Wczytywanie teraz
×

45 lat na wieży – kościelny Jakób Niemczyk

Jakób Niemczyk urodził się 23 lipca 1855 roku. W dniu 1 maja 1886 roku zameldował się w Lublińcu – ówczesnym Lublinitz, wraz z żoną Anną. W tym samym roku objął stanowisko kościelnego w kościele św. Mikołaja w Lublińcu.

Widok kościoła i probostwa na przełomie XIX i XX wieku.

W spisach mieszkańców Lublińca Jakób Niemczyk występuje w 1926 roku pod nazwiskiem Miemczyk, na listach z lat 1927-1930 już jako Niemczyk. Mieszkał z żoną oraz córką Anną tuż przy kościele, na Placu św. Mikołaja 2, przypuszczalnie adres ten dotyczył budynku dawnej szkoły powszechnej położonego tuż naprzeciw świątyni.

Po prawej stronie widoczny budynek dawnej szkoły powszechnej w którym prawdopodobnie mieszkał Jakób Niemczyk z rodziną. Fotografia ze zbiorów Muzeum w Gliwicach

Zachowały się dwie fotografie na których znajduje się Jakób Niemczyk. Pierwszą z nich wykonano w nieprzyjemnych okolicznościach: w towarzystwie zdjętych z wieży trzech dzwonów. Ściągnięto je na polecenie władz pod koniec pierwszej wojny światowej, w 1917 roku, a trafiły na przetopienie – niemiecki przemysł wojenny wykorzystał je do swoich celów.

Jakób Niemczyk w 1917 roku, widoczne 3 zarekwirowane dzwony

Oszczędzono na szczęście główny dzwon świątyni, tzw. świętego Urbana, pochodzącego z 1534 roku, który uznano za zabytkowy oraz dzwon w sygnaturce i kościelny dalej mógł nimi dzwonić. Pozostawiono też dwa dzwony współpracujące z mechanizmem zegara.

Św. Urban – widok współczesny

Drugą z zachowanych fotografii wykonano w 1925 roku. Widzimy na niej zaproszonych gości, którzy trzymają w rękach tuby. Znajdował się w nich tekst kroniki dziejów miasta autorstwa sekretarza miejskiego Tomasza Ptaka, który umieszczono w gałce podkrzyżowej widoczne po prawej stronie. Okazją do tego był remont wieży, którego dokonać musiano po uderzeniu w nią pioruna. Zdarzenie to miało podczas burzy w dniu 15 sierpnia 1925 roku, a szkody po uderzeniu były tak poważne, że wieża wymagała gruntownego remontu.

Jakób Niemczyk (stoi po lewej stronie) wśród gości zaproszonych na umieszczenie kroniki miejskiej w gałce podkrzyżowej (stoi po prawej stronie), 26 października 1925 roku

Podczas remontu wieży w 1925 roku wykonano efektowne rusztowanie wokół niej o wysokości około 45 metrów.

Rok 1926 był, w odróżnieniu do roku 1917, radosny, gdyż w marcu przyjechały koleją do Lublińca 3 nowe dzwony zamówione przez proboszcza ks. Józefa Dwuceta. Zawieszono je na wieży, a kościelny miał odtąd do dyspozycji wszystkie 5 dzwonów: 4 w komorze dzwonów w środkowej części wieży, a piąty w wieżyczce sygnaturki. Jakób Niemczyk wprawiał je w ruch siłą swoich mięśni, pomagali mu ministranci oraz mężczyźni ze stowarzyszeń parafialnych.

Ulokowanie wszystkich 7 dzwonów ukazuje poniższa fotografia. Główna komora dzwonnicy nie znajdowała się wówczas w szczytowej części wieży, a w jej środkowej części. Wyżej umieszczone były dwa dzwony wybijające godziny. W środkowej części do dziś zauważyć można duże okna zasłonięte żaluzjami, wybudowane w celu lepszej słyszalności 4 umieszczonych tam dzwonów.

Wieża po remoncie, około 1927 roku, widoczna flaga wywieszona przez Jakóba Niemczyka

Poniższe fotografie ukazują życie religijne mieszkańców Lublinitz i przedwojennego Lublińca – procesje ulicami miasta, w których brał udział także bohater tej opowieści.

Pożegnanie Jakóba Niemczyka z parafią św. Mikołaja, gdzie służył niemal 45 lat, w latach 1886-1929, miało miejsce na początku stycznia 1930 roku. Wydarzenie to w Lublińcu odbiło się szerokim echem, a jedna z gazet zamieściła artykuł poświęcony osobie kościelnego o następującej treści:

„Pożegnanie kościelnego Niemczyka. Jednym z najbardziej lubianych mieszkańców Lublińca, który wielu dzisiejszych „wielkich” zna od najmłodszych lat, jest kościelny Niemczyk, który z własnej woli zrezygnował ze stanowiska z dniem 1 stycznia tego roku. Przez ponad 40 lat służył kościołowi jako kościelny, dając rzadki przykład wzorowej pracowitości. Podczas gdy jego żona niedawno świętowała swoje 70. urodziny, on sam zbliża się do ukończenia 75. roku życia. Za dwa lata ta „młoda para” zamierza świętować złote gody. W tych dniach kościelny Niemczyk opuścił na zawsze miasto, aby spędzić resztę życia w zasłużonym spokoju u jednego ze swoich dzieci w Niemczech. Rzadko kiedy rezygnacja była tak bardzo opłakiwana, jak w tym przypadku. W ostatnich dniach „weteran” tutejszej parafii otrzymał liczne wyrazy uznania, które płynęły ze wszystkich stron z prawdziwym szacunkiem”.

Innym weteranem kościelnej wieży – ze stażem 50 lat, był zegarmistrz miejski Hugo Weinert, który pracował w niej przy obsłudze miejskiego zegara w latach 1887-1937. Obydwaj panowie mieli taki widok z okna wychodzącego z wieży w kierunku południowym:

Współcześnie drzwi prowadzące do kościelnej wieży z których obydwaj korzystali przez długie lata – nazwijmy je tu dla podkreślenia zasług obydwu panów w pracy dla parafii i miasta „Drzwiami Weinerta-Niemczyka”, wyglądają tak:

Remont wieży w 2026 roku. Po lewej stronie widoczne drzwi prowadzące do schodów wejściowych na wieżę