Historia szkoły w Kochanowicach. Część I
Trudno dziś ustalić pierwotną datę istnienia szkoły w Kochanowicach. Pewnie tak, jak wszędzie początkowo nauką dzieci zajmował się tu miejscowy organista, ale wiele zmieniło się po przejęciu edukacji elementarnej przez państwo. Pierwszy murowany budynek szkolny w Kochanowicach powstał w 1836 roku w miejscu starej, drewnianej i niemogącej już pomieścić w swoich ramach około setki miejscowych uczniów w wieku od 6 do 14 lat.

Pocztówka z Kochanowic. W lewym dolnym rogu nieistniejący już budynek „starej” szkoły.
W teorii nauczaniem zajmować się mieli wykwalifikowani wykładowcy ze znajomością języka niemieckiego w mowie i w piśmie. Ten ambitny plan okazał się bardzo trudny do realizacji, ale mimo tego był sukcesywnie wdrażany. Problemów było bez liku. Największymi w przypadku szkoły w Kochanowicach były niska znajomość niemieckiego przez dzieci oraz ogromna liczba uczniów przypadająca na jednego nauczyciela jak na dzisiejsze standardy.
W roku 1834 miejscowym nauczycielem był katolik o nazwisku G. Kauder, który wówczas, w Kochanowicach pełnił tę funkcję już od 16 lat.
Decyzję budowy nowej szkoły podjęła gmina wraz z ówczesnym panem dworu Sylwiuszem von Aulock. Tenże dobrodziej Kochanowic czynił starania w tej sprawie, śląc szereg pism skierowanych do Królewsko Pruskiego Urzędu Starostwa w Lublińcu z prośbą o wyrażenie zgody na budowę, argumentując to tym, że ,,Gmina sobie postanowiła takim przedsięwzięciem kierować i kładzie tę sprawę w wielkim zaufaniu w moje ręce„.

Sylwiusz von Aulock
Koszty budowy ponieśli mieszkańcy Kochanowic i podległych im przysiółków. Jak podaje Kronika: „Uroczyste poświęcenie nowej szkoły odbyło się 13 października 1836 roku. Młodzież szkolna, ich rodzice oraz zaproszeni goście zgromadzili się w kościele na uroczystym nabożeństwie, które odprawił ks. dziekan Janetzko. Później przemówił wikary Golutka, a następnie wszyscy udali się do budynku nowej szkoły, gdzie Pan budowy uroczyście wręczył klucze do niej nauczycielowi Wanhaierowi. Tam również najpierw odmówiono obowiązujące wówczas modlitwy, a po poświęceniu wszyscy wrócili do kościoła, aby zaśpiewać „Tedeum” oraz otrzymać błogosławieństwo. Po południu w szkole odbył się bal dla młodzieży, gdzie bawiono się przez kilka godzin”.

Kościół św. Wawrzyńca w Kochanowicach z fundacji Sylwiusz von Aulocka
Jednym z kolejnych nauczycieli w kochanowickiej szkole był August Kaul, który jednocześnie pełnił funkcje kierownika placówki oraz organisty w kościele św. Wawrzyńca w latach 1880-1902. Niestety nie miał o nim dobrego zdania miejscowy proboszcz ks. Wawrzek. Uważał, że Kaul nie miał dobrego słuchu, źle śpiewał, a w kościele to nawet gęby nie otworzy… Według Księdza brakowało mu nawet dobrej woli oraz był wrogo nastawiony do kościoła.

Wszystko zmieniło się, kiedy po Plebiscycie wschodnia część powiatu lublinieckiego przeszła w ręce polskie. Szkoła w Kochanowicach była dotąd szkołą niemiecką i w związku tym uczniowie nie potrafili pisać po polsku. Aby to zmienić, pośpiesznie uruchomione zostały kursy polskiej pisowni prowadzone przez nauczycieli w szkole. Do niej uczęszczały również dzieci z Lubocek i Ostrowa, a na religię do kościoła przychodziły także z Kochcic i Łegu. Zajęcia lekcyjne odbywały się w dwóch salach. Przydzieleni tutaj przez polską administrację nauczyciele zamieszkali w szkole. Zajęcia prowadziła więc panna Sadlejówna oraz pan Cholewka pełniący jednocześnie funkcję kierownika szkoły. Każde z nich posiadało jedną izbę lekcyjną, a w niej zajęcia odbywały się poprzez połączenie dwóch różnych klas, co dawało łącznie około 50-60 osób uczących się jednocześnie w danym pomieszczeniu. W latach 1927-1928 w szkole zatrudniono trzeciego nauczyciela i jednocześnie organistę w kościele św. Wawrzyńca pana Piotra Świerc.

