły w nim reprezentacje m.in. Polski, Hiszpanii, Turcji, Szkocji, Portugalii, Włoch, Holandii, Grecji, Norwegii oraz Związku Radzieckiego. Wielu uczestników zrobiło później znakomite kariery w seniorskich reprezentacjach swoich krajów.

Źródło: https://sport.tvp.pl/ Kadra Polski na MŚ w 1982 roku. Reprezentacja Polski zajęła wtedy 3 miejsce. Wśród nich 4 z lewej Andrzej Buncol, uczestnik XXXI Turnieju Juniorów UEFA w 1978 roku. Na zdjęciu brakuje jeszcze Andrzeja Iwana i Jacka Kazimierskiego.
W polskiej drużynie, prowadzonej przez Edmunda Zientarę, występowali między innymi Krzysztof Baran, Kazimierz Buda, Andrzej Buncol, Marek Chojnacki, Andrzej Iwan, Krzysztof Kajrys i Jacek Kazimierski. Biało-Czerwoni zakończyli turniej na trzecim miejscu. W fazie grupowej przegrali z Hiszpanią 1:2, pokonali Turcję 2:1 oraz Anglię 2:0. W półfinale ulegli późniejszym mistrzom Europy – reprezentacji Związku Radzieckiego – 0:2. W meczu o trzecie miejsce zwyciężyli Szkocję 3:1, zdobywając brązowe medale.



