Apokalipsa w barwionym szkle, czyli o witrażach w kościele NSPJ w Koszęcinie autorstwa Macieja Bieniasza
Zwiedzając zabytkowe kościoły zazwyczaj skupiamy się na tym, co dawne: powszechny i zrozumiały zachwyt budzą więc złoto-obłoczne barokowe ołtarze i wypełnione rzeźbami „szafki” gotyckich retabulów, bogato zdobione ambony i chrzcielnice, dramatycznie pociemniałe stacje Męki Pańskiej i różnobarwne witraże. Mniej uwagi poświęcamy współczesnym elementom wyposażenia naszych świątyń. Najczęściej ma to miejsce wtedy, kiedy coś zdaje się w sposób rażący odstawać od reszty, zaburzając harmonię wnętrza. A to marnej jakości reprodukcja w ramie udająca obraz, a to zezowaty aniołek z gipsu, czy inny potworek. Sztuka sakralna naszych czasów nie musi jednak odstręczać kiczem i tanizną. Aby jednak wnieść coś od siebie do historycznego wnętrza, żeby dzieło stanowiło istotną wartość dodaną, a nie sprawiało wrażenia współczesnej plomby, trzeba artysty dużej klasy, obdarzonego w równym stopniu talentem, co wyczuciem.
Takim twórcą jest niewątpliwie Maciej Bieniasz – malarz wybitny, którego sylwetkę przedstawiłem wcześniej przy okazji omawiania akwareli z widokami Kokotka. Tym razem chciałbym zwrócić uwagę na wykonane przez niego w latach 1989-1991 witraże dla Kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Koszęcinie, neogotyckiej świątyni z nietypową pseudobarokową wieżą, zaprojektowanej przez specjalizującego się w architekturze sakralnej Ludwiga Schneidera.
Dzieło Bieniasza jest z pewnością jednym z najbardziej interesujących przykładów współczesnego witrażownictwa na Górnym Śląsku. Co ciekawe, przystępując do wykonania zlecenia artysta nie miał dużego doświadczenia w pracy ze szkłem, bo jego wcześniejsze realizacje we wnętrzach kościelnych dotyczyły głównie malarstwa. Mimo to poradził sobie znakomicie, a w rozplanowaniu kolorystycznym witraży znać oko doświadczonego malarza.
W celu zachowania spójności z historycznym wnętrzem do wykonania przeszkleń wykorzystano tradycyjne barwione szkło katedralne (z charakterystyczną ,, gęsią skórką” na powierzchni), cięte w prostokąty o różnych wymiarach. Użycie wyłącznie szkieł prostokątnych jest nieszablonowym podejściem. Najwięcej inwencji artysta wykazał jednak w dziedzinie kolorystyki, wprowadzając nadrzędny i symetryczny porządek barwny: witraże strony północnej i północno-zachodniej utrzymane są w chłodnej gamie barwnej z przewagą różnych odcieni niebieskiego, zaś te na przeciwległych ścianach, czyli od strony południowo-zachodniej żarzą się rubinową czerwienią, oranżem i żółcią. Przy sprzyjającym oświetleniu kontrast kolorystyczny we wnętrzu świątyni oddziałuje niezwykle silnie.


Jeśli chodzi o tematykę witraży, to jest ona równie ciekawa: w nawach artysta ukazał czterech Ewangelistów w symbolicznej postaci ,,istot żyjących” z wizji proroka Ezechiela i Apokalipsy Św. Jana: Lwa (Św. Marek), Wołu (Św. Łukasz), Orła (Św. Jan) i Człowieka (Św. Mateusz). Ich uproszczone sylwetki, obrysowane mocną, dynamiczną linią zajmują centrum kompozycji, pozostawiając sporo pustego tła, co nadaje całości surowy, minimalistyczny wyraz, zgodny z duchem Soboru Watykańskiego II, którego wskazania miały duży wpływ wpływ na sposób dekorowania budowli kultowych. Soborowe założenie, że dzieła sztuki religijnej powinny być nade wszytko ,,znakiem i symbolem najwyższych spraw”, zamiast skupiać się na opowiadaniu czy opisie, jeszcze wyraźniej przebija się w witrażach najważniejszej z punktu widzenia liturgii przestrzeni kościoła – prezbiterium.


Niezwykłą głębię teologicznego przesłania artysta w zawarł tu w zaledwie trzech symbolach: zaczerpniętych ponownie z Apokalipsy greckich liter Alfy i Omegi („Jam jest Alfa i Omega, początek i koniec”), pomiędzy którymi widnieje Serce Jezusowe, jako nawiązanie do wezwania kościoła. A więc miłość Chrystusa, która jest wieczna i obejmuje wszystko. Osoby kształcone w teologii mogą pokusić się o bardziej wyszukaną interpretację, jednak nawet ci, którym kwestie religijne są najzupełniej obce z pewnością docenią umiejętność wykreowania tak kunsztownej gry światła wewnątrz zabytkowego obiektu.