Wyposażenie tamtej szkoły w latach 20-tych było ubogie. Na każdym kroku widoczna była też niedostateczna ilość niezbędnych pomocy szkolnych. Ze względu na brak środków finansowych prawie żaden uczeń nie posiadał podręczników, a w czasie lekcji kilkoro uczniów uczyło się z jednego podręcznika. Najmłodsze dzieci pisały rysikiem na tabliczkach, a zapisany tekst zmazywały ściereczką. Jedynie w starszych klasach pisano już w zeszytach.
Lekcje w szkole rozpoczynały się o godzinie ósmej, z dziesięciominutowymi przerwami ogłaszanymi przez dzwonek nauczyciela i trwały do południa. W ówczesnej szkole prowadzono zajęcia z rachunków, języka polskiego, historii, gimnastyki, śpiewu oraz religii. Dziewczęta prócz tego uczęszczały na zajęcia z robótek ręcznych. Ważnym elementem edukacji było również wychowanie w duchu patriotyzmu. Tak, jak we wszystkich okolicznych szkołach organizowane były przeróżne aktywności podkreślające przynależność do Polski.
Zimą szkołę ogrzewano za pomocą żelaznych pieców na węgiel. Ogień rozpalał w nich nauczyciel przed przyjściem dzieci do szkoły, a później dokładali do pieców już sami uczniowie podczas przerw lekcyjnych…
XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
Szkoła w Kochanowicach. Część II
Ponad 100 lat rządów von Aulocków w Kochanowicach zaowocowało ich wieloma inwestycjami. Wśród nich są takie, które z powodzeniem nadal są użytkowane przez obecnych mieszkańców.

Herb rodziny von Aulock. Kaplica w Kochanowicach.
Mam tutaj na myśli, chociażby kościół św. Wawrzyńca – dzieło życia Sylwiusza von Aulock, plebanię oraz miejscowy cmentarz, na który podarował Kochanowicom swoją ziemię. No i jest jeszcze przecież szkoła.

Cmentarz w Kochanowicach
Pierwsza murowana powstała tutaj jeszcze zanim podobna pojawiła się w mieście powiatowym. Być może ta z Kochanowic była właśnie impulsem do działania władz miejskich w Lublińcu. Po obydwu nie ma już śladu. W Lublińcu pierwsza szkoła murowana została ostatecznie rozebrana w 1947 roku. Obecnie na jej miejscu stoi Dom Parafialny przy kościele św. Mikołaja. W Kochanowicach przetrwała nieco dłużej, ale w końcu lat 90-tych spotkał ją podobny los.
Chociaż najwybitniejszy przedstawiciel rodu von Aulock – Sylwiusz już tego nie doczekał, to także po śmierci przyczynił się do tego, aby nadal służyć Kochanowicom.

Według Kroniki Parafialnej w 1928 roku kolejny spadkobierca Alfred utracił majątek przytłoczony podatkami narzuconymi na właścicieli ziemskich na rzecz Skarbu Państwa. Ziemia po parcelacji częściowo trafiła do byłych pracowników majątku i kilku miejscowych chłopów. Resztę zakupił, jako inwestycję finansową śląski przedsiębiorca i dyrektor Huty „Pokój” Bruno Absalon.

Zdjęcie udostępnione przez Dietricha Sachs – potomka właścicieli pałacu w Kochanowicach. Żródło: 80-lecie szkoły w Kochanowicach – Mariusz Żymierski
Pałacu nikt nie chciał kupić, więc na początku lat 30-tych, dzięki staraniom sołtysa Wincentego Dylla, zamek będący wieloletnią rezydencją rodziny von Aulock, stał się własnością gminy. Następnie został zaadoptowany na szkołę. W budynku tym naukę rozpoczęto w 1932 roku.
Trzy lata później w szkole w Kochanowicach uczyło się 274 dzieci. Kadrę nauczycielską tworzyli: kierownik Władysław Fejklowicz, Janina Dzieniewiczówna, Helena Jadwiszczokówna, Kazimierz Ostrowski, Piotr Polak, Piotr Świerc i Leokadia Wojtasiewiczówna.

Kadra nauczycielska w roku 1935/36. Żródło: 80-lecie szkoły w Kochanowicach – Mariusz Żymierski
Mieściła się tu również jednoklasowa wiejska szkoła dokształcająca z 44 uczniami wyznania katolickiego.

We wrześniu 1939 roku Niemcy wkroczyli do Kochanowic bez żadnego oporu. Nauka w szkole praktycznie odbywała się bez widocznej przerwy. Obowiązkowym językiem nauczania ponownie stał się niemiecki. Niemcy wprowadzili do szkoły swoich nauczycieli oraz uruchomili nauczanie zgodnie z dawniej obowiązującym programem i przepisami. Kierownikiem szkoły został pan Riechter, a kadrę nauczycielską tworzyli jeszcze trzej wykładowcy: Kwitek, Mendel i Jośko. Podczas wojny używanie w szkole języka polskiego często kończyło się dla uczniów dotkliwą karą cielesną, a najbardziej surowy w tym zakresie był kierownik Riechter. Niemcy zaopatrzyli szkołę w nowe obowiązujące wówczas niemieckie podręczniki, zielone ławki z otworem na kałamarz połączone z siedzeniem oraz zawieszono nowe otwierane na boki tablice.

Tak jak i wcześniej szkoła była siedmioklasowa z łączonymi klasami w jednej sali. Jako salę wykładową wykorzystywano również poddasze dawnego pałacu. Czas nauki również nie uległ zmianie, lekcje trwały od godziny ósmej do trzynastej – czternastej, a na zajęcia religii uczęszczały także dzieci z Kochcic i Lubocek.
Po wkroczeniu Armii Czerwonej pałac uległ sporym zniszczeniom. Był w opłakanym stanie. Zniknęły piękne mahoniowe meble i pianino z mieszkania na piętrze pałacu, przydzielonego kierownikowi szkoły. Przepadło również mienie pozostałych nauczycieli.

Szkołę w Kochanowicach ponownie uruchomiono w lutym 1945 roku. Znowu zmiany w kadrze nauczycielskiej. Można wymienić tu kilka nazwisk: Pan Chojnicki, Janina Dzieniewiczówna (przedwojenna nauczycielka), Jan Krawczyk i Pani Pluszczak (później po mężu Krawczyk).
Co roku rozpoczęcie oraz zakończenie szkoły rozpoczynało się od odprawienia mszy świętej w kościele św. Wawrzyńca.

Wnętrze kościoła św. Wawrzyńca
Wkrótce założono bibliotekę, którą opiekował się nauczyciel i późniejszy wieloletni zastępca kierownika szkoły Aleksander Badora. Podobne jak kilku innych nauczycieli i mieszkańców Kochanowic udostępnił wtedy korzystającym z usług czytelni swoje prywatne książki.

Pierwszy z prawej Aleksander Badora. Żródło: 80-lecie szkoły w Kochanowicach – Mariusz Żymierski
W roku szkolnym 1950/51 ówczesny kierownik Jan Krawczyk został przeniesiony do szkoły w Zborowskim, a zastąpił go Henryk Klepacz miłośnik sportu ze szkoły w Sadowie.
Legendą kochanowickiej szkoły, która wychowała kilka pokoleń uczniów, była bardzo lubiana Janina Dzieniewiczówna. Chociaż miała specyficzne metody wychowawcze, których dzisiaj żaden nauczyciel stosować nie może, to była przez wszystkich wspominana z ogromnym szacunkiem i uznaniem.
Dzieciom organizowano wycieczki w różne rejony Polski, które były sporą atrakcją. Dyrektor szkoły Henryk Klepacz zabierał uczniów na mecze Ruchu Chorzów, podziwiając słynnego Gerarda Cieślika. Z wielkim rozrzewnieniem dawni uczniowie kochanowickiej szkoły wspominają również wycieczki rowerowe na Brzozę, do byłego Zameczku Myśliwskiego hrabiego Ballestrema, rezerwatu rododendronów i kapliczki św. Huberta.

Użytek ekologiczny „Brzoza”
Zimą na przełomie 1962/63 roku ze względu na niskie temperatury, gdy termometry wskazywały – 32 stopnie Celsjusza w szkole odwołano zajęcia. Dopiero w styczniu 1973 roku po trwającym kilka lat remoncie uczniowie mają do swojej dyspozycji pomieszczenia z bieżącą wodą, centralnym ogrzewaniem, oraz szatnią i ubikacjami. Rok później uruchomiono kuchnię dla 120 dzieci…

Na podstawie:
„80-lecie Szkoły w Kochanowicach – Mariusz Żymierski
„200 lat kościoła w Kochanowicach” – Maria Domagała
„Adressbuch des sammtlichen Lehrer-Standes aller Confessionen und aller Grabe in Schlesien, Glaz und Lausitz / aufgenommen und herausgegeben von Friedrich Mehwald”
„Rechtorzy” naszych prapra… pradziadków – Bernard Szczech, Ziemia Lubliniecka, nr 2/2015